Efebofilia – gdy podnieca dojrzewające ciało

Skłonności do młodości
Efebofilia. Preferowanie osób dojrzewających jako partnerów seksualnych. Istnieje dla nauki, nie istnieje dla polskiego prawa, w realnym życiu jest poważnym problemem.
Właśnie dojrzewający to grupa najbardziej obecnie narażona na wykorzystanie seksualne.
Mirosław Gryń/Polityka

Właśnie dojrzewający to grupa najbardziej obecnie narażona na wykorzystanie seksualne.

Fizycznie nastolatek jest bardziej przygotowany na stosunek seksualny, jednak w jego psychice taki czyn może pozostawić trwałe ślady.
Mirosław Gryń/Polityka

Fizycznie nastolatek jest bardziej przygotowany na stosunek seksualny, jednak w jego psychice taki czyn może pozostawić trwałe ślady.

Alexander Shustov/Unsplash

Tekst został opublikowany w POLITYCE w lipcu 2013 roku.

Wojtek był dla Janka jak starszy brat, choć tak naprawdę nim nie był. Wojtek był synem z pierwszego małżeństwa Bogdana, a Janek – Grażyny. Po ślubie wszyscy mieli być jedną rodziną. Rekonstruowaną. Zawsze trudno taką skleić, ale Wojtek z Jankiem skleili się od razu.

Janek – początek gimnazjum, 13 lat. Wojtek – 24 lata, student, prestiżowy kierunek. Wprowadzał Janka w świat dorosłych. Studenckie wyjścia, starsi znajomi, imprezy. – Ma mentora. Z własnym ojcem nigdy nie układało mu się dobrze – tłumaczyła Bogdanowi Grażyna, szczęśliwa, że wreszcie zaczęło się to lepsze życie. A wieczorami, po studenckich spotkaniach, Wojtek tłumaczył Jankowi, że gdy dwóch mężczyzn się dotyka, to jest coś szczególnego. Że jak się całują, to są wyjątkowi. Janek mężczyzną jeszcze nie był. Raczej wiotki, zarost rzadki, głos wchodzący w wysokie tony. Chłopięcy. Właśnie taki Wojtkowi się podobał. Tyle że Janek zaczynał mieć wątpliwości. Przez te dwa lata w szkole dużo się zmieniło. Koledzy za rękę z pierwszymi dziewczynami, na korytarzu i w klasie wyśmiewali pedałów. Janek nie przyznał się w rodzinie, że ma wątpliwości, ale przyznał się nauczycielowi. Po Wojtka pewnego dnia przyjechała policja.

Etap szczególnie niebezpieczny

Większość osób o historii Wojtka i Janka powiedziałaby, że to homoseksualizm, a oprócz tego – pedofilia. I o ile pierwszy termin się zgadza, drugi już nie do końca. – Mamy tendencję, aby każdy przypadek wykorzystania seksualnego dziecka przez dorosłego nazywać pedofilią. Tymczasem znaczna część z nich to tak naprawdę przykłady efebofilii – mówi prof. Maria Beisert, kierownik Pracowni Seksuologii Społecznej i Klinicznej Instytutu Psychologii UAM w Poznaniu.

Dla młodzieży ten etap stał się szczególnie niebezpieczny – bo właśnie dojrzewający to grupa najbardziej obecnie narażona na wykorzystanie seksualne. – Z badań nad sprawcami i ofiarami wykorzystania seksualnego, które prowadzę od 2005 r., wynika, że najbardziej zagrożone są dzieci od 13 roku życia. Trzykrotnie bardziej niż na przykład pięciolatki – dodaje prof. Maria Beisert.

Głośna medialnie sprawa byłego dyrygenta chóru Polskie Słowiki Wojciecha Kroloppa była właśnie przypadkiem efebofilii. W 2010 r. skazany przedstawiał przed sądem opinię z poradni seksuologicznej, która miała pomóc mu otrzymać zwolnienie warunkowe z odbywania kary za wykorzystanie seksualne dwóch chórzystów. Opinia stwierdzała, że pacjent nie jest pedofilem, ale efebofilem, zawsze miał kontakty seksualne z 17-latkami, oraz że nie zagraża innym ludziom. Sąd nie wziął tej opinii pod uwagę.

Podobnie – to właśnie efebofilia, a nie pedofilia, jest głównym problemem nadużyć seksualnych w Kościele katolickim. – Badania amerykańskie z 2004 r., najlepsze na ten temat, mówią jasno – 80 proc. ofiar wykorzystania seksualnego przez księży to dzieci między 11 a 17 rokiem życia, w większości chłopcy – mówi ks. Jacek Prusak, jezuita, psychoterapeuta.

Mimo że efebofilia wiąże się z późniejszym okresem rozwoju dziecka, nie znaczy to, że skutki takiego kontaktu są mniej szkodliwe. – Fizycznie nastolatek jest bardziej przygotowany na stosunek seksualny, jednak okres wczesnego dojrzewania to dla jego psychiki newralgiczny moment i taki czyn może pozostawić trwałe ślady – tłumaczy prof. Beisert.

Te konsekwencje mogą być poważne. Zaburzenie samooceny, poczucia tożsamości, wycofanie z dalszego życia seksualnego lub skłonność do zachowań ryzykownych. Zaburzenie orientacji seksualnej lub zmiana ofiary w przyszłego sprawcę – najczęściej u chłopców. Depresja lub syndrom wiecznej ofiary – częściej u dziewczynek.

A prócz tego jeszcze inne zagrożenie. To, co nie wchodzi w grę w przypadku sześciolatki, jest już możliwe u 14-latki: ciąża. W 2011 r. matkami zostało 311 dziewczynek poniżej 15 roku życia. Poniżej 17 roku życia – było ich prawie 4 tysiące. Dziewczyny 18-letnie i młodsze z zasady nie mają dostępu do antykoncepcji farmakologicznej, chyba że za zgodą rodziców oraz na ich prośbę.

Dojrzewające ciało to dziś masowy marketingowy afrodyzjak. Już nie tabu. Gdy w 2011 r. we francuskiej edycji magazynu „Vogue” małe dziewczynki wystąpiły w butach na szpilkach, z mocnymi makijażami i pomalowanymi paznokciami, usadzone w erotyzujących pozach, zagotował się cały medialny i internetowy świat. Protestowano masowo, że to nadużycie. Ale 13-, 14-letnie modelki to norma. Nikogo nie dziwią. Podobnie jak erotycznie podani efemeryczni młodzi chłopcy.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj