Klasyki Polityki

Nie, bo nie

Współczesna forma protestu. Na zdjęciu: w obronie konstytucji. Współczesna forma protestu. Na zdjęciu: w obronie konstytucji. Pixabay
Modna obecnie – jako pojęcie – asertywność to nic innego jak umiejętność inteligentnego sprzeciwu. Polacy jednak są mało asertywni.
Skłonność do protestowania jest wrodzona.Marek Raczkowski/Polityka Skłonność do protestowania jest wrodzona.

Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w marcu 2000 r.

Według bowiem powszechnego przekonania rodak wyrażający protest to osoba zapiekła, zawzięta i wyjątkowo odporna na argumenty innych. Można się o tym przekonać na podstawie np. listów do mediów.

W opinii psycholog prof. Krystyny Skarżyńskiej Polacy nie opanowali w dostatecznym stopniu sztuki protestowania. – Nie umiemy ciągle jeszcze wyrażać uczuć negatywnych w sposób nieagresywny i nieobraźliwy. W jakimś sensie jesteśmy pod tym względem pozbawieni inteligencji emocjonalnej.

Protestujący Polak łatwo się obraża i obrzuca inwektywami innych ludzi. Takie zachowania możemy obserwować zarówno na forum publicznym, np. w Sejmie, jak i w relacjach towarzyskich, zwłaszcza gdy dyskusja zahacza o tematy polityczne. Zdaniem psychologów w Polsce jest sporo ludzi o osobowości autorytarnej, którzy uważają, że ich przekonania to zdanie większości i dlatego pragną narzucić innym swoje poglądy. Wręcz dziwią się, że inni mogą w ogóle mieć odrębny pogląd.

Telefony i listy do mediów są doskonałym przykładem bezdyskusyjnego narzucania własnych opinii:

„Błagam was, zróbcie coś ze spikerkami z programu (...). Są brzydkie, stare i źle ubrane. Płacę za telewizję i nie mam ochoty oglądać takich ludzi”.

„Moim zdaniem to jest najgłupszy program, jaki w życiu widziałem, ale to pestka w porównaniu z osobą, która go prowadzi. To idiota”.

Obywatel asertywny

W sprawach politycznych i społecznych Polacy preferują strajki i blokady (patrz tabela). W kwestiach indywidualnych adresatami protestów są zazwyczaj media, a także Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Rada Etyki Mediów. Czytelnicy, widzowie i słuchacze piszą oraz dzwonią, gdy uważają, że obraża się ich uczucia religijne, dyskryminuje lewicę lub prawicę (w zależności od światopoglądu), protestują przeciw przemocy, pornografii, nieobyczajności i reklamom.

– Często zdarza się, że są to osoby samotne, którym fakt, że protestują, daje poczucie więzi z innymi ludźmi. Najczęściej robią to z pobudek altruistycznych, sądząc, że czynią to w imieniu innych ludzi – zauważa prof. Krystyna Skarżyńska.

Obywatel oszlifowany

Skłonność do protestowania jest wrodzona. Nie wyodrębniono wprawdzie genu buntu, ale już noworodki reagują krzykiem i płaczem, gdy są głodne lub cokolwiek w otoczeniu im nie odpowiada. Apogeum buntowania się przypada na wiek nastoletni, potem zwykle człowiek uczy się powściągania swoich nadmiernie rozbuchanych emocji negatywnych. Życie poddaje go niezbędnemu szlifowi. Człowiek łatwiej godzi się z rzeczywistością. Łatwiej nie oznacza, że całkowicie. Od czasu do czasu rozpala on swoje indywidualne ognisko buntu. Nie może zmienić szefa, pracy, żony, dzieci – szuka więc ujścia dla swoich odczuć w inny sposób. Pisze do mediów, szuka sprawiedliwości w urzędach, zabiera głos, dyskutuje, walczy.

Jeden ze stałych prowadzących poranne audycje radiowej Trójki Marek Wałkuski mówi, że wystarczy poddać jakiś bulwersujący temat do rozmowy, a słuchacze sami go chwycą. Nigdy jednak nie da się w stu procentach przewidzieć, co akurat wywoła burzę. Są oczywiście problemy zawsze rozgrzewające słuchaczy, jak np. służba zdrowia czy postępowanie polityków. Bywają jednak tematy, które prowokują niespodziewanie. Zapłonem do dyskusji o małżeństwie okazało się np. niewinne oświadczenie prowadzącego audycję radiową, że jego dwaj koledzy radiowi zamierzają się ożenić. Telefoniczne łącza rozgrzały się do czerwoności. Dzwonili przede wszystkim mężczyźni. „Jestem żonaty od 22 lat. Dla mnie to 22 stracone lata”, „Protestuję w imieniu tych, którzy dali się złapać. Przestrzegam redaktorów, którzy jeszcze złapać się nie dali”.

Niespodzianką była też np. dyskusja o tym, czy lepszymi kierowcami są kobiety, czy mężczyźni. „Rzeczpospolita” podała, że zgodnie z wynikami badań lepiej jeżdżą kobiety. Buntownicy odezwali się w tonacji następującej: „Wokół takiej bezpiecznie jadącej pani wytwarza się strefa śmierci. Badania tego nie wykażą, ja to mogę wykazać”, „Mężczyźni jeżdżą szybciej i bardziej brawuro, ale protestuję przeciwko stwierdzeniu, że gorzej niż kobiety”. Niespodziewanie wielkie emocje wzbudził też wśród słuchaczy Trójki i Tok FM tekst z „Gazety Wyborczej” o nieistnieniu św. Mikołaja. Słuchacze gorąco zaprotestowali przeciwko takim insynuacjom. Według nich św. Mikołaj jest, żyje i ma się dobrze.

Częściej i chętniej publicznie wypowiadają się mężczyźni niż kobiety. Według psychologów mężczyźni są bardziej od kobiet narcystyczni, po prostu lubią się słuchać. Mężczyźni są także zacieklejszymi dyskutantami. Jak podaje „Psychology Today” – po przerwaniu im wypowiedzi przez moderatora dyskusji wypowiadają oni jeszcze dodatkowo 148 słów, podczas gdy kobiety najwyżej 18.

Obywatel polityk

Protest instytucjonalny różni się od obywatelskiego wagą wystąpienia i powagą urzędu. Rozzłoszczony np. na program telewizyjny obywatel działa spontanicznie i niespecjalnie oczekuje skutków swojej apelacji. Co innego, gdy nadany program lub film nie spodoba się osobie sprawującej urząd, wówczas najczęściej składa swoją skargę w KRRiTV. Gdy jest uzasadniona, KRRiTV ma prawo ukarać nadawcę karą pieniężną. Karę w wysokości 70 tys. złotych otrzymał na przykład Canal+ za nadanie filmu „Crash” zawierającego sceny bardzo drastyczne. Takie przypadki jednak zdarzają się nieczęsto. Nadawcy przedstawiają zwykle ekspertyzy seksuologów i psychologów, że film nie był drastyczny pod żadnym względem. Ich oponenci przedstawiają ekspertyzy przeciwne. I tak aż do następnej inkryminowanej emisji.

Zdaniem niektórych politycy prawicy mają większą skłonność do składania protestów niż politycy lewicy. Inni uważają, że wynika to po prostu z faktu, iż media są w rękach ludzi o poglądach lewicowych. Politycy w swoich wystąpieniach podkreślają najczęściej jednostronne przedstawianie problemów, tendencyjne komentarze i manipulowanie informacją. Oskarżenia te dotyczą przede wszystkim telewizji publicznej. Politycy protestują przeciwko pomijaniu informacji o wizytach zagranicznych, tak było w przypadku wizyty wicepremiera prof. Leszka Balcerowicza na Słowacji, a także Mariana Krzaklewskiego w Niemczech. Wiele skarg złożonych indywidualnie przez polityków do KRRiTV i do władz TVP odnosi się do tego, że telewizja nie pokazała ich w akcji jak przecinają, dyskutują, prowadzą konferencje prasowe. Protestowała także senator AWS Krystyna Czuba w sprawie informacji o spotkaniu słuchaczy Radia Maryja na Jasnej Górze, które, jej zdaniem, były manipulowane.

Skarga w kwestii, że Marian Krzaklewski podczas transmisji telewizyjnej zasłaniał premiera Buzka, dotarła do najwyższych władz TVP. Poseł Stefan Niesiołowski złożył protest przeciw zbyt późnemu nadawaniu wartościowych programów historycznych. Senator Alicja Grześkowiak poparła mieszkańców Torunia w petycji dotyczącej drastycznych treści w zapowiedziach filmów „Młody Indiana Jones i podróże z ojcem” oraz „Gorączka”. Poseł Jan Maria Jackowski wyraził sprzeciw wobec filmu „Zazel” jako pornograficznego.

W 1999 r. KRRiTV otrzymała 8700 listów w sprawie Radia Maryja. Chodziło o groźbę zamknięcia ośmiu stacji Radia, nadających w dolnym paśmie UKF, gdyż od 1 stycznia 2000 r. zgodnie z rozporządzeniem ministra łączności w Polsce dostępne jest wyłącznie górne pasmo. Odpowiedni protest wpłynął również z biura prasowego ojca Rydzyka, w którym oskarżono TVP 1 o manipulację wypowiedziami dyrektora Radia Maryja. Chodziło o to, że po wystąpieniu o. Rydzyka na ekranie pojawił się przewodniczący KRRiTV Juliusz Braun, który skomentował jego wypowiedź. „Taka konstrukcja programu jest jawną manipulacją, gdyż uniemożliwiono O. Dyrektorowi Tadeuszowi Rydzykowi ustosunkowanie się do niezgodnych z prawdą wypowiedzi pana Brauna. Takie postępowanie stoi w sprzeczności z etyką dziennikarską i zasadami demokracji”.

Obywatel obrońca

W KRRiTV znalazło się też sporo interwencji dotyczących reklam. Drażnił zbyt nachalny lub drapieżny sposób zachęcania przyszłych klientów. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami z Wrocławia złożyło np. stanowczy sprzeciw wobec reklam zawierających akty przemocy wobec zwierząt. „Przykładem może być reklama, w której chłopak, chcąc obejrzeć mecz, szczuje kota psem, albo inna, w której jedzący wafelek ucisza papugę krępując jej dziób zdjętą z nogi skarpetką, nie mówiąc o ostatniej, promującej pomoc dla uchodźców z Kosowa, gdzie widz skazany jest na oglądanie cierpień ryby wyjętej z wody i położonej na stole”.

Często przez widzów, oprócz reklam, atakowane są zwiastuny filmów, w których dopatrują się oni przemocy lub pornografii. Atak wywołał np. teledysk z Mike’em Jaggerem nadany przed dobranocką. Osoby religijne bywają wyczulone na sposób poruszania tej tematyki. Krytykują kabaret Olgi Lipińskiej, a nawet serial „Świat według Kiepskich”. Polacy przywiązani są do symboli takich jak naród, religia, ojczyzna, polskość. Kiedy ktokolwiek je narusza, emocje u obrońców bywają tak silne, że wywołują chęć protestu lub nawet domagania się odwetu.

Prof. Krystyna Skarżyńska twierdzi, że ludzie często słyszą to, co chcą słyszeć i widzą to, co chcą widzieć. Udowodniły to badania. Z góry nastawiają się na to, co kto powie. Działa schemat – zanim jeszcze polityk otworzy usta, widz ustawiając go po prawej lub lewej stronie sceny politycznej antycypuje kwestie, które ten wygłosi. Bywa więc, że zaprzeczenia osób publicznych „ja tego nie powiedziałem” są prawdziwe częściej, niż sądzimy.

Jeden z protestów otrzymanych przez KRRiTV dotyczył emisji filmu pt. „Balanga” w reż. Łukasza Wylężałka. Został on złożony przez Samorząd Mieszkańców z Poznania. Protestujący przytaczają słowa początku filmu „Ty g... czy ty k... słyszysz? Co ci się p...., a może ty w ogóle jesteś p....? Ty p... pijaku. Dam ci w pysk, ty s... Co ty p...? (...)To g... te mordy w telewizji, w d... mają sprawiedliwość”. Tym razem nie ma wątpliwości, że protestujący usłyszeli to, co napisali.

Jakie formy protestu uważają Polacy za skuteczne (w proc. wskazań)

Strajk ...... 72
Blokowanie dróg, demonstracje uliczne ...... 52
Okupowanie budynków publicznych ...... 29
Strajk głodowy ...... 29
Petycje ...... 29
Rozlepianie plakatów ...... 20

Źródło: CBOS

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama