Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Jak się rodzi w Polsce? Raport Fundacji Rodzić po Ludzku

Ostatnie lata przyniosły w Polsce poprawę w opiece okołoporodowej w wielu aspektach. Ostatnie lata przyniosły w Polsce poprawę w opiece okołoporodowej w wielu aspektach. Parentingupstream / Pixabay
Fundacja Rodzić po Ludzku przedstawiła raport nt. działania oddziałów położniczych w Polsce. Jest poprawa, ale do ideału wciąż daleko.

Traktowanie kobiet na porodówkach słusznie uchodzi za wskaźnik odzwierciedlający respektowanie praw pacjentów. Ciąża o prawidłowym przebiegu i właściwie prowadzona to nie choroba – niemniej opieka okołoporodowa zawiera w sobie mnóstwo elementów, które należą do kanonu szeroko pojętej opieki medycznej. Warunki jej udzielania oraz zachowanie położnych i lekarzy są więc papierkiem lakmusowym świadczącym o jakości przestrzegania praw, które posiadają pacjenci także na innych oddziałach.

Fundacja Rodzić po Ludzku przedstawiła dzisiaj wyniki monitoringu oddziałów położniczych, który przeprowadzono w oparciu o ankiety (bardzo szerokie, zawierające 140 pytań!) wśród 15 tys. kobiet. Wybrano z nich odpowiedzi od 10 tys. pań, które rodziły w latach 2017–18. W wielu fragmentach zaprezentowany raport przypomina niestety sceny porodów z filmu „Botoks” Patryka Vegi. „Nie drzyj się”, „Przywiążę ci nogi”, „Nic nie umiesz” – aż 54 proc. badanych doświadczyło przemocy lub nadużyć ze strony personelu lub związanych z niedopełnieniem procedur.

Rodzić po polsku – jest lepiej, ale nie idealnie

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowymi standardami okołoporodowymi, lecz obowiązuje przecież prawo, które wiele rzeczy już dobrze reguluje. I jak przypomina prezeska Fundacji Joanna Pietrusiewicz, są to przepisy, które powinny być znane personelowi oddziałów położniczych od 2012 r. – Niestety nikt nie pociąga do odpowiedzialności placówek dopuszczających się łamania prawa – mówi. – Gdy uchodzi im to na sucho, trudno liczyć na pozytywne zmiany.

Te jednak są zauważalne przez same kobiety. Generalny wiosek z badania ich opinii nasuwa się bowiem optymistyczny – ostatnie lata przyniosły poprawę w wielu aspektach: obecność bliskiej osoby przy porodzie nie jest warunkowana żadnymi dodatkowymi opłatami, więcej kobiet może pić podczas porodu (83 proc. versus 38 proc. w 2016 r.), odsetek nacięć krocza spadł z 80 proc. w 2006 r. do 55 proc. Poprawiła się również realizacja prawa do dwugodzinnego, nieprzerwanego kontaktu matki z dzieckiem po narodzinach (z 11 proc. w 2016 r. do 38 proc.).

Czytaj także: Jak się rodzi w Polsce? Wciąż za dużo cesarskich cięć

Ale jak widać, wskaźniki te wciąż nie są idealne. Poród w niefizjologicznej pozycji leżącej wymagany był od 36 proc. rodzących, a 13 proc. nie otrzymało znieczulenia, chociaż chciało z niego skorzystać. Także niemal co piąta kobieta nie otrzymała wsparcia personelu przy karmieniu piersią. Korzystanie z pomocy doradcy laktacyjnego to wciąż rzadkość. Ponad 60 proc. dzieci w trakcie pobytu w szpitalu dokarmia się mlekiem modyfikowanym – położne, ze względu na niedobory kadrowe, w ten sposób ułatwiają sobie pracę. Ministerstwo Zdrowia nie ustaliło jasnych norm zatrudnienia obsady pielęgniarskiej w odniesieniu do liczby rodzących i opieki na oddziałach położniczych – personelu jest zatem wszędzie za mało, co rzutuje na pogorszenie jakości opieki.

Skąd się bierze przemoc na oddziałach położniczych?

Ale to, co w raporcie jest najbardziej przykre, nie wiąże się ze standardami medycznymi, lecz zwykłą przyzwoitością i etyką. Bo dlaczego na oddziałach nie ma wciąż zwyczaju pukania do drzwi sal, w których przebywają kobiety z noworodkami (jedynie 18 proc. ankietowanych zadeklarowało, że personel przed wejściem pukał do drzwi!)? To brak ogłady i dobrego wychowania, a nie wina niedopracowanych standardów czy pieniędzy.

Osiem na dziesięć respondentek uznało, że lekarze i położne rozmawiali z nimi na izbach przyjęć w sposób kulturalny (86 proc.), informacje przekazywano w sposób zrozumiały (83 proc.), okazywano szacunek i dbano o prywatność (81 proc.). Brawo! Ale czy nie mówimy tu o normie, która powinna być przestrzegana w 100 proc. przypadków?

Poszanowanie intymności na salach to problem wciąż nierozwiązany, tak jak i to, że ponad połowa kobiet doświadczyła przemocy lub nadużyć, czyli szantażu, wyśmiewania, gróźb, obrażania, wypowiadania niestosownych komentarzy, a nawet przywiązywania nóg do łóżka. Aż 17 proc. badanych w trakcie porodu lub po nim doznało na własnej skórze i psychice jednej lub więcej form takiej przemocy.

Zwrot ku potrzebom pacjentek w opiece okołoporodowej

Odziały położnicze przeszły w ostatnich latach potężne zmiany, ale jak widać, stare nawyki w niektórych miejscach są nie do wyplenienia. Medycyna paternalistyczna trzyma się w nich mocno, jednak – jak zachęca Fundacja Rodzić po Ludzku – to same kobiety powinny wymuszać zmiany. – Głos matek ma moc – odważnie apeluje prezes Joanna Pietrusiewicz.

Co ciekawe, mimo że 15,5 proc. ankietowanych uznało, że w szpitalu złamano jakieś ich prawo, zaledwie 3 proc. złożyło na to skargę. Czy z niewiedzy, strachu, a może braku wiary w to, że można swoim opisem sytuacji coś zmienić?

Czytaj także: Kai Godek przymknięto drzwi w Sejmie, ale ich nie zatrzaśnięto

Sposób oceny jakości opieki okołoporodowej ewoluuje i kiedyś opierał się wyłącznie na dowodach naukowych dotyczących konkretnych procedur, czyli ważne były kwestie stricte medyczne. Od pewnego czasu coraz większą wagę Światowa Organizacja Zdrowia przykłada do doświadczeń pacjentek i tego, jak przez nie ta opieka jest postrzegana. Poczucie satysfakcji zastąpiono spełnianiem oczekiwań. Personel oddziałów położniczych w Polsce, wybierając tę niewątpliwie trudną, odpowiedzialną i ryzykowną specjalność, musi wreszcie zacząć zdawać sobie z tego sprawę.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną