Dlaczego Zakopane dołuje

Zamurowane Zakopane
Zakopane słynie z konserwatywnych przekonań i osobliwie liberalnej gospodarki. Ta mieszanka wyraźnie nie służy miastu.
Zakopane, póki nie umarło, wciąż jest modne. Czy można je oczyścić z chińszczyzny i dzikich reklam bez zmiany mentalności mieszkańców?
Marek Podmokły/Agencja Gazeta

Zakopane, póki nie umarło, wciąż jest modne. Czy można je oczyścić z chińszczyzny i dzikich reklam bez zmiany mentalności mieszkańców?

Prawdziwi miłośnicy gór, którzy nadal przyjeżdżają w Tatry, muszą przez Zakopane przemykać, dla nich nie ma tu już miejsca.
tbertor1/Flickr CC by SA

Prawdziwi miłośnicy gór, którzy nadal przyjeżdżają w Tatry, muszą przez Zakopane przemykać, dla nich nie ma tu już miejsca.

W ekspertyzie dla Sądu Rejonowego jeden z rzeczoznawców napisał, że cena metra kwadratowego ziemi wymyka się w Zakopanem rozsądkowi i cennikowym regułom. Kupować chcą Japończycy, Anglicy, Rosjanie, za każde pieniądze. Rynek należy do sprzedających. Bo Zakopane jest jedno i miejsca nie przybędzie.

Kiedy je odkryto – przed końcem XIX w., dla turystów, letników, kuracjuszy, miłośników Tatr i narciarzy – było góralską wsią. Tę wieś młodopolscy artyści wykreowali na duchowe ognisko nieistniejącej wtedy Polski. A górali i góralszczyznę postawili na piedestale jako jego strażników. Bywali tu wielcy: Sienkiewicz, Modrzejewska, Reymont, Paderewski, Stanisław Witkiewicz i jego syn Witkacy. Od zawsze przyjeżdżali politycy i konspiratorzy.

Zakopane nadal jest wsią – uważa burmistrz Janusz Majcher. – Choć prawa miejskie otrzymało w 1933 r., wciąż nie dopracowało się silnego mieszczaństwa. Wsiowe myślenie: jestem na swoim, robię za swoje i wara od tego – trwa i umacnia się. Tu każdy skrawek ziemi był prywatny, mój lub sąsiada. Miasto nie miało własności gruntu ani wpływu na to, co się dzieje w urbanistyce. Dialog społeczny jest utrudniony. W Bukowinie i Białce udało się porozumieć, ale nie w Zakopanem.

Gry interesów były tu zawsze. Nie ma jasnej koncepcji rozwoju miasta. Pewnie dlatego Zakopane wygląda jak Bangladesz – uważa Jerzy Zacharko, przewodniczący Rady Miasta i były wiceburmistrz oraz były kandydat na burmistrza. Rada jest w opozycji do władającego Zakopanem Janusza Majchra, nie udzieliła mu absolutorium z powodu niewykonania budżetu. Polityczne rozgrywki w samorządzie to twardy kawałek lokalnej rzeczywistości. Choć wszyscy z osobna są zgodni, że tu polityki za dużo, a roboty za mało.

– Jest też silna opozycja między góralami i zakopiańczykami, której nie wolno pomijać, jeśli obraz ma być prawdziwy – dodaje Jan Gąsienica Walczak, radny, choć zapewnia, że to podział dla niego niezrozumiały.

Świetności Zakopanego ciągle ubywa. Latem pęka w szwach od nadmiaru gości. Cała okolica spędza dzień w Dolinie Krupówek. To klient, który zje tanią kiełbasę z supermarketu, robiącą za domową, oscypek z patelni, góralburgera, wypije kilka piw, posłucha muzyki udającej góralską. Kupi pamiątki, które od dawna są chińskie. Zimą Zakopane opanowane jest przez Rosjan i Ukraińców z grubymi portfelami, ale często też z nie najlepszym gustem.

Na drodze do Morskiego Oka jest tłoczno jak w centrum (właśnie padł kolejny koń, z przeciążenia, a inny stratował chłopca). Prawdziwi miłośnicy gór, którzy nadal przyjeżdżają w Tatry, muszą przez Zakopane przemykać, dla nich nie ma tu już miejsca. Nie ma kawiarni Orbisu ani kultowego Karpowicza (potem ­Coctail Baru) na Krupówkach, gdzie tradycja spotykała się ze współczesnością. Coctail, sprzedany prywatnemu bogaczowi, zburzono, straszy tu dziura w ziemi, ogrodzona obskurnym płotem. Miała być kolejna galeria handlowa, dziś miejscowi żartują, że powstanie basen. Teatr Morskie Oko (ten sam właściciel) od dekady w remoncie. Kilku „biznesmenów” opanowało miasto i robią, co chcą. Modernistyczną Watrę przerobiono na karczmę. Sieć grillowisk i bałagan pod skocznią, rozkwit tandety. Ludziom się podoba, uważają to za luksus.

Wszystko co złe w popkulturze zalewa Zakopane i  nie ma sposobu, żeby to zatrzymać – podkreśla Anna Zadziorko, szefowa Miejskiej Galerii Sztuki. Turyści zaglądają do Galerii rzadko i bojaźliwie, jakby nie mieli odwagi przekroczyć bariery dzielącej jej od świata Krupówek. – Miejscowa inteligencja spotyka się w domach, na wernisażach, bo w mieście nie ma nawet gdzie spokojnie przysiąść – dodaje.

Prawo i pieniądz

Zakopane od lat nie ma planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego (stary uchylono, z mocy ustawy, z końcem 2003 r.). Nowy jest w opracowaniu, choć są tacy, którzy twierdzą, że idzie o to, żeby nigdy nie powstał. Na razie pokrywa 80 proc. miasta. Efekt: każdy na swoim budował, co chciał. Urząd musiał się godzić, wystarczyło powołać się na sąsiedztwo, gdzie już nabudowano brzydactwa.

Jerzy Zacharko przyznaje, że dla Zakopanego takie prawo było zabójstwem. Kiedy sobie to uświadomiono, ówczesny burmistrz Piotr Bąk, wymyślił parki kulturowe – takie oazy spokoju dla części miasta. Chciało tę ideę obalić silne lobby deweloperskie; nie udało się i dzięki temu deweloperzy nie zniszczyli (jeszcze) wszystkiego, co cenne w krajobrazie.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną