Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

„Jak oni kłamią” i to jedno ważne pytanie w referendum PiS

Jarosław Kaczyński na pikniku PiS, 20 sierpnia 2023 r. Jarosław Kaczyński na pikniku PiS, 20 sierpnia 2023 r. Prawo i Sprawiedliwość / Facebook
PiS jest zapobiegliwy i zawczasu przygotowuje się do zajęcia z góry upatrzonych pozycji, o ile przegra wybory w październiku. Ale kto kopie referendalne dołki, ten sam w nie wpada.

Od przeszło miesiąca TVP nadaje program „Jak oni kłamią”. Pan Rykowski wprowadził rzecz słowami ks. Tischnera: „Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i...”. I pominął znaczącym milczeniem to, co miało znaleźć się w miejscu trzech kropek, dodając: „Co korzystając z wolności słowa – która według nich jest zagrożona – szamani z Wiertniczej pokazują swoim widzom, zaklinając codziennie rzeczywistość? Sprawdzimy to”.

Święta prawda, też prawda...

Przyjmuję, że p. Rykowski zamierza (z p. Klarenbachem itd.) sprawdzać tę rzeczywistość z Wiertniczej w świetle trzech rodzajów prawdy wyróżnionych przez Tischnera. Jak to się ma do definicji prawdziwości w filozofii? Najczęstsza, tzw. klasyczna, polega na uznaniu, że jakieś zdanie jest prawdziwe, gdy mówi, jak jest – np. zdanie „pan Rykowski występuje w TVP Info” jest prawdziwe, bo p. Rykowski rzeczywiście występuje w TVP Info.

To określenie rodzi problemy, ponieważ np. nie wiadomo, jak ma się do zdań o przyszłości. Ktoś powiada: „Nie zostanę premierem, o ile mój brat zostanie prezydentem”. Lech Kaczyński został prezydentem, a jego brat Jarosław jednak zdecydował, że będzie premierem. Czy ten drugi, zapowiadając, że nie zostanie premierem, o ile pierwszy będzie prezydentem, powiedział prawdę czy fałsz? Może to pytanie w ogóle nie powinno być stawiane wobec kogoś, kto nie da się przekonać, że białe jest białe, a czarne – czarne, a wystarczy stwierdzenie, że Jego Ekscelencja nie wywiązała się z obietnicy politycznej.

Pomijam prawdziwość jako niesprzeczność i zgodę powszechną, ponieważ pierwsza stosuje się do logiki i matematyki, a druga nie bardzo ma zastosowanie w kraju, gdzie wymyślono liberum veto, a w związku z tym pozostaje definicja prawdziwości z tzw. nieklasycznych – jako skuteczności działania, np. to, co opowiada TVP pod wodzą p. Matyszkowicza, jest prawdziwe, ponieważ służy utrzymaniu władzy przez PiS.

Ponieważ nieźle znałem Tischnera, mogę w miarę adekwatnie stwierdzić, że „tyz prowda” odpowiadało definicji klasycznej, a terminy „swinto prowda” i „gówno prowda” odpowiednio odnosiły się do fałszu udekorowanego szatami, by tak rzec, liturgicznymi i fałszu w sensie klasycznym przedstawianego jako skutecznego (np. oświadczenia Prezesa the Best w sprawie jego planów politycznych w 2005).

Aby zakończyć część teoretyczną w tym miejscu, dodam, że p. Rykowskiemu (podobnie jak innym gwiazdom TVP) bardzo nie podoba się stwierdzenie, że TVN reprezentuje wolne media, i aby wprowadzić jakiś kontrast, rozpoczyna swoje gawędy od słów: „Witamy w polskich mediach”. Rozważania ogólne o prawdziwości zawsze muszą być ilustrowane konkretnymi przykładami – zostaną podane w dalszej części niniejszego felietonu.

Czytaj też: „Jak oni kłamią”, chojracki program TVP wymierzony w TVN

Sójka kontra Tusk

Pani Sójka, nowa ministra (minister – wedle dobrozmiennych kryteriów poprawności politycznej) zdrowia, powiedziała w czerwcu 2023: „Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zmienił postępowania co do aborcji u kobiet ciężarnych. Wyrok w ogóle nie dotyczył przesłanki dotyczącej zagrożenia życia i zdrowia kobiety. To jest bardzo nieuczciwa i kłamliwa sytuacja, kiedy opozycja, kobiety z opozycji bezczelnie wykorzystują fakt, że kobiety w Polsce wierzą im, że coś się zmieniło. Nic się nie zmieniło. W 2020, w 2015 i w 2008 było takie samo podejście do aborcji w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia kobiety. (...) To jest kłamliwa propaganda. I jeszcze jedną rzecz powiem: kobiety niestety umierały, umierają i umierać będą, bo to się zdarza. Błędy lekarskie były, są i będą, bo to też się zdarza. Trzeba powiedzieć, że kobiety ciężarne umierały w tym roku, umierały w tamtym roku, ale umierały również w roku 2010 i w 2008”.

Pan Tusk skomentował to tak: „Nic o niej [Katarzynie Sójce] nie wiem poza jednym. Ona w czerwcu – po tych tragediach w polskich szpitalach, po wypadkach śmiertelnych polskich kobiet, które zostały pozbawione opieki, bo Ziobro i Kaczyński mają jakąś obsesję na punkcie ciężarnych kobiet – powiedziała w studiu telewizyjnym, że kobiety umierały, umierają i będą umierać. To jest ich program, oni ją wyznaczyli na minister zdrowia”.

Pani Sójka odpowiedziała: „Panie Donald Tusk, po co Panu te manipulacje wyciętymi z kontekstu słowami? To Pan bezpardonowo wykorzystuje tragedie kobiet do swojej kampanii wyborczej. Nie jest to postawa godna mężczyzny”.

Dwa odcinki cyklu „Jak oni kłamią” zostały poświęcone wymianie zdań pomiędzy Sójką a Tuskiem. Panowie Rykowski i Klarenbach utrzymywali, że p. Tusk kłamie, wyrwał z kontekstu słowa p. Sójki, a ponadto, co już dotyczy innej kwestii, że TVN określiło nową minister zdrowia jako zwykłą lekarkę, co zdaniem obu podpór (męskich) TVP ma deprecjonować lekarzy.

Czytaj też: Ministra Sójka. Nie miejmy złudzeń, że coś się poprawi

Słowa niegodne kobiety

Zaczynając od końca: p. Duda, a więc dobrodziej TVP (kilka miliardów z budżetu państwa na rzecz tej SA), wręczając p. Sójce nominację ministerialną, stwierdził (z najwyższą poprawnością polityczną): „Nie ma wątpliwości, że pani minister jako zwykły lekarz znakomicie te sprawy zna i rozumie, że jako lekarz rodzinny będzie właśnie na rodzinę w szczególnym stopniu wyczulona, a zwłaszcza na dzieci”.

Skłamał czy powiedział prawdę? Jeśli drugie, a w przypadku TVN pierwsze, to pp. Rykowski i Klarenbach oferują „gówno prawdę”. A jak to jest w przypadku p. Tuska? Oczywiście, że zacytował coś w szerszym kontekście. Pani Sójka zaczęła swoją wypowiedź od powołania się na wyrok TK w sprawie aborcji. Nie powiem, że skłamała, że nic się nie zmieniło w przypadku postępowania z przypadkami aborcji w sytuacji zagrożenia życia ciężarnych kobiet, ponieważ niewykluczone, że zwyczajnie nie rozumie, co uległo zmianie, mianowicie że lekarze będą czekać na naturalne okoliczności terminacji ciąży i w związku z tym odkładać decyzję o wykonaniu stosownego zabiegu.

Wszystko wskazuje na to, że p. Sójka aprobuje ten punkt widzenia i będzie go zalecać do praktycznej realizacji. Polityk ma prawo powiedzieć, że po to właśnie została powołana na stanowisko. Być może p. Tusk przesadził, mówiąc, że umieranie kobiet w związku z (to moje streszczenie) odmową aborcji należy do programu p. Kaczyńskiego i p. Ziobry, ale wyrok TK zmienił świadomość części lekarzy. Korzystając z Tischnera, powiem, że TVP reprezentuje swintą prawdę, ponieważ wymuszaną przez Kościół katolicki w Polsce. Może byłoby lepiej, gdyby p. Sójka udała się za morze, miast zajmować stanowisko ministra zdrowia. Na pewno jej słowa są niegodne kobiety.

Czytaj też: Strach ciążowy. To nie jest kraj dla młodych kobiet

Kto tu kogo opluł

Jak podało TVN, p. Pan Borecki z TVP twierdzi, że został opluty na wiecu p. Tuska w Legionowie 8 sierpnia, a dokonał tego jakiś zwolennik opozycji. W cyklu „Jak oni kłamią” uznano, że ci z Wiertniczej mijają się z prawdą, bo p. Borecki został opluty przez zwolennika Tuska, a nie tylko tak twierdzi.

Potrzebne jest w tym miejscu pewne wyjaśnienie teoretyczne. Otóż wypowiedź (oznaczmy ją jako B) „osoba X twierdzi, że A” jest tzw. kontekstem intensjonalnym, a jego właściwością jest to, że prawdziwość B nie implikuje prawdziwości A (pomijam dalsze szczegóły logiczne). A oto inny przykład – zdanie „Andrzej Duda utrzymuje, że przestrzega konstytucji RP”, chociaż całe jest prawdziwe, gdyż p. Duda tak właśnie utrzymuje, to nie przesądza, że p. Duda przestrzega konstytucji RP.

Stosując te uwagi do oświadczenia p. Boreckiego – jest prawdą, że twierdzi to, co wyżej, ale z tego nie wynika, że został opluty przez zwolennika opozycji. Potrzebne jest jakieś niezależne uzasadnienie, że taki fakt miał miejsce. Nie jest tym nagranie całej sytuacji, bo nie widać na nim oplucia, a tylko szamotaninę. Pan Borecki przedstawił brudne okulary na dowód, ale nie można wykluczyć, że zanieczyszczenie powstało z innej przyczyny. Możliwe, że p. Borecki ma rację. Niemniej jeśli dwóch kompanów p. Boreckiego, mianowicie p. Janecki i p. Wolski, wyraźnie uradowani ucinają sobie taki dialog:

MW: „Mnie się nasuwa taka refleksja, że może ten, który pluł, był chory na wściekliznę i teraz naszemu koledze grozi seria bolesnych zastrzyków. No bo raczej nie możemy marzyć, żeby uśpić tamtego szkodnika”.

SJ: „Patrząc z punktu widzenia prawa, to wyrzucenie swoich płynów ustrojowych na kogokolwiek bez jego woli to jest przestępstwo!”,

... to jednak trudno wykluczyć gówno prawdę spreparowaną przez kolektyw TVP(Dez)Info na rzecz propagandy przedwyborczej, aby wykazać, co sugeruje sam p. Borecki, że Tusk jest odpowiedzialny za całe zajście.

Pytania, jak wiadomo, nie są ani prawdziwe ani fałszywe, natomiast bywają trafne lub nie, w zależności od założeń, na których się opierają, i celu ich zadania. Standardowy przykład: „Czy pan jeszcze bije swoją żonę?”, skierowane do kawalera. Zarówno odpowiedź „tak”, jak i „nie” jest niepoprawna, ponieważ pierwsza sugeruje, że odpowiadający ma żonę, a druga, że kiedyś miał. Jeśli ktoś nie wie, jaki jest status cywilny osoby, do której kieruje daną kwestię, można rzecz prosto wyjaśnić, ale gdy pytający wie i nie żartuje, można np. przypuścić, że chodzi o skompromitowanie pytanego mężczyzny.

Gdy więc ktoś analizuje pytania na referendum projektowane 15 października, nie powinien twierdzić, że są prawdziwe, bo wyrażają istotne problemy lub fałszywe – nie w tym rzecz. Znacznie ważniejsze jest rozpatrzenie treści tych pytań, ich założeń i ewentualnych celów, ponieważ tylko te względy mogą przyczynić się do uznania, że są trafne lub nie, rzetelne lub nie.

Oto ich ostateczne sformułowanie i kolejność:

1. Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki?

2. Czy popierasz podniesienie wieku emerytalnego, w tym przywrócenie podwyższonego do 67 lat wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn?

3. Czy popierasz likwidację bariery na granicy Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi?

4. Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?

Czytaj też: Referendum PiS. A jeśli ktoś nie chce wziąć udziału?

Kto kopie referendalne dołki

Rozpatrzmy po kolei. Pytanie 1. zakłada, że: (a) istnieją państwowe przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym i (b) ktoś zamierza je sprzedawać. Założenie pierwsze jest niby oczywiste, ale powstaje kwestia, czy dotyczy spółek skarbu państwa i ewentualnie jakich. Wyjaśnienia dobrozmieńców tyczące się (b) sugerują, że to „ryży” zmierza do wyprzedaży, a więc patriotyzm wymaga odpowiedzi „nie”.

Jest rzeczą dziwną, że formacja, która sprzedała Stocznię Gdańską w 2007 r., a potem Lotos i rafinerię w Gdańsku, nagle zaczyna troszczyć się o państwowy majątek. Nasuwa się jeszcze inna wykładnia. Spółki skarbu państwa zostały zasiedlone przez rzesze aktywistów tzw. dobrej zmiany i niekoniecznie prywatyzacja może doprowadzić do utraty posad przez beneficjentów dobrej zmiany. I to wygląda na ukryty zamiar.

Pytanie 2. zakłada, że ktoś ma plan podwyższenia wieku emerytalnego dla obojga płci i, jak to p. Becia Szydło ujęła z właściwą jej gracją, zmusić Polki i Polaków do pracy aż do śmierci. To ostatnie jest obrzydliwym zabiegiem retorycznym, zważywszy że średni wiek życia Polaków i Polek przekroczył 80 lat. Wszelako obecna opozycja nie ma w planie podniesienia wieku emerytalnego, a ponadto pytanie jest zwyczajnie głupie, bo emerytura w wieku 66 lat będzie zgodna z odrzuceniem granicy 67 lat. Kto kopie referendalne dołki, sam w nie wpada.

Pytanie 3. zakłada, że ktoś chce zlikwidować mur na granicy polsko-białoruskiej. Otóż chociaż są wątpliwości, czy postawienie tej bariery było słuszne, np. z uwagi na ekologię, nikt nie nawołuje do zburzenia muru. Odnośnie do ostatniego pytania mamy oficjalne wyjaśnienie KE, zignorowane przez dobrozmieńców, że nie ma mechanizmu przymusowej relokacji – pytanie żywcem przypomina „Czy pan jeszcze bije zonę?” zadane kawalerowi. Suma summarum nawet dość pobieżna, taka jak np. wyżej, analiza założeń pytań referendalnych pokazuje, że reprezentują typową gówno prowde.

Pisia chytrość łączy wszystkie pytania sugestią, że „ryży” (bo kto inny), napuszczany przez Webera (a może i Wagnera, to chyba też Germaniec) zamierza sprzedać (Niemcom, bo komuż innemu) majątek narodowy (= państwowy), zmuszać Polaków do pracy aż do ich śmierci, co jest w interesie niemieckim, bo wtedy będą mogli dłużej wypoczywać i żyć, sprowadzać nielegalnych imigrantów, wiadomo, złodziei, gwałcicieli, terrorystów itd., oraz zlikwidować mur na granicy z Białorusią, aby hordy Webera i Wagnera mogły w przyszłości bez przeszkód spotkać się na linii Wisły.

To wszystko znaczy, że ryży na polecenia Webera i być może w kooperacji z Wagnerem (na razie nie jest to pewne, ale p. Kamiński z p. Wąsikiem intensywnie pracują nad wyjaśnieniem tej sprawy) czynnie występuje przeciwko bezpieczeństwu Polski, zarówno wewnętrznemu, jak i zewnętrznemu. A skoro tak, to każdy patriota ma odpowiedzieć cztery razy NIE w nadchodzącym referendum, a przy okazji zagłosować na PiS, jedyną partię, która buduje Polskę dla wszystkich Polaków (z wyłączeniem niektórych).

Czytaj też: Referendum horrendum. PiS zastawia pułapki. Jak ich uniknąć?

PiS jest zapobiegliwy

Jak twierdzą dobrozmieńcy, „wyciśniemy z kampanii wokół referendum ile się da”. Jak zwracałem uwagę w związku z pytaniem pierwszym, wyciskanie może mieć i drugie dno. Załóżmy, że tzw. dobra zmiana przegra wybory. Naturalnym skutkiem będzie początek procesu „rozkaczania” (dekaczyzacji, jeśli ktoś woli) kraju. Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie przekroczy wymagany próg, wynik referendum będzie wiążący w tej kwestii, co znaczy, że wola narodu jest przeciwko sprzedaży przedsiębiorstw państwowych, np. także podmiotom krajowym. A wtedy może się okazać, że były wójt Pcimia jest nie do ruszenia i dalej będzie rządził Orlenem, w szczególności poprzez nabór swoich kolegów.

Zważywszy że wiążąca (lub nie) moc odpowiedzi na pozostałe pytania jest bez znaczenia, bo nikt nie zamierza podwyższać wieku emerytalnego, burzyć „imponującej” konstrukcji postawionej w Białowieży czy sprowadzać tysięcy nielegalnych imigrantów, kwestia sprzedaży przedsiębiorstw państwowych jest chyba jedyną, która może mieć praktyczne znaczenie.

Tzw. dobra zmiana jest zapobiegliwa i zawczasu przygotowuje się do zajęcia z góry upatrzonych pozycji, o ile przegra elekcję w październiku. Dlatego ważne, aby zbojkotować referendum, jeśli chce się naprawy Rzeczypospolitej, zepsutej przez jej zkaczenie i dobrozmienną propagandę sukcesu, czyli kolejny element gówno prowdy. Tyz prawdo, że oni tak mówią prawdę, że mijają się z nią na potęgę.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną