Społeczeństwo

Dyskusja o ograniczeniu liczby cesarskich cięć ponad głowami kobiet

Dyskusja o ograniczeniu liczby cesarskich cięć ponad głowami kobiet

Eksperci stawiają na edukację. Uważają, że kobiety odpowiednio wyedukowane nie będą wywierały presji na lekarzy, co ograniczy liczbę cięć. Eksperci stawiają na edukację. Uważają, że kobiety odpowiednio wyedukowane nie będą wywierały presji na lekarzy, co ograniczy liczbę cięć. Aditya Romansa / Unsplash
Ministerstwo Zdrowia planuje obniżyć liczbę cesarek w Polsce. Nad tym, jak to osiągnąć, dyskutowali lekarze i urzędnicy. Fundacja Rodzić po Ludzku jest zaniepokojona pomysłami, które chcą wdrażać w życie.

Po cesarskim cięciu kobiety dłużej dochodzą do formy niż po porodzie fizjologicznym – alarmują ginekolodzy. Dzieci urodzone przez cesarki mają słabszą odporność – przypominają pediatrzy. Cięcia są droższe, niosą większe ryzyko poważnych powikłań, mają ratować życie i nie powinno się ich wykonywać bez wskazań.

Tymczasem pod koniec XX wieku przez cesarskie cięcie przychodziło w Polsce zaledwie 19 proc. dzieci, dzisiaj w ten sposób rodzi się niemal co drugie. Ministerstwo Zdrowia postanowiło zareagować.

2 proc. cesarek rocznie mniej

Już minister Konstanty Radziwiłł powołał specjalny zespół, złożony z szefów najważniejszych polskich szpitali położniczych oraz urzędników, który miał przyjrzeć się powodom lawinowego wzrostu cesarskich cięć i opracować pomysły na jego ograniczenie. Nad sprawą obradował zespół, obradowały inne gremia. Przed cesarkami bez wskazań medycznych przestrzega Polskie Towarzystwo Ginekologiczne i sami lekarze położnicy. Alarmuje również WHO. Według zaleceń organizacji, cięciem powinno się kończyć się ok. 15 proc. porodów. Taki odsetek jest najbezpieczniejszy dla zdrowia kobiet i dzieci.

Kiedy w przestrzeni publicznej pojawiał się temat cesarskiego cięcia na życzenie, minister Radziwiłł zapewniał w mediach, że nie ma o tym mowy. Kiedy rok temu schedę po nim przejął Łukasz Szumski, również powtarzał, że jego resort zamierza dążyć do zmniejszenia liczby porodów operacyjnych w Polsce. Wszystkie te apele, przypominania i prośby i groźby nie pomagają. Liczba cięć wzrasta z roku na rok.

Tymczasem zespół pracujący w resorcie zdrowia opracował specjalne rekomendacje, które trafiły w ręce krajowych i wojewódzkich konsultantów położnictwa i ginekologii. To przepis na to, jak obniżyć liczbę cesarskich cięć w Polsce do 30 proc. w 2028 roku. Każdego roku przez cięcie ma się rodzić o 2 proc. mniej noworodków. Zalecenia zespołu nie mają statusu obowiązującego prawa, to zbiór wytycznych, które – zdaniem członków zespołu – jeśli będą stosowane, przyniosą stopniowe obniżenie liczby cesarek w Polsce.

Kleszcze, próżnociąg i edukacja

Eksperci stawiają na edukację. Uważają, że kobiety odpowiednio wyedukowane nie będą wywierały presji na lekarzy, co ograniczy liczbę cięć. Kobiety należy właściwie nastraszyć możliwymi komplikacjami po cesarce dla rodzących i noworodków. To samo w sobie ma obniżyć liczbę cesarek. Trzeba namawiać kobiety, by przygotowały wcześniej plan porodu, a także do naturalnego porodu kierować rodzące, których wcześniejsze ciąże kończyły się cięciem. Stan po cesarskim cięciu jest na razie wskazaniem do rozwiązania kolejnego porodu przez operację, bo podczas naturalnego rośnie ryzyko powikłań.

Edukować należy również lekarzy położników – dobrze jest ich przeszkolić w zakresie stosowania kleszczy i próżnociągu położniczego, co zamienić ma część cięć na porody zabiegowe, ale nie operacyjne. Eksperci rekomendują także stosowanie znieczulenia zewnątrzoponowego oraz przeniesienie decydującej roli na to, co się dzieje z kobietą podczas porodu na lekarza przyjmującego poród, a nie tego, który prowadził ciążę.

Kobiety bez prawa głosu

Nikt, ani minister, ani rozliczni lekarze, profesorowie czy urzędnicy dyskutujący o tym, co dzieje się z rodzącymi na porodówkach, nie pomyślał, by do grona rozmawiających zaprosić same zainteresowane. Nikt nie zapytał kobiet, które mają za sobą lub przed sobą doświadczenie porodu, jaki pomysł na obniżenie liczby cięć mają one same.

Uwagę na ten brak zwróciła dopiero Fundacja Rodzić po Ludzku – organizacja, która wiele polskich porodówek wprowadziła w XXI wiek i która od 20 lat zastanawia się, w jaki sposób można obniżyć liczbę cesarek w Polsce. W liście komentującym sprawę rekomendacji, a skierowanym do ministra Łukasza Szumskiego, szefowa Fundacji Joanna Pietrusiewicz pisze: „Dlaczego w tak ważnej sprawie dotyczącej zdrowia setek tysięcy kobiet pominięto ich głos w pracach nad rekomendacjami? Choć, jak zauważają sami eksperci, presja kobiet w żądaniach dotyczących dostępu do cesarskiego cięcia jest bardzo duża, ich głos został pominięty”.

Pietrusiewicz wymienia możliwe przyczyny wysokiego odsetka cesarskich cięć w Polsce: pisze o lęku kobiet przed bólem i o tym, że istniejące rozwiązania prawne nie gwarantują kobietom dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego. Rodzące boją się również nieludzkiego traktowania podczas porodu naturalnego. Przede wszystkim jednak – zwraca uwagę prezeska fundacji – nikt nigdy nie przeprowadził rzetelnych badań na temat tego, co sprawia, że cięć w Polsce jest tak dużo. Rekomendacje ekspertów Ministerstwa Zdrowia opierają się nie na faktach, lecz na przypuszczeniach. „Tylko rzetelne zbadanie sytuacji w oparciu o dane zebrane od kobiet, personelu i szpitali pozwoli poznać faktyczne przyczyny i zmienne wpływające na tak wysoki odsetek cesarskich cięć”pisze Pietrusiewicz.

Część kobiet cesarskiego cięcia potrzebuje

Same rekomendacje wzbudzają w Fundacji Rodzić po Ludzku mieszane uczucia. Działaczki fundacji pochwalają pomysł kierowania kobiet po cesarkach na porody do bardziej specjalistycznych szpitali, popierają pomysł wsparcia planu porodu i edukacji przedporodowej, choć już teraz do szkół rodzenia trafia 60 proc. kobiet w ciąży. Inne pomysły ekspertów Fundacja Rodzić po Ludzku ocenia negatywnie. Krytykuje decyzję o wykluczeniu z decyzji o cesarskim cięciu lekarza prowadzącego ciążę i pozostawieniu jej lekarzowi przyjmującemu poród. Najbardziej jednak nie podoba im się pomysł dążenia do obniżenia liczby cięć o określony procent.

WHO apeluje, by dołożyć wszelkich starań, by każda kobieta, która potrzebuje cesarskiego cięcia miała do niego dostęp. Nie zaleca natomiast dążenia do osiągnięcia określonych wyników. To obniża poczucie bezpieczeństwa rodzących.

Czytaj także: Jak się rodzi w Polsce? Raport Fundacji Rodzić po Ludzku

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety u władzy w Bizancjum

Zostanie cesarską małżonką, wejście w rolę bazylisy, było zapewne największym marzeniem przynajmniej niektórych mieszkanek Bizancjum, a w pewnych okresach łakomym kąskiem dla wielu dobrze urodzonych niewiast spoza niego.

Mirosław J. Leszka
12.03.2019
Reklama