Kultura

Startuje festiwal Polska w Imce. Sporo ciekawej rozrywki

„Być jak Beata” w reż. Magdy Miklasz „Być jak Beata” w reż. Magdy Miklasz mat. pr.
Wybory już wkrótce, a świat zmierza ku katastrofie. W takich chwilach każdy azyl jest na wagę złota. Niegłupią rozrywkę z podtekstem proponuje startujący 25 września warszawski festiwal Polska w Imce.

Świat w szybkim tempie zmierza ku końcowi, przedwyborcze sondaże mogą przyprawić o palpitacje serca, każde wejście na strony portali newsowych i odświeżenie mediów społecznościowych grozi utratą resztek sił życiowych. W takich chwilach każdy azyl jest na wagę złota. I na taką ofertę – niegłupiej rozrywki z podtekstem – stawia startujący dziś wieczorem warszawski festiwal Polska w Imce.

Brunetki, blondynki i Bajm

Na początek – grany dziś i jutro – przebój Teatru im. Słowackiego w Krakowie „Turnus mija, a ja niczyja. Operetka sanatoryjna” w reż. Cezarego Tomaszewskiego. Akcja, zgodnie z tytułem, dzieje się w sanatorium, a konkretnie w Sanatorium Uzdrowiskowym i Pijalni Wód im. prof. dr. Józefa Dietla. Przybywa do niego grupa biznesmenów wstępnie zainteresowanych inwestycją w przemysł uzdrowiskowy. Gdy zaczynają na sobie testować sanatoryjne atrakcje, kąpiele borowinowe i lecznicza woda przemieniają ich w kuracjuszy, oddanych typowym sanatoryjnym rozrywkom. Zabiegom krioterapii towarzyszy jakże adekwatna „Let me freeze” Purcella, uzdrowiskowy podryw za podkład ma przeboje typu „Brunetki, blondynki” itd.

9 i 10 października w Imce znów zabrzmią przeboje, tym razem ciut nowsze, bo... zespołu Bajm. Teatr Współczesny ze Szczecina przywiezie spektakl „Być jak Beata” w reż. Magdy Miklasz i ze scenariuszem Piotra Domalewskiego, znanego przede wszystkim jako reżyser nagradzanego (m.in. nominacją do Paszportu „Polityki”) filmu „Cicha noc”. To historia o uczestnikach talent show, statystycznych Polakach marzących o sukcesie na miarę tego, jaki osiągnęła Beata Kozidrak. Osiłek Zenek, sfrustrowana zakonnica, pielęgniarka i pracownica korporacji, czyli Polska w pigułce...

Czytaj także: Coraz smutniej w polskim teatrze

Masłowska i komiwojażer

23 i 24 października krakowski Teatr im. Słowackiego zaprezentuje „Wojnę polsko-ruską”. Reżyser Paweł Świątek zasłynął kilka lat temu świetną inscenizacją „Pawia królowej”, teraz wrócił do prozy Doroty Masłowskiej, do jej debiutanckiej powieści z 2002 r. Powstał rodzaj scenicznego teledysku. Pisarka była spektaklem zachwycona, recenzowała na gorąco: „Błyskotliwa adaptacja Pawła Świątka; ni to Monty Python, ni to Gombrowicz, ale taki z Lidla z tygodnia literackiego. Zamiast bloków – łany techno-róż, zamiast tępego socjologicznego konkretu – diaboliczne aktorstwo, w którym wideoblogerki cwałują z popkami w upiornym korowodzie; śmiech, łzy i kompletny gore. Gratuluję i dziękuję”.

Zaś na koniec, 13 i 14 listopada, coś bardziej tradycyjnego. Radek Stępień, wschodząca gwiazda polskiej reżyserii, podszedł do klasyki amerykańskiego dramatu – „Śmierci komiwojażera” Arthura Millera o wyniszczającym, wilczym kapitalizmie – w klasyczny sposób. A resztę zrobił Mirosław Baka w tytułowej roli Willy’ego Lomana. Spektakl Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

Czytaj także: Polskie i zagraniczne teatry chcą Masłowskiej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Daniel Obajtek – prymus prezesa

Wchłonąć Lotos? Nie ma sprawy. Kupić media? Załatwione. Daniel Obajtek zawsze pierwszy do działania. Po latach posłuszeństwa jego ambicje rosną.

Mariusz Sepioło
10.01.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną