W okolicy gwiazdy Barnarda odkryto Superziemię

Coraz więcej planet
Im lepiej badamy Kosmos, tym więcej odkrywamy obcych planet. Są dosłownie wszędzie, istny bezmiar obcych światów. Teraz odkryto drugi, najbliższy naszego Słońca.
Tak może wyglądać zachód gwiazdy Barnarda widziany z powierzchni jej potężnej planety.
M.Kornmesser/ESO/•

Tak może wyglądać zachód gwiazdy Barnarda widziany z powierzchni jej potężnej planety.

Najbliższy obcy świat odkryto dwa lata temu przy małej gwieździe Proxima Centauri (typu czerwony karzeł). Proxima Centauri to składnik układu trzech gwiazd okrążających się nawzajem. To gwiazda najbliższa nam. Cały układ, zwany Alfa Centauri, leży w odległości nieco ponad czterech lat świetlnych od naszego Słońca. Proxima Centauri – najmniejsza gwiazda układu – jest mniejsza od Słońca co najmniej o połowę. Krąży wokół niej planeta o masie 1,3 mas Ziemi. Bardzo blisko, bo całe przejście okołogwiezdnej orbity zajmuje jej tylko 12 dni, a nie 365.

Planetę odkryli astronomowie z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) obserwujący układ Alfa Centauri przy pomocy teleskopów umieszczonych w Chile. Niestety raczej nie ma tam życia, bo macierzystą gwiazdą jest tzw. czerwony karzeł, istotnie mniejszy od Słońca. Gwiazdy te poza małą masą charakteryzują się tym, że są aktywne o wiele bardziej (kilkadziesiąt lub nawet kilkaset razy bardziej) niż nasze Słońce. Ich erupcje, flary i wyrzuty masy – oraz towarzyszące im silne promieniowanie – raczej nie dają jakiemuś ewentualnemu życiu dużych szans na powstanie i przetrwanie.

Czytaj także: Pośmiertne rozmyślania Stephena Hawkinga

Planeta wokół gwiazdy Barnarda

Teraz jednak badacze nieba z Hiszpanii, kierowani przez astronoma Ignasio Ribasa z Institute of Space Studies of Catalonia (IEEC), znaleźli planetę przy gwieździe Barnarda, leżącej od Słońca w odległości tylko sześciu lat świetlnych. Gwiazda Barnarda z gwiazdozbioru Wężownika jest mała, jej masa to zaledwie 0,15–0,17 masy Słońca i bardzo stara – liczy od 7 do 10 mld lat. Zespół Ribasa prowadził większość badań w Obserwatorium Kecka na Hawajach.

Zbierając dane z wielu lat, także z badań prowadzonych przez kilka innych największych teleskopów naziemnych, zespół Ribasa odkrył – ponad wszelką wątpliwość – okrążającą ją co 233 dni planetę. To tzw. Superziemia, planeta około trzy razy masywniejsza od Ziemi, określona mianem „Barnard b”. Swoją macierzystą gwiazdę okrąża dość blisko, ale ponieważ gwiazda ta, jako czerwony karzeł emituje istotnie mniej ciepła niż nasze Słońce, Barnard b znajduje się na swojej orbicie w tzw. linii śniegu, czyli jest na nim dość zimno. Szacuje się, że temperatura powierzchni planety to ok. minus 150 stopni Celsjusza, co eliminuje warunki występowania wody w stanie płynnym. Czyli mamy tam potężny mróz.

Poza tym gwiazda Barnarda potrafi nagle się uaktywnić, i to bardzo, o czym świadczy jej gwałtowny rozbłysk zarejestrowany w 1998 r. Takie rozbłyski są bardzo energetyczne, niosą silne promieniowanie, także w zakresie rentgenowskim, a w związku z tym – podobnie jak na planecie okrążającej gwiazdę Proxima Centauri – życie na Barnard b miałoby raczej małe szanse.

Jak odkryto nową planetę

Planetę odkryto nieco inaczej niż zwykle – nie stosowaną przez teleskop kosmiczny Keplera metodą tranzytową (gdy planeta powoduje spadek jasności gwiazdy, przechodząc względem obserwatora przez jej tarczę), lecz badaniem tzw. prędkości radialnej gwiazdy. To o wiele dokładniejsza technika, pozwalająca uchwycić wahnięcia w ruchu orbitalnym gwiazdy – jej lekkie oddalanie i przybliżanie się – co jest dowodem istnienia tuż obok jakiegoś materialnego towarzysza. Dokładne badania tych wahnięć pozwalają określić masę tego towarzysza i okres jego orbitalnego obiegu. Tak się stało w tym przypadku. Odkrycie jest opisywane w najnowszym wydaniu czasopisma „Nature”. Oczywiście planety Barnard b nie widać nawet przez największe teleskopy; jest zbyt daleko, ale ewidentnie wpływa na ruch swej macierzystej gwiazdy.

Dlaczego to odkrycie jest takie ważne

Na planecie Barnard b najpewniej nie ma życia. To zimny i raczej dość burzliwy świat, a mimo to wciąż brany pod uwagę jako cel przyszłych międzygwiezdnych misji eksploracyjnych. Odległość sześciu lat świetlnych to nadal dla nas o wiele za daleko (najszybsza sonda wysłana przez człowieka w Kosmos, czyli Voyager 1, musiałaby lecieć tam ponad 100 tys. lat), ale za kilka dekad być może stanie się to cel osiągalny.

Odkrycie tej planety jest jednak istotne także z innego względu, a mianowicie potwierdza tezę, że planet jest we Wszechświecie bezmiar. Znacznie więcej niż gwiazd, choć już sama liczba gwiazd jest bardzo trudna do oszacowania. Jeśli przy najbliższych naszego Słońca dwóch gwiazdach istnieją planety, a teleskop Keplera odkrył takich obcych światów położonych znacznie dalej już tysiące, znaczy to, że planety są rozsiane w Kosmosie jak ziarna piasku na plaży. Może kiedyś do tych bliższych światów będziemy w stanie jakoś dotrzeć. I to dopiero będzie odkrycie.

Czytaj także: Nowy kosmiczny wyścig

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj