Do centrum na prąd lub za opłatę
Rząd wraca do pomysłu umożliwienia samorządom pobierania opłat za wjazd samochodów spalinowych do centrum, bo bez tego mało kto będzie tworzył strefy niskoemisyjne.
Strefy czystego powietrza to potrzebny, ale malutki krok w walce ze smogiem.
Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta

Strefy czystego powietrza to potrzebny, ale malutki krok w walce ze smogiem.

Rada Ministrów ma wkrótce zająć się nowelizacją ustawy o biokomponentach, która przy okazji zmieni przyjętą zaledwie kilka tygodni temu ustawę o elektromobilności. Nowe prawo ma wprowadzić możliwość poboru opłat przez samorządy za wjazd samochodów o napędzie spalinowym do stref czystego powietrza. Jak napisał Business Insider, ma to być maksymalnie 2,5 zł za godzinę lub 25 zł za cały dzień; przewidziane są też możliwości wprowadzenia opłaty abonamentowej.

Pomysł nie jest nowy, bo pierwotnie taka możliwość miała się znaleźć w ustawie o elektromobilności. Ostatecznie jednak prawo dało samorządom możliwość tworzenia stref czystego powietrza, do których samochody spalinowe nie będą mogły wjeżdżać. Nie przewidziano jednak możliwości pobierania opłat za wjazd do takich obszarów innych aut.

Posłowie obawiali się między innymi tego, że samorządy będą nadużywać tej możliwości, licząc na wzrost przychodów z opłat za wjazd. Bez tej możliwości strefy czystego powietrza będą mało popularne, o ile w ogóle będą.

Zmiana, choć poprawi prawo, nie zmieni jednak podstawowej kwestii – strefy czystego powietrza to potrzebny, ale malutki krok w walce ze smogiem. Same na pewno nie odtrują atmosfery w metropoliach.

Opłaty zachęcą samorządy

Nowa propozycja rządu to w praktyce zachęta dla samorządów, by jednak wprowadzały strefy. Nowelizacja ma doprecyzować nie tylko maksymalne stawki, ustalone na dość rozsądnym poziomie, ale także określić, na co samorządy mogą przeznaczać te pieniądze.

Zgodnie z informacjami Business Insidera wpływy do kasy samorządów będą mogły być przeznaczane jedynie na oznakowanie samej strefy oraz działania związane z rozwojem zeroemisyjnego transportu publicznego, w tym analizy i zakupy autobusów elektrycznych. To rozsądny kompromis między potrzebą ograniczania ruchu samochodów spalinowych w pełnych smogu miasta a temperowaniem finansowych zakusów samorządów.

Czytaj także: Połowa Polaków nie ma jak dojechać do miasta bez samochodu

Jak zwracała uwagę w styczniu POLITYKA INSIGHT, bez możliwości zarabiania na strefach czystego powietrza samorządy nie będą zmotywowane do ich wprowadzania. Samo wprowadzenie i oznakowanie strefy to już dość pokaźny koszt, a niezbędne są też inwestycje w kontrolę, na przykład poprzez montaż kamer odczytujących tablice rejestracyjne lub choćby zwiększoną liczbę patroli straży miejskiej.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj