Kultura

12 książek, które warto nadrobić latem

Wakacyjne lektury nie muszą być wcale „lekkie”. Muszą za to być dobre. Jedni wolą grube książki, inni cienkie – proponujemy coś dla jednych i drugich.
.Tumblr.

Książki długie, powyżej 400 stron

1. Karl Ove Knausgård, Moja walka. Księga 2, przeł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015, s. 750.

O fenomenie Knausgårda opowiadała Zadie Smith w czasie niedawnej wizyty w Polsce: – Wakacje spędzałam kiedyś w domu, gdzie roiło się od pisarzy i ich dzieci. Jedna znajoma chodziła ciągle z „Moją walką”. Pytałam ją, o czym on pisze. Odpowiedziała, że o niczym, nie wie, jak to działa, ale nie może się oderwać. Ona zachorowała pierwsza, a potem ja zaraziłam kolejne ofiary na Mahattanie.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

2. Donna Tartt, Szczygieł, przeł. Jerzy Kozłowski, Znak Litera Nova, Kraków 2015, s. 850.

Amerykański bestseller daje czytelnikowi przyjemność lektury podobną do tej, jaką ma się w dzieciństwie, gdy czyta się powieści przygodowe. No i można się poczuć przez chwilę jak dwunastoletni sierota, który błąka się po Nowym Jorku.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

3. Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój, Wydawnictwo Agora SA., Warszawa 2015, s. 420.

Po „Beksińskich” Magdalena Grzebałkowska miała wysoko zawieszoną poprzeczkę, a w dodatku zadanie, żeby opisać rok 1945, okazało się niesłychanie trudne. Zamiast pisać szeroką panoramę, wybrała opowieści o konkretnych ludziach i ich historiach rodzinnych. Ograniczenia (rozległość materiału, nadmiar albo brak danych), które sparaliżowałyby wielu innych reporterów, Grzebałkowska przekształciła w siłę tekstu.

Przeczytaj recenzję: tu.

.Polityka.

4. Stephen King, Znalezione nie kradzione, przeł. Rafał Lisowski, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015, s. 544.

Kinga dobrze się czyta na wakacjach, to wiadomo. W nowej powieści „Znalezione nie kradzione”, będącej kontynuacją „Pana Mercedesa”, trafiamy na znane elementy: jest psychopata, są przerażające zbrodnie. Jednak cała sensacyjna fabuła z mrocznym, jak zazwyczaj u Kinga, finałem ma w „Znalezione nie kradzione” drugorzędne znaczenie. Nowa powieść Kinga stanowi rodzaj hołdu złożonego literaturze.

Przeczytaj recenzję: tu.

.Polityka.

5. Joyce Carol Oates, Przeklęci, przeł. Katarzyna Karłowska, Rebis, Poznań 2015, s. 552.

Małe, spokojne uniwersyteckie miasteczko Princeton aż się prosi o jakąś krwawą legendę. Stworzyła ją Oates w swojej gotyckiej powieści rozgrywającej się na początku XX wieku. Powieść imponuje rozmachem, erudycją, świetnymi portretami postaci. Nawet Stephen King bardzo ją chwalił, chociaż to nie groza jest silną stroną Oates, tylko obserwacje obyczajowe. I baśń, którą też tu znajdziemy.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

6. Lawrence Wright, Droga do wyzwolenia. Scjentologia, Hollywood i pułapki wiary, przeł. Agnieszka Wilga, Czarne, Wołowiec 2015, s. 576.

Związany z „New Yorkerem” dziennikarz Lawrence Wright jest w Stanach Zjednoczonych gwiazdą. Poświęcona znanej u nas głównie za sprawą Toma Cruise’a scjentologii „Droga do wyzwolenia” to znakomita dziennikarska robota. Wright nie tylko przybliża tutaj dzieje Kościoła scjentologicznego, lecz także pokazuje, jak to się stało, że ruch religijny (czy raczej sekta), oparty na zupełnie absurdalnych podstawach, był w stanie odnieść sukces.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

7. Pierre Lemaitre, Koronkowa robota, przeł. Joanna Polachowska, MUZA, Warszawa 2015, s. 415.

Lemaitre uosabia marzenie wielu pisarzy, żeby być zarówno autorem poczytnym, jak i ambitnym. Nowa, świetna powieść to kolejna część przygód komisarza Camille’a Verhoevena. Komisarz ma 145 cm wzrostu, ciężarną żonę i szuka mordercy, który swoje zbrodnie wzoruje na literaturze – m.in. na „American Psycho” Ellisa czy „Czarnej Dalii” Ellroya. Verhoeven musi tym razem odczytywać aluzje literackie – podobnie jak czytelnik.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

Książki krótkie, poniżej 300 stron

1. Julian Barnes, Wymiary życia, przeł. Dominika Lewandowska, Świat Książki, Warszawa 2015, s. 156.

Ta niewielka książka eseistyczna jest jedną z najlepszych i w dodatku najbardziej intymną książką Barnesa. Barnes pisze o stracie, żalu, samotności, cierpieniu i miłości subtelnie, wręcz oszczędnie, choć nie brak tu słusznego gniewu. Na tych stu pięćdziesięciu stronach nie ma też miejsca na żadną niepotrzebną anegdotę, zbędną frazę. (Recenzja w najbliższą w środę, 1 lipca, w POLITYCE).

.mat. pr..

2. Marcin Kołodziejczyk, Dysforia. Przypadki mieszczan polskich, Wielka Litera, Warszawa 2015, s. 288

Rewelacyjna „Dysforia” Marcina Kołodziejczyka, dziennikarza POLITYKI, śmiało przekracza granice między reportażem a fikcją literacką. I jest to proza pisana uchem: wrażliwa nie tylko na ludzkie losy, lecz także na osobliwą polszczyznę bohaterów tych opowiadań. Wszystkie te historie układają się w opowieść o niedokończonej modernizacji, o której jedno wiadomo z całą pewnością: że już nigdy dokończona nie będzie, zabrakło siły, pieniędzy, dzieci i wiary.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

3. Marek Beylin, Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow, Wydawnictwo Karakter oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Kraków-Warszawa 2015, s. 286.

Gdyby próbować scharakteryzować tę książkę biograficzną jednym zdaniem, wypadałoby przypomnieć banalne, ale trafne: „życiorys rzucony na szerokie tło” – historyczne, polityczne, ideologiczne, obyczajowe. Ale jest to też opowieść o niezwykłej kobiecie i jej kobiecości, o tym, na ile płeć, uroda i niezwykły temperament pomagały jej w życiu i karierze, a na ile stawały się kulą u nogi.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

4. Marcin Wicha, Jak przestałem kochać design, Karakter, Kraków 2015, s. 260.

Już pierwszy rozdział – o estetycznych rozterkach towarzyszących wyborom urny – zapowiada, że lektura będzie intrygująca. I tak jest w istocie. Choć temat niełatwy – design, zwany swojsko wzornictwem. Jednak zamiast oddawać się akademickim przemyśleniom, autor swobodnie wędruje po swoim życiu, opowiadając o przygodach z czcionkami i komputerami, logo i klockami Lego, a nawet kartami do głosowania.

Przeczytaj recenzję: tu.

.mat. pr..

5. Leonid Cypkin, Lato w Baden, przeł. Robert Papieski, Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2015, s. 158.

„Przeoczone arcydzieło” – tak nazwała książkę Cypkina Susan Sontag, która odkryła ją w jednym z antykwariatów. „Z autobiograficznej opowieści nienazwanego z imienia i nazwiska narratora przemierzającego ponurą sowiecką rzeczywistość przeobraża się w historię podróży Dostojewskich” – pisze Sontag. W powieści pojawiają się Puszkin, Turgieniew, a także wybitne postacie dysydentów i pisarzy XX wieku — Cwietajewa, Sołżenicyn, Sacharow.

Wybrane książki do kupienia w Sklepie POLITYKI. Tylko do końca dnia (30 czerwca) w promocyjnych cenach!

.mat. pr..
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Za murami seminariów. Co chłopaków tam pcha? Jak sobie radzą?

Dziś mamy w Polsce ponad 70 seminariów, gdzie klerycy przez sześć lat są przygotowywani do swego zawodu.

Adam Szostkiewicz
24.09.2021
Reklama