Dzięki PiS i Kukizowi diesle będą kopcić
Rządząca prawica – głosami PiS i Kukiz ’15 – odrzuciła projekt ustawy podwyższający kary za wycinanie filtrów cząstek stałych.
Nasze miasta spowija od czasu do czasu smog, a normy pyłów zawieszonych PM 2,5 oraz PM 10 przekraczane są nawet kilkudziesięciokrotnie.
Greenpeace Polska/Flickr CC by 2.0

Nasze miasta spowija od czasu do czasu smog, a normy pyłów zawieszonych PM 2,5 oraz PM 10 przekraczane są nawet kilkudziesięciokrotnie.

Sejm (głosami posłów PiS i Kukiz ′15) przyjął wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy (Nowoczesnej i Moniki Rosy), która przewidywała podwyższenia kar za wycinanie filtrów DPF oraz poruszanie się samochodami niespełniającymi norm środowiskowych.

Szkodliwe silniki Diesla

Filtry cząstek stałych (ang. diesel particulate filter, DPF) są montowane w układach wydechowych silników wysokoprężnych. Oczyszczają gazy spalinowe, głównie z sadzy, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych i tlenków metali. Ich wprowadzenie pozwoliło wyeliminować charakterystyczny, czarny dym wydobywający się dawniej z silników Diesla.

Cząstki stałe w spalinach z takich silników odpowiadają, jak się szacuje, za jedną trzecią smogu w miastach. Drobiny mają rozmiary od 1 do 300 mikrometrów (czyli wchodzą w skład groźnych dla zdrowia pyłów PM 2,5 oraz PM 10), który przedostaje się w płucach do krwiobiegu.

Zobacz także: 11 roślin, które oczyszczają powietrze

(Za) niskie mandaty za niespełnianie norm emisji spalin

Dziś za jazdę samochodem niespełniającym norm emisji spalin można dostać mandat w wysokości do 500 zł i stracić dowód rejestracyjny. Kontrole takie, ze względu na brak odpowiedniego wyposażenia patroli policyjnych i metody badania składu spalin w stacjach kontroli pojazdów, są jednak rzadkie. Dopiero w marcu 2018 r. na zlecenie Ministerstwa Infrastruktury opracowano procedurę wykrywania wyciętych lub niesprawnych filtrów cząstek stałych, trwały też prace legislacyjne nad uzupełnieniem okresowych badań technicznych o taką procedurę.

Jak i po co usuwa się filtry w samochodach

Niskie kary oraz małe szanse na to, że się takie dostanie, sprawiły, że właściciele diesli filtry te po prostu usuwają. W internecie bez problemu można znaleźć liczne reklamy warsztatów reklamujących usługi wycięcia filtra. Dlaczego kierowcy to robią? Cóż, trzeba je co jakiś czas czyścić i regenerować, co zwiększa koszty eksploatacji samochodu. Wypalanie sadzy w filtrze to koszt ok. 300 zł, chemiczne usuwanie jej kosztuje już ok. 500, zaś wymiana całego filtra – ok. 3 tys. zł.

Czytaj także: O świadomości ekologicznej Polaków

Kary za kopcące silniki w Polsce dużo niższe niż w UE

Odrzucona ustawa przewidywała możliwość nałożenia mandatu w wysokości 5 tys. zł dla prowadzącego pojazd, warsztatu wycinającego, a nawet usługę wycięcia filtra. Przewidywała także odholowanie pojazdu z drogi na koszt kierowcy. W innych krajach Unii Europejskiej kary za jazdę pojazdem niespełniającym norm emisji są dużo większe. Częstsze i skuteczniejsze są też kontrole. W Niemczech za jazdę pojazdem z usuniętym filtrem DPF kierowcy grozi tysiąc euro kary, w Austrii 3,5 tys. euro, W Wielkiej Brytanii od tysiąca do 2,5 tys. funtów.

U nas kary pozostaną na razie symboliczne, a kontrole niemal żadne. Nie powinniśmy się więc dziwić, że nasze miasta spowija od czasu do czasu smog, a normy pyłów zawieszonych PM 2,5 oraz PM 10 przekraczane są nawet kilkudziesięciokrotnie.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj