Historia

Historia, jakiej nie znacie: Oto dlaczego upadło Królestwo Jerozolimskie

Zdobycie Konstantynopola przez rycerzy IV krucjaty w 1204 r. Tu: wenecki obraz Iacopo Nigretiego (zwanego Palmą młodszym), XVII w. Zdobycie Konstantynopola przez rycerzy IV krucjaty w 1204 r. Tu: wenecki obraz Iacopo Nigretiego (zwanego Palmą młodszym), XVII w. AKG
Krucjaty, odwieczny przedmiot sporów. Dla jednych najwspanialsza w dziejach przygoda rycerska wielu pokoleń Europejczyków, dla innych przykład rodzącego się imperializmu białego człowieka.

Co w nich najbardziej zdumiewa niżej podpisanego? Fakt, że Królestwo Jerozolimskie, założone przez okutych żelazem Franków, zdołało przetrwać niemal 200 lat, choć bohaterowie niniejszej opowieści bardzo się starali, by skrócić ten czas.

Lwie Serce i Ludwik Święty

Zakreślmy najpierw pokrótce perspektywę. W 1187 r. Saladyn odniósł nad Frankami druzgocące zwycięstwo w bitwie w rogach Hittinu. W trakcie błyskotliwej kampanii już niemal zdołał zepchnąć chrześcijan w szmaragdowe fale Morza Śródziemnego, kiedy pod Akką pojawił się waleczny Ryszard, nie przypadkiem zwany Lwim Sercem. Dzielny ten mąż, szarżując, kłując i rąbiąc, uratował królestwo, choć nie udało mu się odzyskać Jerozolimy. Kolejna, IV krucjata, zamiast do Jerozolimy na skutek weneckich intryg trafiła do Konstantynopola; V poniosła sromotną porażkę w Egipcie. W 1228 r. w Outremer (Zamorzu) zawitał cesarz Fryderyk II, nie z własnej woli co prawda, lecz zmuszony papieską ekskomuniką.

Czytaj też: Malta 1565 r. Starcie islamu i chrześcijaństwa

Uprawiając zręczną dyplomację, wspartą zresztą pokaźną siłą militarną, bez jednego strzału (z katapulty) doprowadził do odzyskania Jerozolimy. Utraconej znów i na zawsze w 1244 r., na wieść o czym krzyż wziął, jak to się mówiło w średniowieczu, król Francji Ludwik IX, szerzej znany jako Ludwik Święty. Człowiek bezsprzecznie wielkiej wiary, ale wódz raczej pechowy, dał się pokonać w Egipcie. W którym w tzw. międzyczasie rządzić zaczęli mamelucy, urządzając tam bardzo efektywną dyktaturę wojskową i szykując się do ostatecznej rozprawy z chrześcijanami w Syrii. A jak na to zareagowali najbardziej zainteresowani?

Czytaj też: Krótka historia najsłynniejszego symbolu miłości

Kapitaliści sprzedadzą nam sznur

Cóż, frankijskie królestwo w Outremer zorganizowano wedle najgorszych europejskich wzorów. Ze skomplikowaną siecią feudalnych zależności, w której potężni hrabiowie i baronowie łaskawi byli słuchać coraz słabszych królów tylko wtedy, gdy mieli w tym osobisty interes. Uprawiali własną politykę zagraniczną i prowadzili wojny zarówno z muzułmanami, jak i sobą nawzajem, rozsadzając skutecznie wszelkie próby odbicia permanentnie zagrożonego królestwa. Do głównych graczy zaliczyć też trzeba trzy wielkie zakony rycerskie (kilku mniejszych nie licząc) oraz, dla uproszczenia przyjmijmy, że dwie, wrogie sobie republiki kupieckie – Wenecję i Genuę. I tu dochodzimy do interesujących nas wydarzeń.

Czytaj też: Nowoczesny wiek XIV i zagłada templariuszy

Po pierwszej utracie Jerozolimy rolę stolicy przejęła Akka, znakomicie położone miasto portowe, otoczone potężnymi fortyfikacjami. Rzecz w tym, że ufortyfikowane nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz, bo Genueńczycy, Wenecjanie, Pizańczycy, joannici, templariusze i krzyżacy mieli w Akce własne dzielnice, bronione przez liczne twierdze. Wolną enklawę w mieście posiadał też starożytny klasztor Mar Saba, założony przez św. Jana Jerozolimskiego w 485 r., istniejący zresztą nieprzerwanie do dziś. Budynki klasztoru wznosiły się na wzgórzu Montjoie, czyli „górze radości”, rozdzielając dzielnice Wenecjan i Genueńczyków.

Republiki, jak łatwo się domyślić, nie przepadały za sobą, konkurując w lukratywnym handlu Wschodu z Zachodem oraz, niestety, również odwrotnie. Bo Egipt, bogaty w przyprawy sprowadzane szlakiem prowadzącym przez Ocean Indyjski i Morze Czerwone, z towarów europejskich pożądał najbardziej wysokiej jakości drewna i żelaza, służących do budowy machin wojennych, które rozbijały mury frankijskich zamków w Syrii. I obie republiki oczywiście dostarczały mamelukom te strategiczne zasoby. Czyż nie miał racji Lenin, mówiąc, że „kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy”? Z drugiej strony można zrozumieć niefrasobliwość czy cynizm włoskich kupców – przecież handel ze Wschodem stanowił jedyny sens istnienia ich oligarchicznych republik.

Aż zaangażował się papież

Tak czy inaczej, Wenecjanie i Genueńczycy żyjący w warunkach ostrej konkurencji nienawidzili się serdecznie i nie wzdrygali się przed żadną podłością, byleby pognębić rywala. Spór o wzgórze miał rozstrzygnąć sąd, ale Genueńczycy wykorzystali okazję i zajęli je siłą (1265). Wykorzystując impet pierwszego uderzenia, splądrowali z marszu dzielnicę wenecką i stojące w porcie statki konkurencji. Po stronie Wenecjan stanęli czynnie templariusze i krzyżacy, więc niejako siłą rzeczy po stronie Genueńczyków opowiedzieli się joannici i potężny Filip z Montfort, senior Tyru. Ten piękny przykład braterskiej miłości chrześcijan doprowadził do wybuchu regularnej wojny w mieście i jego okolicach. Genueńczycy wyparli z Akki Wenecjan, ci jednak sforsowali łańcuch strzegący portu, wysadzili desant i rozpoczęli kontratak.

Czytaj też: Artyleria mechaniczna, czyli jaka

Obie strony, szturmując ufortyfikowane budynki, używały machin miotających, przy okazji kompletnie rujnując miasto. Rycerze zakonni, zamiast bić się z mamelukami i chronić pielgrzymów, krwawo załatwiali dawne spory. Walki w Akce ustały dopiero, gdy flota wenecka w regularnej bitwie morskiej pokonała Genueńczyków, czemu w zdumieniu, choć z dala, przyglądali się muzułmanie.

W styczniu 1261 r. obie strony zgodziły się zawrzeć porozumienie – Genueńczycy pozostali w Tyrze, Wenecjanie w Akce, zakony rycerskie zawarły pokój. Nie na długo jednak. Kolejna wojna między Wenecją a Genuą zakończyła się dopiero w 1270 r., gdy w sprawę zaangażował się papież. Akkę, a wraz z nią królestwo Franków w Outremer mamelucy zdobyli w 1291 r. Gdyby ktoś pytał, dlaczego upadło Królestwo Jerozolimskie, odpowiedź znajdzie wyżej. Zresztą to i tak cud, że przetrwało tak długo.

Czytaj też: Przemiana Bizancjum po krucjatach krzyżowców

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną