Kosmetyki i chemia domowa źródłem smogu tak jak samochody
Pestycydy, farby, kleje i reszta chemii zanieczyszczają powietrze w takim samym stopniu jak samochody i spalanie węgla, alarmują amerykańscy naukowcy. Czy u nas jest podobnie?
Ponad 50 proc. zanieczyszczeń powietrza w naszym kraju pochodzi z gospodarstw domowych korzystających z tzw. kopciuchów.
JerzyGorecki/Pixabay

Ponad 50 proc. zanieczyszczeń powietrza w naszym kraju pochodzi z gospodarstw domowych korzystających z tzw. kopciuchów.

Nie ma w internecie chyba bardziej wyświechtanej frazy niż: „amerykańscy naukowcy alarmują”. Ale wśród wątpliwych rewelacji można znaleźć wiele cennych obserwacji i trafnych analiz – jak te zespołu Briana McDonalda z National Oceanic and Atmospheric Administration. Naukowcy przebadali smog zalegający nad największymi amerykańskimi miastami. Okazało się, że chemia gospodarcza wpływa na tworzenie się smogu w takim samym stopniu jak samochodowe spaliny.

Kosmetyki i chemia domowa jak spaliny

„Kosmetyki, których użyłem przed wyjściem do pracy, przyczyniły się do emisji gazów porównywalnej z tym, co wydostaje się z rury wydechowej mojego samochodu” – powiedział McDonald w rozmowie z „Nature”.

Zaczęło się w 2010 roku, kiedy naukowcy z NOAA stanęli przed pytaniem: dlaczego mimo restrykcyjnych wytycznych, które zmuszają koncerny samochodowe do ograniczenia emisji spalin, stan powietrza w amerykańskich miastach się nie poprawia? W ostatnich 50 latach normy emisji nakładane w Stanach na samochody były drastycznie obniżane, co nie przyniosło spodziewanych rezultatów. Tymczasem zespół McDonalda ustalił, że jedną z głównych przyczyn zanieczyszczenia powietrza w USA są lotne związki organiczne (ang. volatile organic compounds, VOCs), których w żaden sposób nie da się powiązać z samochodami.

Zespół doszedł do wniosku, że ich źródłem jest chemia gospodarcza. Środki czystości, kosmetyki, pestycydy. Jak podaje chemiczka i współautorka badań Jessica Gilman, substancje te są tak zaprojektowane, by szybko wyparować. Następnie w powietrzu dochodzi do serii reakcji chemicznych, których efektem jest ozon i niezwykle drobne cząsteczki, których wdychanie szkodzi naszemu organizmowi. Później przez drzwi i okna zanieczyszczenia uciekają na dwór, by tam – ziarnko do ziarnka – przyczyniać się do zanieczyszczeń powietrza.

Smog smogowi nierówny. Jaki jest ten „polski”?

Czy odkrycie naukowców z NOAA oznacza, że powinniśmy zmienić taktykę walki ze smogiem, przenieść ciężar działań na zwalczanie szkodliwej działalności rolników (pestycydy), pedantów (chemiczne środki czystości) i salonów spa (kosmetyki)? Zdecydowanie nie.

Jak podkreśla Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego, dokładnie wiemy, co wchodzi w skład „polskiego smogu”. Chemia gospodarcza nie jest naszym głównym problemem. – Ponad 50 proc. zanieczyszczeń powietrza w naszym kraju pochodzi z gospodarstw domowych korzystających z tzw. kopciuchów. Jest to pewne i przebadane. Dopiero gdy uporamy się z tym największym w tej chwili problemem, możemy zastanawiać się nad resztą – tłumaczy działacz PAS.

W Polsce wciąż borykamy się z tzw. niską emisją, czyli spalinami pochodzącymi z kotłów i pieców na paliwa stałe w gospodarstwach domowych. Sytuację pogarsza spalanie złej jakości węgla w urządzeniach niespełniających żadnych norm emisji. Szacuje się, że w kraju użytkowanych jest ok. 3 mln „kopciuchów”.

Sprawdź: Najbardziej zanieczyszczone miasta w Polsce

Na pierwszy ogień – walka z niską emisją

Amerykanie mają zdecydowanie mniejszy niż my problem z niską emisją i spalinami samochodów, a co za tym idzie – ze smogiem. W Polsce najpilniejszą potrzebą jest walka z emisją pyłów zawieszonych i rakotwórczego benzo(a)pirenu, a ta jest konsekwencją masowego korzystania z niespełniających norm i standardów, często przestarzałych, domowych pieców grzewczych. – Badaliśmy zanieczyszczenie powietrza w domach i mieszkaniach ogrzewanych kopciuchami i kominkami. W wielu przypadkach stężenie pyłów zawieszonych przekraczało dopuszczalne normy. W takich domach to nie zużycie chemii powinno być naszym podstawowym zmartwieniem – tłumaczy Siergiej.

Czytaj także: Polska może zapłacić nawet 4 mld zł kary za zanieczyszczanie powietrza

Badania zrealizowane przez NOAA przyniosły niezwykle interesujące informacje, które w krajach bardziej od nas rozwiniętych i lepiej dbających o środowisko pozwolą skuteczniej walczyć ze smogiem. My wciąż jesteśmy na początku tej drogi i nasze problemy są daleko bardziej podstawowe. Amerykanie odkryli błąd w swoim wykonaniu Vivaldiego, my wciąż ćwiczymy gamy. I nieustannie fałszujemy.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj