Za co Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu
„Andrzej Duda, będziesz siedział!” – tak brzmi jedno z popularniejszych haseł społecznych protestów przeciwko demolowaniu polskiego państwa przez ekipę PiS z Andrzejem Dudą na czele.
Andrzej Hrechorowicz/Kancelaria Prezydenta RP

Andrzej Duda w czasie zaprzysiężenia na prezydenta RP

Jedynym sposobem na spełnienie tych jak najbardziej zasadnych obywatelskich oczekiwań wobec osoby prezydenta byłoby postawienie go przed Trybunałem Stanu. Dotychczasowe doświadczenia i sama konstrukcja odpowiedzialności nie nastrajają jednak pod tym względem optymistycznie – postępowanie zależy bowiem od aktu politycznego, bo do wniesienia oskarżenia najpierw potrzebny jest wniosek 140 posłów i senatorów, a potem zgoda aż dwóch trzecich głosów Zgromadzenia Narodowego. Lecz akurat w przypadku Andrzeja Dudy jest ku temu cała lista powodów. Ma on bowiem na koncie wiele deliktów konstytucyjnych, czyli po prostu zbrodni łamania ustawy zasadniczej oraz związanych z tym przestępstw przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków.

Dlaczego Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu? Powody:

  • Ułaskawienie niewinnych z prawnego punktu widzenia obywateli – bo do tego przecież sprowadzało się zastosowanie w 2015 r. prawa łaski wobec Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika, Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela. Ci wysocy funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zostali wprawdzie skazani na kary więzienia za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne przy tzw. aferze gruntowej, ale wyrok w momencie ułaskawienia był nieprawomocny, więc cała czwórka formalnie była wciąż niewinna (skądinąd sami, ale też równocześnie oskarżyciel posiłkowy, wnieśli apelację do drugiej instancji). Duda, wydając akt łaski, dopuścił się ingerencji w pracę wymiaru sprawiedliwości, a tym samym naruszył konstytucyjną zasadę rozdziału władzy sądowniczej od wykonawczej i ustawodawczej. Zrobił to na dodatek z nader niskich pobudek: chodziło o umożliwienie niedawnym kumplom z partii dalszego zajmowania stanowisk w państwie.

  • Brak reakcji na proceder łamania ustawy zasadniczej przez premier Beatę Szydło, uparcie odmawiającą publikacji niewygodnych dla PiS werdyktów Trybunału Konstytucyjnego – wszak jako głowa państwa był zobowiązany do czuwania nad przestrzeganiem konstytucji.

  • Niezaprzysiężenie jesienią 2015 r. legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego – a już na pewno przyjęcie potem ślubowania od osób niemogących pełnić tej funkcji, czyli tzw. dublerów. Duda najpierw nie chciał, choć bezwarunkowo nakazuje to prezydentowi konstytucja, odebrać sędziowskiej przysięgi od trójki sędziów nominowanych przez Sejm poprzedniej kadencji. Następnie zaś – w zdumiewający zresztą sposób, bo późną nocą! – powołał na zajmowane przez nich miejsca dublerów wskazanych przez PiS. Tym samym znowu naruszył zasadę rozdziału władz. Więcej, zdezawuował konstytucyjny organ państwa, jakim jest Trybunał, bo rozstrzygnięcia wydane z udziałem owych pseudosędziów trudno uważać za obowiązujące wyroki.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj