Salomonowy wyrok w sprawie Kaczyński kontra Wałęsa
Sąd nie miał łatwego zadania. Po rozprawie przed dwoma tygodniami posypały się ataki ze strony polityków partii rządzącej dotyczące braku bezstronności sędzi Weroniki Klawonn.
Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński
Łukasz Dejnarowicz/Forum

Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński

W głośnym sporze o naruszenie dóbr osobistych prezesa PiS Sąd Okręgowy w Gdańsku uwzględnił jego żądania tylko częściowo. Były prezydent ma przeprosić swego adwersarza za wypowiedzi przypisujące mu odpowiedzialność za tragiczny finał lotu do Smoleńska i śmierć 96 osób. Dwa pozostałe zarzuty sąd oddalił. Chodziło o wypowiedzi Wałęsy, z których wynikało, że to bracia Kaczyńscy stoją za „wrobieniem” go w „Bolka”, czyli współpracę agenturalną. A także o przypisywanie Kaczyńskiemu choroby psychicznej. W ocenie sądu te wypowiedzi mieściły się w granicach debaty publicznej, a wpływowy polityk, jakim jest Jarosław Kaczyński, powinien „wykazać większą odporność na krytykę”.

Nie będzie też finansowego zadośćuczynienia – 30 tys. zł na cele społeczne – którego domagał się prezes PiS. Sąd uznał, że sama publikacja przeprosin będzie dla Lecha Wałęsy wystarczająco dużym obciążeniem finansowym.

W poszukiwaniu granic wolności słowa

Przewodnicząca składu orzekającego sędzia Weronika Klawonn w ustnym uzasadnieniu mówiła o wartości wolności słowa w debacie publicznej, ale też o jej granicach, które sądowi przyszło wyznaczyć. Argumentem za uznaniem, że w kwestii dotyczącej Smoleńska granica wolności słowa została przez Wałęsę przekroczona, był ciężar oskarżenia, które – jak mówiła sędzia – przekreśla Kaczyńskiego nie tylko jako polityka, ale także jako człowieka. Takie oskarżenie – w ocenie sądu – musi być oparte ma poważnych i konkretnych podstawach. A tych zabrakło. Wałęsa nie poznał treści ostatniej telefonicznej rozmowy braci Kaczyńskich przeprowadzonej podczas lotu do Smoleńska. Nie wiadomo też, czy zapis tej rozmowy istnieje.

Jednocześnie sędzia Klawonn zwróciła uwagę na kontekst polityczny, w którym oskarżenia Wałęsy padły. A więc na rozgrywanie przez PiS katastrofy smoleńskiej, na miesięcznice, które z uroczystości żałobnych przekształcały się w manifestacje polityczne. Również na to, że „kluczową rolę odgrywał w nich sam powód, który w płomiennych przemówieniach obiecywał zwycięstwo i dojście do prawdy”. Powszechnie znane pozostają wypowiedzi powoda o „zdradzonych o świcie” oraz lepszym i „gorszym sorcie Polaków”.

Sędzia Klawonn pod ostrzałem

Sąd nie miał łatwego zadania. Po sławetnej rozprawie przed dwoma tygodniami, w której uczestniczyli obaj adwersarze, posypały się ataki ze strony polityków partii rządzącej oraz związanych z nią mediów, w których sugerowano brak bezstronności sędzi Klawonn. W jej obronie stanęła Iustitia Oddział Gdański. Poszło zwłaszcza o wypowiedź Jana Kanthaka, rzecznika Ministerstwa Sprawiedliwości, o możliwości wyłączenia sędzi z tej sprawy. Stowarzyszenie sędziowskie uznało to za niedopuszczalne w państwie prawa wywieranie presji na sędziego.

Wyrok, który dziś zapadł, jest bardzo wyważony. Choć przy wysokiej temperaturze sporu politycznego w Polsce pewnie wielu osób nie zadowoli. I to po obu stronach barykady. Nie jest on prawomocny. Więc można się spodziewać zaskarżeń.

Zdaniem znanego gdańskiego adwokata Romana Nowosielskiego brak dowodów materialnych w sprawie decyzji dotyczącej lądowania w Smoleńsku nie musi przesądzać o ostatecznej przegranej Wałęsy w tej kwestii. Mówi o „domniemaniach faktycznych”. Można się do nich odwołać, gdy inne fakty układają się w logiczny ciąg, który pozwala wyprowadzić wniosek. Ale to już kwestia materiału dowodowego, jakim dysponują prawnicy byłego prezydenta.

Sąd w końcówce ustnego uzasadnienia wyroku apelował z Gdańska, miasta wolności, do tych, którzy odpowiadają za kształt debaty publicznej, przede wszystkim do polityków i mediów, aby z wolności słowa korzystać odpowiedzialnie. Niestety, w naszych realiach brzmiało to trochę jak przysłowiowy głos wołającego na puszczy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj