Z autyzmem w dorosłość

Autystyk na aucie
Osoby dorosłe z autyzmem zaczynają żyć w otwartym społeczeństwie. Czy sobie radzą i jak można im pomóc?
Dzięki szkoleniom i kampaniom medialnym o wiele łatwiej niż kiedyś znaleźć specjalistę, który wcześnie postawi diagnozę.
Moment Open/Getty Images

Dzięki szkoleniom i kampaniom medialnym o wiele łatwiej niż kiedyś znaleźć specjalistę, który wcześnie postawi diagnozę.

Niebieski Marsz z okazji obchodów Światowego Dnia Wiedzy o Autyzmie, Gdynia, kwiecień 2016 r.
Łukasz Dejnarowicz/Forum

Niebieski Marsz z okazji obchodów Światowego Dnia Wiedzy o Autyzmie, Gdynia, kwiecień 2016 r.

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Autystyk na aucie

Krystyna Wolska, mama Piotra, przez ponad 30 lat nasłuchała się od nauczycieli i psychologów: „Gdyby inaczej wychowywała pani syna, byłby grzeczniejszy”. Albo: „Uczy się świetnie, dlaczego mu pozwalacie, aby robił, co chce?”. W szkole – obniżone oceny ze sprawowania. Na studiach – rodzice wzywani na dywanik. „Nie rozumiem, jaki problem jest z Piotrem – oświadczył jeden z profesorów na Wydziale Biologii Uniwersytetu Łódzkiego. – Mógłby być naszym najlepszym studentem, ale zachowuje się jak cudak i urlop dziekański dobrze mu zrobi”.

Piotrek tak wspomina uczelnię: – Na początku nie wiedziałem, na czym polega studiowanie. Ćwiczenia na zaliczenie, kolokwia, po co? Poszatkowany cały dzień, trzeba zawsze zdążyć na wykłady. Kiedy zjeść śniadanie, gdzie wypić herbatę, jeśli w bufecie nie było nigdy wolnego miejsca przy stoliku? Uchodził za dziwaka lubiącego trzymać się z dala od innych. A kiedy znalazł się w towarzystwie, zanudzał je mnóstwem wydumanych pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi.

Obecnie ma 41 lat. Mieszka z rodzicami. Długo szukali wraz z nim odpowiedzi, skąd ten własny system wartości i niedostosowanie się do obowiązujących reguł, na granicy braku akceptacji norm społecznych? – Gdy usłyszeliśmy, że to zespół Aspergera, wchodzący w skład spektrum autyzmu, poczuliśmy swoistą ulgę – wzdycha pani Krystyna. – Wreszcie było wiadomo, na czym stoimy. Tylko co dalej: wykształcony magister biologii, po kilku stażach zagranicznych, dobrze władający angielskim, ma dalsze życie spędzić na rencie w domu?

Bez planu na życie

Do Fundacji SYNAPSIS z całej Polski dzwonią nauczyciele, którzy mają pod opieką autystyczne dzieci i chcą się dowiedzieć, jak z nimi postępować. Dzwonią też rodzice niezadowoleni z nauczycieli. Poszukują dla swoich pociech nowych szkół, w których czułyby się bezpieczniej. Maria Wroniszewska, współzałożycielka Fundacji i matka 36-letniego syna ze spektrum autyzmu, mimo tych rozpaczliwych telefonów z obu stron widzi jednak olbrzymi postęp, jaki dokonał się w systemie edukacji przez ostatnie lata. – Młodzi rodzice napotykają różne trudności i nie odczuwają zmian na lepsze – zauważa. – A to niebo i ziemia: wzrosła świadomość, dzieci diagnozowane są wcześniej, mają warunki do terapii w przedszkolach, nie otrzymują odroczeń ze szkół.

Współczesna medycyna nie nazywa autyzmu i zespołu Aspergera chorobą, tylko zaburzeniem rozwoju. – To po prostu inny sposób funkcjonowania – wyjaśnia Renata Werpachowska, psycholog z Fundacji SYNAPSIS. Kiedyś obowiązywał pogląd, że dzieci ze spektrum takich zaburzeń nie są w stanie niczego się nauczyć. – Dziś wiadomo, że przy dobrze prowadzonej edukacji i terapii oraz pracy rodziców w domu mogą nauczyć się bardzo wiele.

Dzięki szkoleniom i kampaniom medialnym o wiele łatwiej niż kiedyś znaleźć specjalistę, który wcześnie postawi diagnozę, by dziecko nie musiało w szkole żyć tak jak Piotr z piętnem dziwaka. Autyzm określa się jako spektrum, ponieważ w skład przypisywanych mu zaburzeń wchodzi wiele różnych problemów utrudniających codzienne funkcjonowanie: od mocno nasilonych, z brakiem mowy i licznymi deficytami zmysłów, które uniemożliwiają samodzielne życie, po kłopoty bardziej subtelne, jak problemy z organizacją czasu, rozumieniem otaczającego świata i emocji wyrażanych przez innych ludzi. Dlatego część dzieci całkiem dobrze radzi sobie w szkołach masowych, zdają maturę i – jak przyznaje Renata Werpachowska – w wieku 20 lat wpadają w głęboki dół, bo z jednej strony są już na tyle dojrzałe, że powinny rozpocząć studenckie samodzielne życie lub szukać zawodu, a z drugiej kończy się dla nich oferta placówek, gdzie mogłyby się nauczyć, jak żyć bez wsparcia rodziców. Mają poważne trudności w relacjach społecznych, więc jak zaplanować przyszłość, wybrać kierunek studiów, znaleźć pracę i się z niej utrzymać?

Rafał ma 20 lat. Po liceum został w domu z mamą, sam jak palec. Bez zorganizowanych zajęć, rówieśników, bez planu, co robić dalej. Wiele o świecie wie, ale nie ma żadnych praktycznych umiejętności. Ze względu na autyzm nie rozumiał, czym jest praca, na której mógłby budować swoją przyszłość – więc o zatrudnieniu mógł tylko pomarzyć.

– Właśnie dla takich jak on stworzyliśmy w Wilczej Górze pod Warszawą przedsiębiorstwo, gdzie organizujemy im pracę i uczymy, czym ona jest – mówi Maria Wroniszewska. – To taka nasza mała fabryczka z czterema pracowniami, w której 24 podopiecznych codziennie wykonuje powierzone im zadania.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną