Osobisty bezdomny posła Mularczyka
Pośli upór
Pod nowosądeckim niebem żyje stu bezdomnych, ale Arkadiusza Mularczyka, posła, interesuje dobro jednego. Bezdomny już nie wytrzymuje tego psychicznie.
Poseł Arkadiusz Mularczyk
Rafał Guz/PAP

Poseł Arkadiusz Mularczyk

Bezdomny Adam Gromala w swoim kontenerze.
Małgorzata Cygnarowicz

Bezdomny Adam Gromala w swoim kontenerze.

[Tekst ukazał się 4 lutego 2014 roku w tygodniku POLITYKA]

Stu lokatorów Nowego Sącza bez stałego adresu urządza się w schronisku u brata Alberta, w zaroślach nad rzeką Łubinką, w namiotach koło Reala, pod plandekami, balkonami i mostem. Bezdomny Adam Gromala zatrzymał się w blaszaku na działce przy ul. Warzywnej. Żył sobie cicho i na uboczu do czasu, gdy w sprawie jego dobra zaczął interweniować Arkadiusz Mularczyk, poseł Solidarnej Polski.

Dobro

Kiedy w kwietniu 2013 r. do Urzędu Miasta Nowy Sącz wpłynęła pierwsza interwencja poselska, bezdomny Gromala, dzięki solidarności ludzkiej, był już urządzony jak bułka w maśle.

Jego los odmienił się na lepsze w 2009 r., gdy idąca wzdłuż rzeki Łubinki Maria Gondek natknęła się na szałas zbudowany przez Adama i jego partnerkę z przygiętych gałęzi dzikiej wikliny. Kierowana przyzwoitością zorganizowała Gromali i jego partnerce blaszaną skorupkę po przyczepie kempingowej. A ponieważ tereny nad Łubinką są mocno zalewowe, oddała pod przyczepę kawałek swojej parceli przy ul. Warzywnej na osiedlu Przetakówka.

Wprowadziwszy się, Adam Gromala naśladował sąsiadów. Na blaszaku powiesił gazon z kwiatami, zrobił płotek oraz klomby z kamyczków. Posadzili z partnerką tulipany, truskawki i ziemniaki. Mieszkańcy obserwujący Gromalę zobaczyli w nim niesamowicie spokojnego człowieka. Niepijący, uwielbiany przez dzieci, nigdy nie wyciągał ręki po złotówkę. Wręcz skrępowany pomocą. Jeśli pożyczał prąd, to odrabiał go koszeniem trawnika, przycinką drzew itp. Pracowity do przesady. Gdy ciut przed świtem na Warzywnej szczekały wszystkie psy, wiadomo było, że Gromala z partnerką wyjeżdżają do pracy wózeczkiem. Około południa spieniężali w skupach jego zawartość, a w czasie wolnym on krzątał się przy blaszaku, ona parzyła kawę sypaną i robiła przepierki.

Tak drobiazgowo robili recykling Nowego Sącza, że straż miejska dała im upoważnienie na posiadanie kluczy do dużych zsypów w wieżowcach. W Wigilię 2012 r. w trakcie gotowania barszczu do uszek zmęczona bezdomnością Marysia, partnerka Gromali, osunęła się i umarła. Nawet policjanci okazali się ludźmi. Gdy Gromala zniknął z blaszaka, wszczęli poszukiwania z psem tropiącym w obawie, że się powiesi. Nie zrobił tego tylko ze względu na psa Kubę. Od tej pory płynęły mu w blaszaku samotne, lecz spokojne dni i noce.

Aż w kwietniu 2013 r. do prezydenta Nowego Sącza Ryszarda Nowaka wpłynął pierwszy list interwencyjny na poselskiej papeterii. Poseł Arkadiusz Mularczyk wyraża zaniepokojenie antyhigienicznymi warunkami socjalno-bytowymi, w jakich od wielu miesięcy zamieszkuje bezdomny Pan Gromala. Nie ma dostępu do sanitariatów, bieżącej wody i elektryczności. Szczególnie trudne warunki życia oraz narażenie na niskie temperatury i praktycznie pozbawienie pomocy medycznej nie pozwala na jego godną egzystencję bez uszczerbku dla zdrowia. Licząc na podjęcie interwencji, poseł uprzejmie prosi powiadomić jego biuro o harmonogramie pomocy.

Estetyzm

Gdy Gromala dowiedział się o interwencji posła w sprawie swojego dobra, zachodził w głowę: dlaczego akurat jego i dlaczego teraz? Przecież już 16 lat mieszka pod sądeckim niebem, odkąd wrócił z kontraktu w Moskwie, gdzie robił przy stolarce. Żona, wyczyściwszy konto, wystawiła mu walizki i mówiąc w sądzie, że nie zna miejsca pobytu, wzięła rozwód zaoczny.

Maria Gondek przypuszcza, że tu może chodzić o estetyzm. Bo, po pierwsze, tak się składa, że grajdoł Gromali jest oddalony od posesji posła o jakieś 50 m w linii prostej, co musi psuć mu widok z okien. Po drugie, pismo interwencyjne wpłynęło akurat wtedy, gdy wymieniono kempingowy blaszak na bardzo przyzwoity kontener. Na kontener wyłożył 3 tys. zł z prywatnej kieszeni przewodniczący osiedla Przetakówka, a Gromala zwrócił je honorowo w kilku ratach z przyznanych przez MOPS zasiłków celowych. Sąsiedzi doposażyli Gromalę w piec, butlę gazową, garczki-nierdzewki, dwie puchowe kołdry plus poszewki, fotel, stołeczek, półeczkę, święte obrazki i inne.

Dlaczego – pytał sąsiadów Gromala – jego wcześniejszy przeciekający blaszak nie przeszkadzał wrażliwości poślej, a przeszkadza taki solidny kontener? A może przestraszył się? Skoro stworzono mu lepsze warunki, to oznacza, że zasiedzi się i widok z okien posła będzie trwały? A przecież poseł przyjmuje liczne delegacje. Muszą przejechać obok Gromali. Na pewno będą pytać: Arkadiusz, kto to? Ty coś z tym zrób.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj