Maria Peszek o swojej najnowszej płycie i muzycznych inspiracjach

Zaraza puchnie i wybuchnie
Rozmowa z Marią Peszek o strachu i artystycznej reakcji na ten strach, w przeddzień premiery płyty „Karabin”.
„Nie wolno mi stać się twarzą żadnej grupy społecznej, partii, władzy czy opozycji, nie mogę do niczego nawoływać ani odpowiadać na ściśle polityczne pytania. Boję się tego przekroczenia, chociaż wiem, że ono jest pewnie przede mną. Czuję, że dla artysty to śmierć”.
Zuza Krajewska/Warner Music Poland

„Nie wolno mi stać się twarzą żadnej grupy społecznej, partii, władzy czy opozycji, nie mogę do niczego nawoływać ani odpowiadać na ściśle polityczne pytania. Boję się tego przekroczenia, chociaż wiem, że ono jest pewnie przede mną. Czuję, że dla artysty to śmierć”.

Jacek Żakowski: – Boi się pani?
Maria Peszek: – Nie.

Ale śpiewa pani, że się pani boi: „Ja tylko mówię/że się boję/gdy słyszę słowa/jak naboje”.
Bo rzeczywistość jest przerażająca. Ale prywatnie już się nie boję. Jestem szczęśliwa.

A „słowa jak naboje”?
Chciałam zrobić płytę o nienawiści. Po poprzedniej płycie i naszej poprzedniej rozmowie (Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną