Wielkie pytania
Siedem ważnych słów prof. Hellera. „Jak widzą słowo Bóg, to przestają czytać”. A warto
„Nauka nie jest po to, by dawać ludziom nadzieję, tylko po to, żeby świat zrozumieć. Jeżeli się go rozumie, to lepiej ustawia się swoje życie, lepiej się je przeżywa”. To słowa księdza profesora Michała Hellera, kosmologa, fizyka, filozofa nauki i popularyzatora wiedzy, z książki „Siedem ważnych słów”. Heller wypowiada je w rozmowie z Wojciechem Bonowiczem, poetą, publicystą i aktywistą katolickim, starającym się pomagać w życiu osobom niepełnosprawnym.
Na książkę złożyło się siedem rozmów o wyobraźni, języku, czasie, wieczności, Bogu, człowieku i mądrości. To właśnie tych „siedem ważnych słów”, które analizują w kolejnych rozdziałach. To budujący intelektualnie i duchowo przykład dialogu w czasach dialogowi nieprzyjaznych. Nie trzeba być osobą wierzącą, by z niej czerpać jak ze źródła przejrzystej, świeżej wody w chwili, gdy poczujemy takie pragnienie.
Bo to nie jest książka mająca nawracać na wiarę, tylko mająca nas zachęcić do stawiania pytań i badania odpowiedzi dotyczących tajemnicy życia i wszechświata, którego cząstką jest nasza planeta razem z ludzkością, przyrodą żywą i nieożywioną, słowem: świat, na jakim żyjemy. Pytań jest zresztą więcej niż odpowiedzi.
Ks. Heller przytacza słowa Alberta Einsteina: „nauka bez religii jest kulawa, a religia bez nauki jest ślepa”. Przyznaje jednak, że nie lubi pytań o Boga – bo zwykle redukują to słowo do tej czy innej kategorii – woli je „zasłaniać” pytaniami o sens wszechświata, sens pisany dużą literą. Bo to jest „prawie to samo”. Heller, nagrodzony „Noblem” za dociekliwość naukową i duchową (Nagroda Templetona), chce trafić także do osób, które „jak widzą słowo Bóg, to przestają czytać”.
Dlatego tym słowem nie epatuje, choć w Boga wierzy, jak wielu uczonych, w tym noblistów. Jak w niego wierzą i godzą to z nauką, to fascynujący temat. Sam Heller mówi w książce, że jemu pojęcie osoby „nie za bardzo pomaga w wierze w Pana Boga”. Natomiast pacierz uważa za najpiękniejszą modlitwę, która „zawiera wszystko, czego mi potrzeba”.
Lecz światu „Ojcze nasz” nie wystarczy, choćby dlatego, że nie wszyscy jego obywatele są chrześcijanami, tylko wyznawcami innych religii, a także osobami zupełnie niereligijnymi. Rozmowy Bonowicza z Hellerem toczą się w konkretnym czasie. W czasie przesuwania się z hukiem płyt tektonicznych w polityce, nowej rywalizacji mocarstw, nieustających wojen i konfliktów, kryzysu autorytetów, w tym Kościoła i wiary religijnej, lęków przed autorytaryzmem i sztuczną inteligencją jako filarami „nowego wspaniałego świata”, czyli epoką dystopii.
Heller, dziś 90-letni, jest tego wszystkiego świadomy. Nie ucieka ani w naukę, ani w religię przed tymi zawirowaniami.
Kreśli trzy scenariusze na tle obecnej kondycji świata: totalny chaos, o ile wszystko będą projektowały roboty, a człowiek znajdzie się w odwrocie razem z rozsądkiem; wojna atomowa, „której pierwszym rezultatem, nim jeszcze dotrą do nas fale uderzeniowe, będzie to, że padnie internet”, i trzeci, optymistyczny, „że racjonalność jednak zwycięży”.
Co prawda na razie sam przyznaje, że to scenariusz mało prawdopodobny, aby ludzie nagle na wielką skalę zaczęli myśleć racjonalnie. „Ale może gdy zobaczą, że jako ludzkość mamy nóż na gardle, nie będzie wyjścia. Zaczną słuchać uczonych, ograniczać swoje apetyty i tak dalej”. W tym „itd.” jest miejsce dla aktywności nas wszystkich, ponad podziałami, o ile przyszłość nas obchodzi.
Michał Heller, Siedem ważnych słów, w rozmowie z Wojciechem Bonowiczem, Znak, Kraków 2026, s. 311