Irlandczycy protestują po uniewinnieniu 27-latka oskarżonego o gwałt
Jest 2018 r., przez świat przetoczyła się akcja #MeToo, a w irlandzkim sądzie argumentem przeciw dziewczynie twierdzącej, że została zgwałcona, ma być to, że włożyła stringi.
Ruth Coppinger, posłanka Dáil
Ruth Coppinger TD/Facebook

Ruth Coppinger, posłanka Dáil

Ruth Coppinger, posłanka Dáil – irlandzkiego parlamentu – ubrana była skromnie i stosownie do sytuacji: miała zielony żakiet, czarny sweter, spod którego wystawały białe mankiety i biały kołnierzyk. Rude włosy zaczesała gładko. Podczas wtorkowego posiedzenia stanęła przed irlandzkimi posłami na mównicy i z rękawa marynarki wyciągnęła parę koronkowych majtek, które pokazała wyraźnie wszystkim zgromadzonym w sali. Prowadzący obrady dyscyplinował ją i zgłaszał sprzeciw, ale spokojnie i dobitnie wytłumaczyła, o co jej chodzi: „Pokazywanie tutaj stringów może się wydawać krępujące. Jak sądzicie, w jaki sposób czuje się ofiara gwałtu lub kobieta, kiedy jej bielizna jest pokazywana w tak nieadekwatnym miejscu, jakim jest sąd?”.

Miała stringi, więc gwałtu nie było

Włączyła się w ten sposób do protestu, który przetacza się przez irlandzką sferę publiczną. W ubiegłym tygodniu ława przysięgłych uniewinniła tam oskarżonego o gwałt mężczyznę. Ławnicy powinni wziąć pod uwagę, że domniemana ofiara miała na sobie koronkowe stringi – argumentowała jego adwokatka.

Czytaj także: Gwałty randkowe – problem (niestety) powszechny

Kamery transmitujące obrady Dáil wyłączyły Ruth Coppinger wymachującą bielizną. W irlandzkim parlamencie nie wolno używać żadnych rekwizytów w trakcie przemawiania. Posłanka zdążyła jednak zażądać, aby sądy przestały się posiłkować mitami na temat gwałtu i by prawnicy zostali w tej materii gruntownie przeszkoleni.

Łzy ulgi po wyroku

Kiedy ława przysięgłych uniewinniła 27-latka z zarzutu gwałtu, oskarżony głośno rozpłakał się z ulgi. Nie sądził pewnie, że echem sprawy, która toczyła się przed Głównym Kryminalnym Sądem w irlandzkim mieście Cork, będzie fala protestów.

Ława przysięgłych, złożona z ośmiu mężczyzn i czterech kobiet, zebrała się 5 listopada. Najważniejszym zadaniem ławników okazało się rozstrzygnięcie, czy 17-latka wyraziła zgodę na seks. Po akcie seksualnym dziewczyna miała powiedzieć do mężczyzny: „Właśnie mnie zgwałciłeś”. On zaś odpowiedział: „Nie, to był po prostu seks”.

Przez cały proces mężczyzna utrzymywał, że jest niewinny, bo na kontakt seksualny wyraziły zgodę obie strony – i on, i 17-latka. Opisując wieczór, kiedy doszło do stosunku, oskarżony stwierdził, że całowali się długo i oboje mieli ochotę na więcej. Do samego aktu doszło pod gołym niebem. Para leżała na podmokłym, błotnistym podłożu. Jeden z biegłych przytoczył zeznanie świadka, który twierdził, że widział, jak oskarżony trzymał rękę na szyi 17-latki. Ta zaprzeczyła. Dodała, że nie płakała nawet przez moment. Mężczyzna podkreślał, że nie jest pewien, czy do aktu seksualnego w ogóle doszło. Przypomniał, że zatroszczył się o sukienkę nastolatki, która była brudna od błota. Dziewczyna jednak nie chciała jego pomocy.

Stringi w sądzie

Sprawa nie jest jednoznaczna. Młoda dziewczyna pozywa mężczyznę, twierdzi, że nigdy wcześniej nie odbyła stosunku seksualnego, powtarza, że nie wyraziła zgody na zbliżenie. Oskarżony uważa, że zgoda była. Materiał dowodowy wydaje się marny: brak dowodów, świadków.

Zupełnie jednoznaczne są natomiast słowa adwokatki Elisabeth O’Connell broniącej 27-latka. W taki sposób zwróciła się do ławników, opisując powódkę pozywającą jej klienta: „Czy dowody wykluczają możliwość, że była otwarta na spotkanie kogoś i bycie z kimś? Musicie wziąć pod uwagę, w co była ubrana. Miała na sobie koronkowe stringi”.

Jest 2018 r., przez świat przetoczyła się dyskusja wywołana akcją #MeToo, termin „kultura gwałtu” wszedł z dyskusji feministycznych na łamy prasy, oskarżeni o molestowanie gwiazdorzy Hollywood skazani są na medialny niebyt. Tymczasem w irlandzkim sądzie argumentem przeciw dziewczynie twierdzącej, że została zgwałcona, ma być to, że włożyła stringi.

Fala protestów

Już dzień po ogłoszeniu wyroku rozpoczęły się protesty. Głos zabrali przedstawiciele organizacji zajmujących się ofiarami gwałtu. Nie odnieśli się do werdyktu, ale protestowali przeciw takiemu sposobowi argumentacji, jaki został użyty w sądzie w Cork.

Fala oburzenia rozlała się również w mediach społecznościowych. Używając hasztagu #ThisIsNotConsent (to nie jest zgoda), Irlandki publikują zdjęcia swojej bielizny. Portale zalała fala majtek wszelkich kolorów, kształtów i z różnorodnych materiałów. Protestujący wychodzą na ulice. Przez kilka miast przeszły protesty osób, które mają dość obwiniania ofiar w sądach.

Przed sądem w Cork zebrało się w środę dwieście osób. Na schodach prowadzących do budynku położyły bieliznę.

Czytaj także: 50 wpływowych mężczyzn i 1 kobieta, którzy stracili pracę w wyniku akcji #MeToo

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj