Światowy Dzień Kota to poważna sprawa. Koty trzeba wreszcie docenić

O wyższości kota
Nie uznaję Dnia Zakochanych, Dnia Kobiet ani innych podobnych sztuczności, wykreowanych zwykle dla celów komercyjnych. Ale Międzynarodowy Dzień Kota to inna sprawa. Poważna.
Koty chętnie się fotografuje.
Inge Wallumrod/StockSnap.io

Koty chętnie się fotografuje.

Nie wiem, dlaczego Dzień Kota wzbudza uśmiech, jeśli nie politowania czy pogardy, to z pewnością pobłażania. Wobec kotów, które często są postrzegane – z nieznanych przyczyn – jako gorszy rodzaj istot, mniej wartościowy niż na przykład psy czy konie. Ale także wobec miłośników kotów, którzy uchodzą za stukniętych, a już na pewno za dziwaków. Singielka z psem nikogo nie dziwi. A singielka z kotem? O, to już gorzej, singielka z kotem to stara panna, nawet kiedy zaledwie ukończyła trzydziestkę.

Czasem mam wrażenie, że do sympatii wobec kotów lepiej się nie przyznawać, bo się wychodzi na osobę niepoważną, na kogoś śmiesznego, a przez to gorszego. Nawet na idiotę.

Mądry jak kot

Tymczasem koty towarzyszą nam od starożytności i zawsze służyły człowiekowi dzielnie swym rozumem i niezwykłą wrażliwością. Swoją pracowitością i dzielnością, gdy zwalczały antagonistów człowieka, szczury czy myszy, a nawet muchy. Były czczone, mumifikowane, dawały natchnienie artystom i uczonym. Ilu wielkich pisarzy było miłośnikami kotów, ile kotów przeszło do historii literatury, zostało opisanych w powieściach, namalowanych. Warto by kiedyś policzyć. Są nawet koty polityczne.

Chętnie się je fotografuje, umieszcza na kartach kalendarzy, figurki kotów są ozdobą wytwornych miejsc, złote, srebrne, kryształowe, porcelanowe. Kot utożsamia tajemnicę. Podziwia się ich urodę, po to przecież wyhodowano tyle niewiarygodnie pięknych ras! Powiedzieć komuś, że jest zwinny niczym kot lub że ma kocie ruchy, to komplement. Albo kocie oczy, zielone, wyraziste, namiętne. Powiedzenie „mój kotku” brzmi czule, „koteczku” – serdecznie i przyjaźnie (a „mój pieseczku”?). Kotku – mówi się do dzieci, istot słabych, bezbronnych, kochanych. O kotkach śpiewa się w kołysankach. Takie porównania ludziom nie przeszkadzają. Kot jest synonimem ciepła i przytulności. Ale gdy ktoś przyznaje się, że lubi koty – o, to już gorzej. Kociarz – to epitet z zabarwieniem nieco pejoratywnym. Tak jest.

Kot nie stoi na baczność, nie waruje na rozkaz, nie podaje łapy na żądanie. Jest niezależny, wolny w swoim kocim serduchu. Jest nawet powiedzenie: chodzić własnymi drogami, jak kot. Mówi się, że psy są dla egoistów, a koty dla altruistów. Kotu nie można niczego nakazać, one są niezależne i tę niezależność demonstrują. Im bardziej chce się kota przymusić do czegokolwiek, tym bardziej się on buntuje. Koty nie potrafią obronić się przed złym człowiekiem, są za małe, za delikatne.

Nie potrafią być groźne jak psy, nie mają siły konia. Może dlatego są maltretowane częściej niż inne czworonogi. Wyrywa się im pazury, obcina wąsy, porzuca, przepędza. Czarne koty padają ofiarą szalonych kierowców, którzy wolą raczej takiego zabić, niż pozwolić, żeby przebiegł drogę przed samochodem. Rzadko widzę kierowcę hamującego na widok kota na drodze, bo zderzenie nie grozi uszkodzeniem samochodu. To niesprawiedliwe. To hipokryzja, jak z viagrą bez recepty i zakazaną tabletką „dzień po”… Dzień Kota pewnie tego nie zmieni, nie od razu. Ale przynajmniej stwarza okazję, żeby o tym mówić.

Koty są mądre, czułe i dzielne. Nie mogą się zachowywać jak psy, bo przecież są kotami. One potrafią wyczuć chorobę czy zbliżającą się śmierć. Wystarczy je obserwować uważnie. Potrafią przepowiadać pogodę, a nawet odnaleźć dom, pokonując dziesiątki kilometrów, bez GPS, kierując się własnym, kocim kompasem. Potrafią mruczeć, tylko one to potrafią. Świat bez kotów byłby smutny i gorszy, bardzo w to wierzę.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj