Frekwencja wyborcza

Mus nie dla nas
Czy obowiązek uczestniczenia w wyborach to lekarstwo na coraz niższą frekwencję?

 

Szczęśliwe narody, w których dzień wyborów to święto demokracji. Sto lat temu Anglicy chodzili do wyborów jak do kościoła – w najlepszym ubraniu, z medalami na piersi. Pół wieku temu frekwencja na Wyspach sięgała zwykle 70 proc. Podobny wynik odnotowano jeszcze 10 lat temu. Brytyjczycy tak bardzo chcieli wtedy odsunięcia od władzy konserwatystów, że poszli głosować w zwykłych ubraniach, ale masowo, jak za dawnych dobrych czasów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną