Marek Henzler
25 sierpnia 2010

Szlak napoleoński

Z ziemi polskiej ślady napoleońskie

Mamy w Polsce napoleońskie zajazdy, łuki, dęby, studnie, mogiły, krzyże, piramidę, górę, a w jednym z muzeów – nawet jego włos. Przez nasz kraj wiodą napoleońskie trakty i coraz więcej miast chlubi się tym, że Napoleon w nich spał, a przynajmniej coś jadł. Ruszmy zatem po Polsce jego śladami.

Katarzyna Rojek w piśmie „Turystyka Kulturowa” (nr 5/09) wylicza 182 miejscowości w obecnych granicach Polski, związanych z Napoleonem Bonaparte i jego epoką, w tym 74, przez które cesarz rzeczywiście przejeżdżał, w nich nocował, a niekiedy nawet przez parę tygodni z nich dowodził armią i rządził cesarstwem. Bóg wojny wjechał do Polski w 1806 r., będąc u szczytu potęgi, już po koronacji na cesarza Francuzów i w rok po bitwie trzech cesarzy pod Austerlitz, w której pokonał Aleksandra I i Franciszka II. 14 października 1806 r. z marszałkiem Davout rozbił Prusaków pod Jeną i Auerstedt. Krótko potem wezwał Polaków do chwycenia za broń, powierzając ściągniętemu z Włoch gen. Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu zorganizowanie dywersji na tyłach Prusaków. Dąbrowski przedstawił plan sformowania polskiej armii, a od cesarza usłyszał znamienne słowa: „na niepodległość trzeba sobie zasłużyć”.

6 listopada Dąbrowski z Józefem Wybickim przyjeżdża do Poznania. Rozentuzjazmowani mieszkańcy na ramionach wnoszą ich do Pałacu Mielżyńskich (Stary Rynek 91), co upamiętnia wmurowana w ścianę pałacu tablica. Ich przyjazd uznawany jest za początek poznańskiego powstania z 1806 r., także – podobnie jak powstanie wielkopolskie z 1918–19 r. – zwycięskiego, o czym dziś się już nie pamięta. Poznaniacy przejmują władzę z rąk pruskich, wystawiają 30-tys. armię i na utrzymanie biorą 20-tys. armię francuską.

Do Poznania 27 listopada przyjeżdża też Napoleon i po trzech tygodniach rusza stąd dalej, do zajętej już przez francuskie wojska Warszawy. Na jego cześć urządzane są parady i bale. Na jednym z nich poznaje 20-letnią szambelanową Marię Walewską, która po parunastu dniach zostaje – jak to pisze Wacław Gąsiorowski w „Pani Walewskiej” – jego lubownicą.

Od wiosny 1807 r. polskie legie razem w Francuzami walczą z Prusakami w Gdańsku, Kołobrzegu i na Śląsku oraz z Rosjanami pod Frydlandem. W lipcu Napoleon z carem Aleksandrem I w Tylży, na tratwie zacumowanej na Niemnie, podpisuje pokojowe traktaty. W tym też miesiącu cesarz przez Poznań i Drezno wraca do Paryża.

Drugi raz Napoleon przyjeżdża do Polski w maju 1812 r., kiedy szykuje się do wojny z Rosją. Ostatni raz widziany jest w grudniu tego samego roku, kiedy po nieudanej wyprawie na Moskwę, przez Poznań, Wschowę, Głogów i Bolesławiec skrycie już wraca do Francji. Za nim ciągną niedobitki wcześniej prawie półmilionowej, a teraz głodnej i ogarniętej chorobami wielkiej armii. Nie stawia się jej już łuków triumfalnych, lecz krzyże na masowych żołnierskich mogiłach. W 1813 r. cesarz pojawia się jeszcze na pruskim wtedy Dolnym Śląsku. W sumie więc Napoleon przez Polskę przejeżdżał parokrotnie i to różnymi trasami. Podczas parunastu miesięcy pobytu u nas robił wiele wycieczek, najpierw w okolice Poznania, a potem na Warmii i Mazurach (w 1807 r. m.in. do Gdańska, by odebrać defiladę wojsk po zdobyciu miasta). My proponujemy podróż po najważniejszych miejscach związanych z epoką napoleońską, preferując te, w których znaleźć można związane z nią pamiątki.

Delegacja Wielkopolan z Ksawerym Działyńskim na czele oficjalnie powitała cesarza w Gaju Wielkim (dziś powiat Szamotuły), ok. 25 km przed rogatkami Poznania. Kilka kilometrów wcześniej spotkał się z nim gen. Dąbrowski. Według opracowania Anny Jabłońskiej i Doroty Matyaszczyk „Napoleon i jego epoka w Wielkopolsce”, doszło do tego w słynnej potem Karczmie Napoleońskiej w Bytyniu. Miejscowi nie bardzo wiedzą, gdzie ona stała. Wskazują na zachowany do dziś dom dworskiego ogrodnika. – Pierwsze słyszę, żeby pod moim dachem kiedykolwiek gościł Napoleon – mówi pani Tajsnerowa, żona miejscowego sołtysa, którego rodzina zajmuje część budynku po ogrodniku. W drugiej jest miejscowa poczta.

Bibliotekarka Zofia Konieczna z Gaju Wielkiego czytała, że poznaniacy witali tu Napoleona, ale nie wie, gdzie mogło to być. – Może w dawnym gościńcu, o którym wspominają najstarsi mieszkańcy – przypuszcza. Miejsca pierwszego spotkania cesarza z Wielkopolanami nie upamiętnia zatem tu nic.

Podczas pierwszego pobytu w Poznaniu w 1806 r. cesarz zamieszkał w gmachu dawnego kolegium jezuickiego przy placu Kolegiackim (dziś siedziba Urzędu Miasta), co upamiętnia tablica. Nie bardzo wiadomo, z jakich powodów wmurowano ją na wewnętrznym dziedzińcu gmachu. Inną tablicę znajdziemy na klasycystycznym budynku dawnego Hotelu Saskiego przy ul. Wrocławskiej 25, w którym Napoleon zatrzymał się w 1812 r., wracając spod Moskwy. Na tablicy poznaniacy podali błędną datę pobytu (1806 r.), a ze względów już chyba oszczędnościowych upamiętnili na niej także występ w tym hotelu trupy Wojciecha Bogusławskiego.

W 1806 r. Napoleon przez trzy tygodnie uczestniczył w życiu towarzyskim Poznania. Widywano go na mszach w poznańskiej farze, na balach i w teatrze. Nie stronił od wycieczek w okolice Poznania. Oglądał m.in. dawne opactwo cysterek w Owińskach, okolice wsi Biedrusko, wokół której już później Prusacy zbudowali wielki poligon wojskowy, na którym dziś dwa najwyższe wzniesienia zwą się: Góra gen. Dąbrowskiego (108,7 m n.p.m.) i Góra Napoleona (107,9 m n.p.m.). Dezydery Chłapowski w swoich pamiętnikach pisze, że cesarz „wyjechał konno około południa i kazał się prowadzić tak, żeby zobaczyć pałac polski. Ruszył zaraz za miastem drogą ku Stęszewu i nie stanął aż w Konarzewie”. Tu ugościł go Ksawery Dzieduszycki. Dziś byłoby to trudne, bo barokowy pałac mocno podupadł. Po ostatniej wojnie gospodarzem było tu PGR, a w III RP jedna z mięsnych spółek. Nie ma na nim żadnej tablicy.

Niedaleko Konarzewa, między Mosiną a Czempiniem, jest wieś Iłówiec, której mieszkańcy w hołdzie cesarzowi postawili piramidę przypominającą mu jego wyprawę do Egiptu. Adaptowana do roli kapliczki, stoi do dziś. Blisko stąd do Turwi, z pięknym parkiem i barokowym pałacem Chłapowskich. Napoleon zajechał tu podczas swego drugiego pobytu w Polsce w 1812 r. przed wyprawą na Moskwę. Cesarza podejmował ojciec gen. Dezyderego Chłapowskiego, adiutanta Napoleona, a potem jednego z dowódców powstania listopadowego. Niezmiernie się on też zasłużył dla rozwoju rolnictwa w Wielkopolsce. Ukończenie praktyk w Turwi było najwyższą rekomendacją kwalifikacji zdobytych tu przez młodych rolników.

Dziś imię tego napoleońskiego generała i rolnika nosi utworzony w okolicach Turwi park krajobrazowy. W dawnym pałacu jest placówka PAN zajmująca się ochroną ekosystemów. W samej Turwi warto odwiedzić miejscową gorzelnię, przed którą znajdziemy wystawę starych urządzeń służących do produkcji i przeróbki spirytusu. Nieopodal, we wsi Rąbiń, stoi kościół z mauzoleum Chłapowskich, od którego, wzdłuż drogi do pałacu w Kopaszewie, ciągną się stacje kalwarii. Ufundował ją Jan Koźmian po samobójczej śmierci swej żony Zofii, córki gen. Chłapowskiego, której ciało odprowadzano tędy do rodzinnego mauzoleum.

W okolicach Poznania warto zwiedzić kilka miejsc związanych z polskimi bohaterami epoki napoleońskiej. Poza Konarzewem (Dzieduszyccy) i Turwią (Chłapowscy) są to Winna Góra, w której w latach 1807–18 (do

...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną