Recenzja płyty: Hańba!, „Nikt nam nie zrobił nic”
Lekcja historii z płyt Hańby! wydaje się bardziej pouczająca, a i artystycznie z trudnego zadania dopisania kolejnego odcinka zespół wyszedł obronną ręką.
Lekcja historii z płyt Hańby! wydaje się bardziej pouczająca, a i artystycznie z trudnego zadania dopisania kolejnego odcinka zespół wyszedł obronną ręką.
Jeżeli ktoś jest miłośnikiem kombinacji bluesa z ciężkim rockiem, a przeoczył płytę wydaną kilka miesięcy temu, zatytułowaną „Crooked Nation”, powinien czym prędzej nadrobić to niedopatrzenie.
To, co grają The Dirty Streets, dalekie jest od oryginalności, ale, paradoksalnie, na tle współczesnej plastikowej konfekcji muzycznej brzmi ożywczo i autentycznie.
Kompozytor zebrał nagrania zwykłych mieszkańców różnych krajów czytających Powszechną deklarację praw człowieka.
Pieśni Moniuszki w autoryzowanym tłumaczeniu francuskim sprawiają zupełnie inne wrażenie niż po polsku.
The Pretenders śmiało stają w szranki z młodymi konkurentami do walki o serca słuchaczy.
Słuchając niektórych utworów, można tylko się dziwić, że ich wykonawcy nigdy nie wyszli z cienia i nie dali się poznać szerszej publiczności.
„Folklore” nie jest może pełnym zwrotem w stronę folku, ale na pewno ku muzyce nieco bardziej kameralnej
We wszystkich utworach poza elektroniką stałym elementem jest akordeon, którego niezwykłe kolory ukazuje Rafał Łuc.
W muzyce brytyjskiej 62-letni Paul Weller to człowiek legenda.
Warto „Check Shirt Wizard” dołączyć do kolekcji.
Płyta wciąga słuchacza w świat odmienny od festiwalowo-komercyjnej młócki, dowodząc, jaką wartością może być uspokojenie wszechobecnego dygotu i ucieczka od codziennej oczywistości.
Pokusa związana z popularnością różnych starych nurtów muzycznych polega na tym, żeby je odtwarzać jeden do jednego.
Kolejna płyta z serii firmowanej przez Polskie Radio Chopin, której bohaterami są wybitni polscy pianiści przeszłości, poświęcona jest sztuce wykonawczej Barbary Hesse-Bukowskiej.
Lucinda Williams wydaje się niezdolna do wydania słabej czy przeciętnej płyty.
To muzyka intensywna, pełna pasji i dojrzałości.
Książek i reporterskich relacji o wyczynach polskich himalaistów było dużo, ten płytowy dokument wydaje się jedyny w swoim rodzaju.
Angielka Jessie Ware to wokalistka z pokolenia Adele, która do tzw. mainstreamu przebijała się od strony sceny klubowej.
Każde letnie przesilenie przynosi kolejne wydawnictwa nawiązujące do słowiańskich korzeni i ludowych obrzędów.
Cichy testuje „afiliacyjne” możliwości bluesa, tudzież pogranicza country i folku, no i wychodzi mu.