Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Teatr

Skazany na banał

Recenzja spektaklu: „Skazany na bluesa”, reż. Arkadiusz Jakubik

„Skazany na bluesa”, reż. Arkadiusz Jakubik „Skazany na bluesa”, reż. Arkadiusz Jakubik Krzysztof Lisiak / materiały prasowe
Zachwycona publiczność bije brawo na stojąco i odśpiewuje z artystami hity Dżemu.

Skazany na bluesa” według scenariusza filmu z 2005 r. o chorzowianinie Ryszardzie Riedlu, zmarłym przed dekadą frontmanie bluesowo-rockowej grupy Dżem, to rodzaj biedamusicalu. Wyreżyserowany przez Arkadiusza Jakubika, twórcy wybitnych kreacji aktorskich w filmach Wojtka Smarzowskiego spektakl ma jeden wielki atut: Tomasza Kowalskiego w głównej roli, z fenomenalnym głosem i genialnym wyczuciem bluesa. Piosenki Dżemu w jego wykonaniu brzmią mocno, przejmująco i prawdziwie. Reszta zaś to niezdarna próba połączenia opowieści biograficznej z wyświechtaną wizją magicznego Śląska rodem z obrazów tamtejszych prymitywistów, Grupy Janowskiej. Rysiek śpiewa albo ucieka od szarego życia, a po scenie plączą się bez pomysłu: naga, gruba kobieta, św. Barbara – patronka górników, oraz karzeł, milicjant z anielskimi skrzydłami, Murzyn-górnik i Budda z olbrzymim brzuchem... Riedel marzył o wolności: od Śląska, ślunskiej godki (świetna riposta dyrektorki domu kultury, każącej mu śpiewać wiersz Tadeusza Kijanki: A Murzyni w Missisipi to niby śpiewali literackim angielskim?), życia typu praca-dom. Skończył jako niewolnik heroiny, ale w spektaklu odnosi moralne zwycięstwo, godzi się z rodziną, przestrzega przed narkotykami i staje się kolejną z figurek Śląska magiczno-biesiadnego. I raczej nie jest to happy end ironiczny. Zachwycona publiczność bije brawo na stojąco i odśpiewuje z artystami hity Dżemu.

 

Skazany na bluesa, według scenariusza Przemysława Angermana i Jana Kidawy-Błońskiego, reż. Arkadiusz Jakubik, Teatr Śląski w Katowicach

Polityka 12.2014 (2950) z dnia 18.03.2014; Afisz. Premiery; s. 83
Oryginalny tytuł tekstu: "Skazany na banał"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną