Mięso, antysemityzm, banki na telefon… Polska sypie się jak domek z kart?
Gdy opinią publiczną w kraju wstrząsają kolejne skandale, zagraniczne media także piszą o Polsce – ale często w innym kontekście. Najważniejsze jest nie całowanie się z psem, a szeroki kryzys instytucji.
Przedstawiciele PiS w Sejmie
Adam Guz/Kancelaria Prezesa RM

Przedstawiciele PiS w Sejmie

Według portalu politico.eu polskie mięso z uboju niespełniającego norm bezpieczeństwa żywnościowego trafiło aż do 12 różnych krajów UE. Podczas gdy inspektoraty sanitarni tych krajów usiłują identyfikować i wycofywać mięso z rynku, Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk na konferencji prasowej w resorcie rolnictwa zapewnił, że... mięso jest bezpieczne dla ludzi.

„Jesteśmy bezpiecznym krajem” – powiedział Jarosław Pinkas, Główny Inspektor Sanitarny. Mimo wszystko mięso jest wycofywane z rynku także w Polsce, gdyż ubój „był prowadzony niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”.

Czytaj także: Weterynarze mają dość

Zaufanie do polskich instytucji legło w gruzach

Unijni inspektorzy sanitarni nie badają rutynowo żywności importowanej z innych krajów europejskich, ponieważ przepisy sformułowane są na tyle drobiazgowo i rygorystycznie, że zakłada się, że nie jest to potrzebne. Jak się okazuje, wystarczy jeden program telewizyjny, żeby zaufanie do polskich instytucji legło w gruzach. Na razie bowiem wycofywane jest przede wszystkim mięso z Ostrowii, ale po pierwsze, nikt nie wie, co wykażą „wzmożone, niezapowiedziane kontrole wszystkich rzeźni na terenie Polski”, zapowiedziane właśnie (!) przez Weterynarię, a po drugie, dopóki rząd nie zajmie się pilną reformą systemu kontroli żywności, nie wiadomo, co jeszcze umknie uwadze przemęczonych i kiepsko opłacanych inspektorów. Te same osoby, które dziś zapewniają, że „Polska jest bezpiecznym krajem”, powinny zamiast tego organizować audyty podległych im instytucji, jeśli nie od razu stracić stanowisko.

W poniedziałek do Polski przyjadą urzędnicy unijni, by zbadać sytuację. To być może choć trochę poprawi reputację rynku eksportu mięsa, który w 2016 r. wart był prawie 4 mld euro. Znów, po reformie sądownictwa, pojawia się sytuacja, w której polskie instytucje nie są w stanie samodzielnie nadzorować podległych im obszarów, zapobiegać kryzysom i naprawiać niedostatków. Czy na tym polega wstawanie z kolan według PiS, że nikt nie będzie instytucjom – lub raczej ludziom mianowanym na intratne posady – mówić, co mają robić i kiedy nabroiły?

Czytaj także: Czy karuzela afer z ostatnich tygodni przewróci PiS?

Afery bankowe w oczach zagranicznych inwestorów

Sektor bankowości również dziarsko stoi z wyprostowanymi kolanami i ani myśli się ugiąć. Być może największym echem z „taśm Kaczyńskiego” odbije się na świecie informacja, że prezesi banków notowanych na giełdzie spotykają się z prezesem rządzącej partii za zamkniętymi drzwiami, żeby uzgadniać politykę kredytową swojego banku Pekao SA (fascynujące, że kurs akcji Pekao SA spadł wskutek publikacji „Wyborczej” tylko o kilka złotych).

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj