Nauka

Ocean Cleanup rozprawi się z Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci

Ocean Cleanup rozprawi się z Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci

Boyan Slat Boyan Slat The Ocean Cleanup / mat. pr.
Nazwisko Boyan Slat niewiele mówi. Ale ten młody Holender wpadł na pomysł, jak zlikwidować Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci – gigantyczną masę odpadków, która unosi się na Oceanie Spokojnym w okolicach równika.
System Ocean Cleanup na pełnym morzuErwin Zwart/The Ocean Cleanup/mat. pr. System Ocean Cleanup na pełnym morzu
Oczyszczanie oceanu, widok z lotu ptakaErwin Zwart/The Ocean Cleanup/mat. pr. Oczyszczanie oceanu, widok z lotu ptaka
Północno-Zachodnie Wyspy Hawajskie są nieprawdopodobnie zanieczyszczone, ale nie tylko one. Każda tak zaśmiecona plaża to poważne zagrożenie dla zwierząt.Matthew Chauvin/The Ocean Cleanup/mat. pr. Północno-Zachodnie Wyspy Hawajskie są nieprawdopodobnie zanieczyszczone, ale nie tylko one. Każda tak zaśmiecona plaża to poważne zagrożenie dla zwierząt.
System Ocean Cleanup w akcjiThe Ocean Cleanup/mat. pr. System Ocean Cleanup w akcji

To dość podnosząca na duchu historia. Pięć lat temu osiemnastoletni Boyan Slat, Holender chorwackiego pochodzenia, założył fundację Ocean Cleanup. Fundacji udało się zebrać ponad 30 milionów dolarów. Wszystko po to, by uwolnić Ziemię od zalegającego w oceanie plastiku.

Oczywiście nie całego. Chodzi głównie o Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci, która zalega w okolicach równika. Ludzkość pozbywa się plastików na rozmaite sposoby, niestety nie zawsze skutecznie. Do powtórnego wykorzystania trafia zaledwie część produkowanych tworzyw sztucznych. Większość jest wyrzucana. Jeśli trafią do rzeki, spływają do mórz i oceanów. Tam unoszą je prądy morskie. A gdy odpadki na Oceanie Spokojnym zaczęły trafiać w Wir Północnopacyficzny, powstała Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. Nie jest jedyna, podobne, choć mniejsze, pływające wysypiska unoszą się także w innych miejscach globu – na Atlantyku i Oceanie Indyjskim.

Wielka Pacyficzna Plama Śmieci: 100 tysięcy ton plastiku

Ocean Cleanup zorganizował serię wypraw, podczas których badał masę i rozmieszczenie plastików w oceanach. Wszystko po to, by określić, jaka technologia nada się do zbierania śmieci najlepiej, także pod względem ekonomicznym. W marcu tego roku fundacja opublikowała wyniki badawczych wypraw. Stwierdzono, że wielka plama ma powierzchnię ponad półtora miliona kilometrów kwadratowych (to mniej więcej pięciokrotność powierzchni Polski).

Wbrew wyobrażeniom nie jest to zwarta masa unosząca się na powierzchni niczym kożuch na wodzie, odpadki są w niej rozmieszczone stosunkowo rzadko (na kilometr kwadratowy przypada od dziesięciu do stu kilogramów śmieci). Zawiera jednak w sumie niemal sto tysięcy ton plastików. Fundacja szacuje, że ponownie wykorzystane mogłyby przynosić nawet pół miliarda dolarów rocznie.

Czytaj także: Świat tonie w plastikowych butelkach i foliówkach. To tak niebezpieczne jak zmiany klimatu

Ocean Cleanup chce w 5 lat zredukować Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci o połowę

8 września 2018 r. rozpoczęto wielką akcję ich zbierania. Zwodowano wielką, unoszącą się na powierzchni wody boję o długości ponad pół kilometra, w którą (dzięki morskim prądom) ma trafiać pięć ton śmieci miesięcznie. W ciągu półtora roku takich urządzeń ma być sześćdziesiąt. W ciągu pięciu lat ma zniknąć połowa unoszących się na wodzie odpadków, a do 2040 r. – 90 proc.!

Jak działa system Ocean Cleanup

To ważna inicjatywa. Nie tylko dlatego, że unoszące się w oceanie śmieci stanowią zagrożenie dla ekostystemu. Unoszące się w wodach plastikowe odpadki z czasem ścierają się na coraz drobniejsze kawałki. Niemal niewidoczne gołym okiem mikroplastiki roznoszone są z prądami oceanicznymi po całym globie. Są zjadane przez ryby, a my spożywamy je wraz z nimi. Trafiają nawet do morskiej soli i na nasz stół – z badań wynika, że trudno znaleźć taką, która mikroplastików nie zawiera.

Oczyszczanie oceanów jest ważne, wstrzymanie zaśmiecania – ważniejsze

Ale projekt sprzątania Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci nie pozostaje bez krytyki. Niektórzy twierdzą, że to zaledwie ślizganie się po powierzchni. W ziemskich oceanach unoszą się jeszcze cztery inne (choć nieco mniejsze) plamy śmieci: jedna na południowym Pacyfiku, dwie na Atlantyku i jedna na Oceanie Indyjskim. Przede wszystkim jednak zbieranie plastiku nie rozwiązuje podstawowego problemu – tego, że do oceanów codziennie trafiają nowe odpadki.

Więcej plastiku niż ryb?

Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że w 2050 r. masa plastików w oceanach będzie większa niż masa ryb. W grudniu ubiegłego roku ONZ uchwalił rezolucję wzywającą kraje członkowskie do całkowitego zaprzestania zaśmiecania oceanów plastikami. Nie jest wiążąca i nie zawiera żadnych terminów.

To prawda, niektóre duże firmy rezygnują z jednorazowych słomek czy kubeczków (McDonalds w Wielkiej Brytanii i Irlandii stopniowo zastąpi je słomkami z woskowanego papieru, to samo zamierza zrobić Starbucks na całym świecie). Niektóre kraje zakazują sprzedaży plastikowych reklamówek, niektóre wprowadzają za nie opłaty. Ale – chciałoby się napisać – to przysłowiowa kropla w morzu.

Czytaj więcej: Setki tysięcy ton plastików dryfuje na powierzchni oceanów. Jak to się stało?

Papież Franciszek apeluje, by nie zaśmiecać mórz i oceanów

O tym, że zaśmiecamy oceany, przypomniał na początku września nawet papież Franciszek, który podczas czwartych Światowych Dni Modlitwy i Troski o Dzieło Stworzenia powiedział: „Nie możemy pozwalać na zaśmiecanie naszych mórz i oceanów przez niekończące się pola unoszących się plastików. Musimy modlić się tak, jakby wszystko zależało od Opatrzności Bożej, a działać, jakby wszystko zależało od nas”.

Czytaj także: Nie jest ci wstyd? Ty też budujesz wyspy śmieci na powierzchni oceanów

W walce z plastikiem potrzeba rozwiązań systemowych

Jednak problem plastików jest doskonałą ilustracją tego, jak niewielkie znaczenie mają indywidualne ludzkie wybory bez zorganizowanych, odgórnych działań na wielką skalę. Nawet jeśli zechcemy całkiem zrezygnować z produkowania plastikowych odpadów, będzie nam niezwykle trudno. Plastik pokochał bowiem cały przemysł spożywczy. Tacki, torby i pudełka z tworzyw sztucznych sprawiają, że żywność na sklepowych półkach może być przechowywana dłużej. Przez to niezwykle trudno jest zrobić zakupy tak, aby w koszyku nie znalazło się sporo opakowań z tworzyw sztucznych – wyeliminowanie ich całkiem graniczy z niemożliwością.

Czytaj także: Plastik przyjazny środowisku

Z naszych domów puste opakowania powinny trafiać (z tym bywa różnie) do sortowni, która może je sprzedać do powtórnego wykorzystania. Z tym jest jednak największy problem. W tym roku Chiny, największy importer plastikowych odpadów, zakazały przywozu śmieci. W większości krajów nie bardzo wiadomo, co teraz z nimi począć (to jeden z powodów, dla których w Polsce zaczęły płonąć wysypiska). Całkiem prawdopodobne, że teraz w większej niż dotychczas ilości trafią do oceanu.

Być może problemu plastików nie da się rozwiązać bez ograniczenia ich produkcji na szczeblu krajowym i międzynarodowym. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że cały świat, wzruszony troską o oceany, porzuci zakupy w supermarketach tylko dlatego, że większość produktów spożywczych pakowana jest w tworzywa sztuczne.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Podróże z Leonardem da Vinci

500 lat temu zmarł Leonardo da Vinci. Takiej rocznicy świat przegapić nie może, wyścig świętujących zaczął się wcześnie – i wybuchowo.

Piotr Sarzyński
16.04.2019
Reklama