Ameryka ma lek na czarną ospę
Amerykańska Agencja do Spraw Żywności i Leków zaaprobowała tecovirimat (Tpoxx) – lek na ospę. Nie wietrzną, lecz prawdziwą.
FDA w odpowiedzi na zagrożenie śmiertelnymi wirusami w ataku bioterrorystycznym zatwierdziła lek na ospę prawdziwą (tzw. czarną ospę).
Gorodenkoff/PantherMedia

FDA w odpowiedzi na zagrożenie śmiertelnymi wirusami w ataku bioterrorystycznym zatwierdziła lek na ospę prawdziwą (tzw. czarną ospę).

Wirus ospy prawdziwej (Variola vera)
CDC/ Fred Murphy/Wikipedia

Wirus ospy prawdziwej (Variola vera)

Ospa prawdziwa, zanim udało się ją wyeliminować dzięki masowym szczepieniom, pochłonęła 300 milionów ofiar śmiertelnych.
James Gathany/CDC/Wikipedia

Ospa prawdziwa, zanim udało się ją wyeliminować dzięki masowym szczepieniom, pochłonęła 300 milionów ofiar śmiertelnych.

To jedyne w swoim rodzaju zwycięstwo ludzkości. Dzięki masowym szczepieniom udało się całkowicie wyeliminować chorobę, która pochłonęła 300 milionów ofiar śmiertelnych. Ostatnie przypadki zakażeń naturalnie występującym wirusem ospy prawdziwej odnotowano w 1975 r. w Bangladeszu (była to cięższa odmiana, variola major) i w 1977 r. w Somalii (odmiana lżejsza – variola minor).

Janet Parker, ostatnia ofiara ospy prawdziwej

Rok później ospa spowodowała jeszcze dwie śmierci (choć drugą pośrednio). W brytyjskim uniwersytecie medycznym w Birmingham podczas pracy w laboratorium wirusem zakaziła się Janet Parker, fotograf medyczna. Środki ostrożności zachowano nawet po jej śmierci: ciało skremowano, krematorium zdezynfekowano, w dniu pogrzebu zamknięto lokalny cmentarz, a oddział szpitala, na którym przebywała, pozostawał zamknięty przez długie lata. Szef laboratorium, w którym doszło do zakażenia, odebrał sobie życie.

Czytaj także: Śmierć dziecka po „ospa-party”: zabójcza próżność

Janet Parker była ostatnią osobą na świecie, która zmarła na ospę prawdziwą. Dwa lata później, w 1980 r., Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie stwierdziła, że świat jest już wolny od choroby i wezwała laboratoria na całym świecie do zniszczenia wirusów ospy lub przekazania ich do jednego z dwóch ośrodków (w Atlancie lub Moskwie), gdzie pozostały na wypadek, gdyby gdzieś na świecie jednak wybuchło ognisko choroby. Dlaczego ich nie zniszczono?

Inżynieria genetyczna stwarza ryzyko odtworzenia śmiercionośnych patogenów

Po pierwsze, ryzyko, że gdzieś na świecie zawieruszyły się próbki ospy, jest zbyt wielkie. Nie dalej, jak w 2014 r. w magazynie Agencji do Spraw Żywności i Leków nieopodal Waszyngtonu odkryto fiolki podpisane „ospa prawdziwa”. Analiza ich zawartości wykazała, że nie był to żart ani pomyłka, istotnie zawierały wirusy ospy. Kilka miesięcy później komisyjnie i zgodnie z procedurami zawartość fiolek zniszczono.

Po drugie, genom wirusa ospy prawdziwej został zsekwencjonowany i jest ogólnie dostępny. Istnieją wirusy na tyle blisko spokrewnione z ospą prawdziwą – choćby wirus ospy krowiej, podobny na tyle, że został użyty do produkcji szczepionek na ospę ludzką. A dzisiejsze technologie pozwalają na taką manipulację genetyczną, by wirusa ospy prawdziwej odtworzyć.

Czytaj także: Hiszpanka lubi się przebierać. O grypie, która zabiła miliony

Bill Gates: ludzkość nie jest gotowa na śmiertelne epidemie

Udowodnili to biolodzy z Uniwersytetu w kanadyjskiej Albercie. W ubiegłym roku opublikowali pracę, w której opisują, jak w laboratorium zrekonstruowali nie wirusy ospy prawdziwej, lecz (dla bezpieczeństwa i z powodów etycznych) spokrewnione z ludzką i krowią wirusy ospy końskiej, której ostatni przypadek odnotowano w Mongolii w 1976 r. Udało im się to zrobić zaledwie w kilka osób, w niespełna pół roku i za pomocą wyposażenia wartego jedynie 100 tys. dol. To z kolei pokazuje, jak realne jest zagrożenie bioterroryzmem.

O niebezpieczeństwie od lat ostrzega Bill Gates, który uważa, że na ewentualność śmiertelnych epidemii ludzkość jest zupełnie nieprzygotowana. Nie jest w swoich obawach osamotniony. Powstały na zamówienie Departamentu Obrony USA i opublikowany w czerwcu tego roku raport stwierdza, że ryzyko takiego scenariusza, czyli odtworzenia groźnych patogenów za pomocą inżynierii genetycznej, jest bardzo niepokojące i trzeba brać je pod uwagę.

Czytaj także: Epidemia AIDS opanowana?

Tecovirimat (Tpoxx), lek na ospę prawdziwą, zatwierdzony przez FDA

Niespełna miesiąc później, bo w połowie lipca, amerykańska Agencja do Spraw Żywności i Leków dopuściła do użytku tecovirimat (Tpoxx), lek przeciwko czarnej ospie. Jego skuteczność, rzecz jasna, nie została przebadania na ludziach (nikt przy zdrowych zmysłach nie zakaziłby ludzi wirusem czarnej ospy zarówno z powodów etycznych, jak i ewentualnego ryzyka wybuchu epidemii). Testowano go na zwierzętach zakażonych wirusami ospy małpiej oraz niezakażonych ludziach, aby zbadać skutki uboczne leku. Okazało się, że uniemożliwia wirusom z rodzaju orthopoxovirus wnikanie do komórek (a przez to ich namnażanie i wywołanie choroby) i nie ma skutków ubocznych.

Czytaj także: Szczepionki to nie aspiryna. Są bezpieczniejsze od niej!

Czarna ospa, grypa, ebola, choroba X. Żyjemy w cieniu pandemii

Świat może odetchnąć z ulgą, przynajmniej jeśli chodzi o czarną ospę. Ale lista chorób, które jak uważa Światowa Organizacja Zdrowia, mogą wywołać ogólnoświatową epidemię, jest niestety dość długa. Są na niej zarówno grypa, jak i gorączki krwotoczne, do których należy ebola. W tym roku dodano do niej nową pozycję, określaną mianem „choroby X”. To oznaczenie nieznanej choroby zakaźnej, która mogłaby spowodować pandemię.

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj