Ta sama marka, inny skład. Dlaczego żywność w UE różni się jakością?
Na Słowacji w niektórych przebadanych mięsach i paluszkach rybnych znaleziono więcej soli i mniej mięsa niż w tych sprzedawanych w Austrii.
NeONBRAND/Unsplash

Na Słowacji w niektórych przebadanych mięsach i paluszkach rybnych znaleziono więcej soli i mniej mięsa niż w tych sprzedawanych w Austrii.

Podczas badań prowadzonych w Czechach różnice w jakości stwierdzono w ośmiu z 23 przebadanych produktów. Wyniki te częściowo pokrywały się z badaniami słowackimi. Różnice w jakości produktów wykryło także badanie czeskiego stowarzyszenia konsumentów dTest.

Najmniej dowodów na istnienie podwójnych standardów znaleźli Węgrzy. Ale w jednym z sondaży aż 49 proc. respondentów stwierdziło, że doświadczyło różnic w jakości produktów sprzedawanych w kraju i za granicą.

Jakość żywności w Polsce. Czy u nas też obowiązują podwójne standardy?

Polskie instytucje zajmujące się ochroną konsumentów nie przeprowadziły żadnych badań porównujących żywność w kraju i za granicą. W marcu po szczycie Rady Unii Europejskiej, na którym temat poruszyli premierzy Fico i Bohuslav Sobotka, minister Krzysztof Jurgiel stwierdził, że Polska nie dostrzega problemu podwójnych standardów żywności, ale popiera działania partnerów z Grupy Wyszehradzkiej.

W październiku w Sejmie o sprawę zapytali posłowie PiS. Wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki odparł, że w Polsce ten problem „jest mniej widoczny”, bo większość żywności na rynku pochodzi od krajowych producentów. Niemniej wiceminister przyznał, że problem podwójnej jakości produktów na polskim rynku jest tematem dyskutowanym zarówno w sferze publicznej, jak i w ministerstwie. Zagadnienie podjęli również europosłowie PiS i PO, podpisując interpelację w tej sprawie oraz biorąc udział w dyskusjach na forum europarlamentu.

Parlament nie tylko debatuje. Róża Thun złożyła poprawkę do budżetu na 2018 rok o wygospodarowanie dodatkowych (oprócz wyłożonego wcześniej przez Komisję miliona euro) 900 tys. euro na przeprowadzenie badań m.in. nad produktami spożywczymi. Ostatecznie komisja IMCO zdecydowała, że w pierwszej kolejności naukowcy przeanalizują żywność, i zmniejszyła budżet do 800 tys.

Juncker w przemówieniu o stanie Unii wysłał wyraźny sygnał, że traktuje sprawę priorytetowo i postrzega ją jako szansę na zmniejszenie napięć między Wschodem i Zachodem. Gdy politycy na Zachodzie mówili o Europie dwóch prędkości i krytykowali Wschód za łamanie europejskich wartości, Juncker ogłosił, że wszyscy obywatele Unii mają być traktowani równo. Dobra wola kosztowała Unię w sumie niespełna 2 mln euro (koszty przeprowadzenia badań) – to nic w porównaniu do miliardów, które co roku płyną do krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Posłowie z węgierskiego i czeskiego parlamentu i tak nie pożałowali Brukseli cierpkich słów, ale rządzący powtarzają, że doceniają działania Komisji. Bruksela i Wyszehrad wreszcie znalazły temat, o którym są w stanie konstruktywnie rozmawiać i osiągnąć zadowalający obie strony rezultat.

Polski rząd mógł mieć udział w tym politycznym sukcesie, ale zdecydował się nie angażować. Do tego całkowicie zignorował realny – jeśli wierzyć ministrowi Jurgielowi – problem podwójnej jakości produktów innych niż żywnościowe. Tymczasem środki chemiczne i kosmetyki poczekają na swoją kolej, bo naukowcy w Belgii przeanalizują najpierw żywność.

Wojciech Gąsior: absolwent Instytutu Socjologii UW, były stażysta Roberta Schumana w Parlamencie Europejskim, współpracuje ze Stowarzyszeniem 61 i portalem MamPrawoWiedziec.pl.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj