zwierzęta
-
Archiwum Polityki
Pan kotek był chory
Groźba przywleczenia do Polski choroby szalonych krów ujawniła konflikt między państwowymi i prywatnymi lekarzami weterynarii o to, kto ma zarabiać na badaniu bydła i mięsa. Z siedmiu tysięcy polskich weterynarzy, co trzeci pracuje w państwowej inspekcji weterynaryjnej, reszta na swoim. Jako pierwsi lekarze w Polsce weterynarze zostali bowiem przymusowo sprywatyzowani i na własnej skórze sprawdzili mechanizmy naszej – nieco skundlonej – gospodarki rynkowej.
6.01.2001 -
Archiwum Polityki
Ludzkie zoo
W sześciu numerach „Polityki” zamieściliśmy cykl publikacji pod metaforycznym hasłem „Uwolnić słonia”. Postulowaliśmy zamknięcie ogrodów zoologicznych. Czas na podsumowanie akcji, która dzięki wyjątkowo żywej reakcji czytelników rozrosła się i nabrała impetu. Oczywiste, że z dnia na dzień nie da się zamknąć wszystkich zoo; muszą one istnieć, ale jesteśmy przekonani, że nie w tej liczbie i nie w tak żałosnej formie, jak wiele z nich teraz. Potrzebny jest silny społeczny nacisk na dyrektorów ogrodów, urzędników, władzę stanowiącą prawo. Proponujemy, by zorganizować się wokół pięciu zasad: Kanonu nowego zoo. Kanon ten prześlemy marszałkowi Sejmu.
23.12.2000 -
Archiwum Polityki
Wołowa ruletka
Epidemia BSE zwana popularnie chorobą szalonych krów rozlała się po Europie docierając do granic Polski. Choć u nas – odpukać – ani jedna krowa na nią jeszcze nie zapadła, mamy już pierwsze objawy wściekłości. Wściekli są weterynarze na lekarzy i vice versa. Wściekły (a co najmniej – zły) jest minister rolnictwa na ministra zdrowia. Wściekli są hodowcy i importerzy bydła, producenci pasz, handlowcy. Tradycyjnie wścieka się też Andrzej Lepper. W obawie przed wściekłością konsumentów wprowadzono zakaz importu bydła oraz wołowiny i jej przetworów z krajów objętych chorobą. Czy mamy powody bać się befsztyka wołowego?
9.12.2000 -
Archiwum Polityki
Wybieg doskonały
Gdyby ktoś spojrzał z zewnątrz na to, jak gatunek ludzki postępuje ze swoją planetą, mógłby być nieco zdumiony. Z jednej strony ludzie dla pieniędzy niszczą środowisko naturalne, przez co ginie coraz więcej zwierząt; z drugiej – za ciężkie pieniądze odtwarzają to środowisko, budując w centrach wielkich miast sztuczne raje dla zagrożonych gatunków. Taki raj mieści się np. w zachodniej części Berlina – to jeden z najlepszych ogrodów zoologicznych w Europie.
9.12.2000 -
Archiwum Polityki
Lepiej w zoo niż nigdzie
„Uwolnić słonia!” – nie przeczę, hasło bardzo chwytliwe. Uwolnijmy i słonia, i skorpiona, i sępa, i wilka. W ogóle zwróćmy „wolność” wszystkim cierpiącym w „niewoli” ogrodów zoologicznych dzikim zwierzętom. Jednak warto się najpierw zastanowić co – w odniesieniu do ogrodów zoologicznych – oba te pojęcia oznaczają.
2.12.2000 -
Archiwum Polityki
Gminna menażeria
Oprócz 11 dużych ogrodów zoologicznych są w Polsce zapomniane przez Boga i ludzi zwierzyńce. Podlegają gminnym wydziałom zieleni miejskiej. Nie uczestniczą w żadnych programach ochrony gatunków. Wyglądają tak, jak musiały wyglądać ogrody zoologiczne w XIX w. Nikt nie wie, ile ich jest.
11.11.2000 -
Archiwum Polityki
Papuga na rowerze
Rozmowa z dr. Janem Śmiełowskim, byłym dyrektorem poznańskiego ogrodu zoologicznego, a obecnie prezesem fundacji Biblioteka Ekologiczna w Poznaniu
4.11.2000 -
Archiwum Polityki
Uwolnić słonia! (i małpę)
„Zoo uczy, bawi, wychowuje” – tablica z tym napisem witała jeszcze niedawno gości warszawskiego ogrodu zoologicznego. Kogo bawi i czego uczy widok zwierząt w niewoli, często zamkniętych w małych klatkach, znudzonych, apatycznych? Jaki jest sens trzymania w więzieniu małp człekokształtnych? Czy to naprawdę przyjemne i pożyteczne oglądać w centrum Europy drepczące niedźwiedzie? Są nowoczesne i kosztowne ogrody, które potrafią ocalić ginące gatunki, prowadzą badania naukowe. Ale część służy prymitywnej, anachronicznej rozrywce. Gdy przyjrzeć się publiczności przed klatkami, fosami, wybiegami, to rzadko na rozbawionych obliczach daje się zauważyć pasję poznawczą. Raczej wątpliwą uciechę, bo małpa się drapie, a słoń trąbi. W epoce multimediów, dzięki coraz doskonalszym filmom przyrodniczym, możemy poznawać życie zwierząt w ich naturalnym środowisku. Czas więc uwolnić słonia. Rozpoczynamy cykl publikacji pod tym hasłem i szukamy sprzymierzeńców wśród czytelników. Czekamy na Państwa listy.
28.10.2000 -
Archiwum Polityki
Nasze szkapy
Horda ma 29 lat. Karolina 27, Jaga 25, Wist 26, Pola i Ptyś po 21. Ale są i młodsi. Kulawa Marion ma 5 lat, Oszczep i Kobryń po 13, Derwisz 8. Lido ma 2 lata, Arab Ali dopiero dziesięć miesięcy. Kiedy trafił do Tary, ledwo chodził, nie mogąc utrzymać głowy na chudej szyi.
19.08.2000 -
Archiwum Polityki
Lato pod psem
Schronisko na warszawskim Paluchu przyjmuje 250 psów miesięcznie. Schronisko w Celestynowie teoretycznie już od marca jest zamknięte z powodu przepełnienia, praktycznie nadal przyjmuje zwierzęta. W Legionowie zamiast 200 zwierząt, przebywa 500. Zaczął się sezon urlopowy i jak co roku mnóstwo psów ląduje w lasach albo na ulicach. Szczeniaków z letniego miotu, przynoszonych do schronisk całymi kartonami, trudno już się doliczyć. Latem zaczyna się w schroniskach apokalipsa.
22.07.2000