Kultura

Netflix podnosi ceny w USA. Co dalej z rynkiem VOD?

Sukces Netflixa jest przyczyną jego rosnących kłopotów. Sukces Netflixa jest przyczyną jego rosnących kłopotów. Stock Catalog / Flickr CC by 2.0
Netflix podniósł miesięczną opłatę o 1–2 dol. w zależności od pakietu. Odbiło się to szerokim echem w branży i wywołało niepokój u klientów, którzy zaczynają rozumieć, że VOD wcale nie musi być tańsze od kablówki.

Szybko po ogłoszeniu decyzji o podwyżce cen w USA polski oddział Netflixa wysłał uspokajające oświadczenie: koszt subskrypcji jest ustalany indywidualnie dla każdego kraju. Nie ma rzecz jasna gwarancji, że ceny kiedyś i u nas nie wzrosną, ale przynajmniej na razie nie musimy się o to martwić.

Polski rynek VOD: duża konkurencja

Rynek VOD w ostatnich latach rozwinął się w Polsce bardzo prężnie, do czego przyczyniło się głównie wejście Netflixa, ale i uniezależnienie dostępu do serwisu HBO GO od posiadania HBO w pakiecie telewizyjnym. Polacy mogą oglądać także produkcje Amazon Prime Video. Katalogi są jeszcze skromne, ale biblioteka się rozszerza. Z drugiej strony 2019 r. rozpoczął się od wieści o wycofaniu się Showmaxa, który przegrał konkurencję z Netflixem i HBO, chyba głównie na polu produkcji własnych. Ci dwaj giganci dostarczają swoim klientom kilka–kilkanaście świeżych tytułów w miesiącu.

O nieco innego widza walczą też serwisy VOD zależne od dużych stacji telewizyjnych, takie jak player.pl, vod.tvp.pl, ipla.tv czy onetowski vod.pl.

Sprawdź także: Netflix vs. HBO GO vs. Showmax vs. Amazon. Porównanie

Przewaga Netflixa nad kablówką

Fakt, że w Polsce jest teraz inaczej niż w USA, nie oznacza, że nie powinniśmy z uwagą przyglądać się rynkowi VOD – prędzej czy później i tak odczujemy efekty każdego podobnego wstrząsu.

Skąd więc to całe zamieszanie o dolara czy dwa? Dyskusja o kosztach VOD sprawiła, że Amerykanie sięgnęli po kalkulatory. Po podliczeniu abonamentów w Netflixie, HBO Now, Amazon Prime Video, Hulu czy CBS All Acess okazało się, że płacą sporo, może nawet tyle, ile wcześniej za kablówkę. A przecież chodziło o „cutting the cord”, czyli „odcinanie” kabli. Zwłaszcza że przeciętny widz nie oglądał wszystkiego w telewizji i czuł, że przepłaca. Netflix ze swoim ogromnym archiwum okazał się tańszą alternatywą, w dodatku nie czyni z odbiorca niewolnika ramówki.

Netflixowi rośnie konkurencja

Paradoksalnie sukces Netflixa jest przyczyną jego rosnących kłopotów. Bo skoro jemu się udało, to bierna dotychczas konkurencja, zadowalająca się dochodami z tradycyjnej telewizji i sprzedaży licencji, stwierdziła, że też chce mieć swoje serwisy VOD. Nie jest przesadą stwierdzenie, że dziś w USA każdy pragnie mieć własne VOD: Disney planuje Disney+, Warner ma DC Universe z produkcjami bazującymi na komiksach DC, podobny ruch zapowiada NBC. Do tego trzeba dodać masę płotek, m.in. skupiony na horrorze Shudder. Katalog Netflixa topnieje na tym tle. Ci, którzy dotychczas oddawali mu prawa do streamingowania swoich produkcji, teraz tylko czekają na wygaśnięcie umów, by ściągnąć wszystko z powrotem do siebie i zarabiać już bezpośrednio.

Po erze kumulacji w kilka szerokich katalogów następuje czas rozdrobnienia. Netflix produkuje własne seriale i filmy taśmowo, zadłużając się na 8 mld dol. (wkrótce dług wzrośnie do 10), byle wciąż dostarczać nowości. Klient ma przeoczyć, że w zasobach brak już np. produkcji Disneya. Ceny licencji też rosną. Za prolongatę „Przyjaciół” o ledwie jeden rok Netflix musiał zapłacić 100 mld dol. (a wcześniej płacił 30 mln rocznie!). „Musiał”, bo klienci na wieść o ewentualnym zniknięciu serialu już zaczynali protestować.

Rosną koszty VOD i rośnie... piractwo

W Polsce sprawy potoczą się zapewne podobnie. Możliwe np., że Disney, który z licencjodawcy stanie się konkurencją Netflixa, albo nie sprzeda mu swojego katalogu do dystrybucji poza Stanami, albo rzuci zaporowe ceny. Polska nie jest wielkim rynkiem, wielcy gracze VOD tu nie wyrosną, więc od niektórych produkcji możemy zostać po prostu odcięci.

W USA już widać pierwsze efekty wzrostu kosztów VOD i postępującego rozdrobnienia katalogów – wzrasta piractwo.

Czytaj także: Piractwo – walka z wiatrakami

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama