Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

VAT na żywność rośnie, ceny też? Kupujący mogą tej podwyżki tak bardzo nie odczuć

Zerowa stawka VAT na część artykułów żywnościowych zostanie utrzymana tylko do końca marca 2024 r. Zerowa stawka VAT na część artykułów żywnościowych zostanie utrzymana tylko do końca marca 2024 r. Peopleimages / PantherMedia
Sieci handlowe, agresywnie walczące o miano najtańszej, stają przed prawdziwym testem: przerzucą nowe koszty na klientów czy wezmą je na razie na siebie?

Zerowa stawka VAT na część artykułów żywnościowych tylko do końca marca. Mimo wiosennych wyborów samorządowych, a potem europejskich rząd nie zdecydował się na utrzymanie tej „promocji”, dotyczącej m.in. mięsa, nabiału, produktów zbożowych, owoców i warzyw. Od początku kwietnia, czyli zaraz po Wielkanocy, zostaną one objęte podstawową stawką VAT w wysokości 5 proc.

Argument za powrotem do normalności to przede wszystkim coraz niższa inflacja. Prawdopodobnie w lutym spadła ona w okolice 2,5 proc. (w ujęciu rocznym). Koniec zerowego VAT oznacza ważny krok w wychodzeniu z tzw. tarcz inflacyjnych. A dla budżetu państwa konkretne wpływy – ok. 3 mld zł w skali jednego kwartału. Ale co stanie się w sklepach? Czy pod koniec marca czekają nas wielkie zakupy na zapas?

Zerowy VAT na żywność stracił sens

Teoretycznie przywrócenie starego VAT na żywność powinno oznaczać wzrost inflacji o niespełna jeden punkt procentowy. Praktyka może okazać się nieco inna. Pole do popisu będą miały zwłaszcza dwie sieci, które zażarcie walczą o miano tej najtańszej w oczach konsumentów. To właśnie agresywne promocje Lidla i Biedronki pomogły rządzącym w podjęciu decyzji o powrocie do podstawowej stawki VAT.

Politycy mogą przekonywać, że skoro wiodący gracze na rynku oferują część produktów znacznie taniej niż jeszcze w ubiegłym roku, to utrzymywanie zerowego VAT straciło sens. Co zrobią liderzy rynku, a w ślad za nimi reszta dużych sieci? Ostatnie wypowiedzi szefa Jeronimo Martins (właściciela Biedronki) pokazują, że ten potentat jest gotowy na długą wojnę cenową.

Czytaj także: Wojna marketów na reklamy i pozwy. Jak portugalska Biedronka i niemiecki Lidl biją się o Polskę

Jeszcze więcej promocji w dyskontach?

Można zatem mieć nadzieję, że zwłaszcza dyskonty nie podniosą 2 kwietnia automatycznie cen wszystkich towarów, objętych dotąd zerowym VAT. Zapewne wykorzystają zmiany do wysyłania uspokajających komunikatów do konsumentów o tym, że u nich jest wciąż najtaniej. Oczywiście nie oznacza to, że ceny nie wzrosną.

Stanie się to etapami, aby nie przestraszyć klientów. Sieci handlowe w tym roku bowiem liczą przede wszystkim na wzrost sprzedaży. Muszą zrobić wszystko, żeby przywrócenie starej stawki VAT nie zaszkodziło ich marketingowej narracji. A jest ona bardzo prosta: kliencie, teraz wreszcie stać Cię na więcej, zatem chodź do nas. Możemy spodziewać się jeszcze większej liczby promocji i jeszcze bardziej agresywnej reklamy porównawczej. Esemesy i powiadomienia w komórkach będą przychodzić nawet częściej niż teraz.

Czytaj także: Wódka tańsza od akcyzy? Dyskonty idą na całość. To jeszcze promocja czy już dumping?

Zmarnowana szansa na promocję zdrowego żywienia

Wycofanie się z zerowego VAT musiało kiedyś nastąpić. Chwila wydaje się odpowiednia, ale szkoda, że nie nastąpiło zróżnicowanie między produktami. Można było wykorzystać ten moment do promocji zdrowego żywienia na wielką skalę. Trudno wyobrazić sobie lepszą okazję do tego niż utrzymanie bezterminowo zerowej stawki na wszystkie świeże owoce i warzywa.

Polska mogłaby w ten sposób stać się prekursorem modelu, o którym dyskutuje się na forum unijnym. Zwolnienie z podatku towarów, które przecież według dietetyków powinniśmy konsumować pięć razy dziennie, byłoby decyzją korzystną dla zdrowia Polek i Polaków. Spadek wpływów do budżetu w takiej sytuacji okazałby się niewielką ceną za poprawę naszych nawyków. Niestety, promowanie zdrowego żywienia jest może i nośnym hasłem, ale od dawna nie idą za nim konkretne działania.

Czytaj także: Kupujemy mniej, bo nas nie stać. Tak źle jeszcze nie było

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Dlaczego książki drożeją, a księgarnie upadają? Na rynku dzieje się coś dziwnego

Co trzy dni znika w Polsce jedna księgarnia. Rynek wydawniczy to materiał na poczytny thriller.

Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
18.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną