Wydajemy miliardy na walkę ze smogiem, a powietrze coraz gorsze
Za niedotrzymanie standardów jakości powietrza określonych w unijnej dyrektywie grozi Polsce nawet 4 mld zł kary.
Greenpeace gratuluje ministrowi energii skutecznego sabotażu walki ze smogiem.
Greenpeace Polska/Flickr CC by 2.0

Greenpeace gratuluje ministrowi energii skutecznego sabotażu walki ze smogiem.

Polska od lat ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w Unii Europejskiej. W wielu miastach stężenie toksycznych i rakotwórczych substancji – pyłu PM10 i benzo(a)pirenu – wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy. I poważnie szkodzi zdrowiu – wysokie stężenie pyłu zawieszonego powoduje i pogłębia choroby płuc i układu krążenia, a benzo(a)piren jest związkiem silnie rakotwórczym.

Czytaj także: Smog plagą polskich miast. Skąd się bierze i jakie są jego konsekwencje?

W najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli przywołuje dane Europejskiej Agencji Środowiska. W dziesiątce miast kontynentu, w których najczęściej przekracza się dopuszczalne dobowe stężenie pyłu PM10, znalazło się aż sześć polskich (pozostałe cztery znajdują się w Bułgarii). Najgorzej wypada Kraków, gdzie limity były przekroczone przez 150 dni w roku. W Nowym Sączu przez 126 dni, w Gliwicach i Zabrzu 125, w Sosnowcu 124, w Katowicach – 123.

Stan powietrza nad Polską się nie poprawia

W latach 2008–14 nawet nie zbliżyliśmy się do unijnych norm jakości powietrza. Jak zauważa NIK, ich niedotrzymanie wiąże się z dotkliwymi skutkami finansowymi. Grozi nam postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości, który może nałożyć na Polskę 4 mld zł kary.

Na poprawę jakości powietrza polskie miasta wydały łącznie 3 mld 76 mln zł. Najwięcej na budowę nowych ciągów komunikacyjnych i linii tramwajowych, remonty ulic, wymianę taboru autobusowego (2,7 mld zł). Na ocieplanie budynków komunalnych i modernizację systemów ciepłowniczych miejskich – 366 mln zł. Na redukcję emisji punktowej (w tym wydawanie pozwoleń na wprowadzanie gazów lub pyłów do powietrza) – 13 mln zł.

Czytaj także: Czyste powietrze? Dziękujemy, nie

W ocenie NIK skala i tempo działań są jednak niewystarczające. Dlaczego? Bo inwestycje komunikacyjne czy związane z ocieplaniem budynków mają tylko pośredni wpływ na zmniejszenie emisji i stężeń szkodliwych substancji. Niektóre miasta przeprowadzają chybione akcje. W Nowym Sączu, gdzie głównym problemem zimą jest palenie w domach węglem, dofinansowano montaż 82 kolektorów słonecznych, zamiast wdrażać program ograniczenia niskiej emisji.

Kraków poprawia jakość powietrza, ale to za mało

Jak zauważa NIK, jedynie Kraków ustanowił program osłonowy zapewniający mieszkańcom dopłaty do wyższych kosztów ogrzewania po wymianie paleniska węglowego na inny rodzaj ogrzewania. Według NIK samorządy powinny stworzyć długofalowy system zachęt do wymiany wysokoemisyjnych kotłów węglowych. Ważne, żeby mieszkańcy otrzymali wsparcie finansowe na wymianę pieców; należy im zapewnić także rekompensaty z tytułu zwiększonych kosztów paliwa innego niż węgiel.

Czytaj także: Nawet 4 mld zł kary za zanieczyszczanie powietrza

Kolejny problem dotyczy Inspekcji Ochrony Środowiska. Dopiero od sześciu lat IOŚ może kontrolować realizację „Programu ochrony powietrza”, ale objęte kontrolą wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska podjęły zaledwie pojedyncze kontrole.

Potrzeba też przyspieszenia prac nad opracowaniem krajowego programu ochrony powietrza – a to już zadanie Ministerstwa Środowiska.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj