Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Lewy Fire. Robert Lewandowski skończył z piłką nożną. Teraz będzie grał w soccer

Preferuj w Google
Robert Lewandowski Robert Lewandowski Facebook
Amerykańska liga ma opinię przystani dla futbolowych emerytów, którzy postanawiają dorobić sobie za oceanem przed ostatecznym końcem kariery.

Mamy polski akcent w związku z mundialem. Ściślej rzecz biorąc, bardziej jest on „polski” niż „w związku z mundialem”, jako że związek ten sprowadza się do tego, że na amerykańskiej ziemi piłkarze walczą o mistrzostwo świata (bez udziału reprezentacji Polski), a w amerykańskim Chicago będzie grał od przyszłego sezonu Robert Lewandowski. Właśnie to ogłoszono, a obecni w Stanach Zjednoczonych na okoliczność mundialu przedstawiciele polskich mediów futbolowych okrasili tego newsa nieskończoną liczbą wykrzykników, grubo na wyrost rangi wydarzenia. Jak to mawiał Dariusz Szpakowski: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Efekt Lewandowskiego

Chicago jest również trochę polskie – za sprawą licznej diaspory, która pielęgnuje tam rozmaite sentymenty związane z ojczyzną i jest czuła na punkcie doceniania przez Amerykanów polskości jako takiej. Obecność w klubie Lewandowskiego to dla nich z pewnością święto i okazja, by przeżywać mecze Chicago Fire w sensie ścisłym, na stadionie.

O to również w tym dealu chodzi, gdyż mający ponad 60-tysięczną pojemność stadion zapełniał się podczas ubiegłorocznych „domowych” meczów Fire zaledwie w nieco ponad jednej trzeciej. Piłka nożna czy, jak wolą Amerykanie, soccer jest tam w sensie emocji kibicowskiej sportem czwartej kategorii. I to się nie zmieni, choć „efekt Lewandowskiego” może chwilowo nakręcić popyt.

Amerykańska liga ma opinię przystani dla futbolowych emerytów, którzy – za słabi na grę w poważnych europejskich klubach – postanawiają dorobić sobie za oceanem przed ostatecznym końcem kariery. A że z Lewandowskim (rocznik 1988) czas obchodzi się dość łaskawie, zdrowia powinno mu starczyć, zwłaszcza że poziom ligi nie powala, a płacą po królewsku (w jego przypadku ma to być 20 mln dol. za sezon).

Życie po Lewym

Wiele wskazuje na to, że początek „amerykańskiego snu” Lewego może jednocześnie rozpocząć wygaszanie jego reprezentacyjnej kariery. Wprawdzie goli dla kadry nastrzelał co niemiara, ale nie przełożyły się one na przełom rozumiany jako konsekwentna i jednocześnie robiąca wrażenie obecność na wielkich turniejach.

W obecnej kadrze Jana Urbana już trwają przymiarki do „życia po Lewym”. Metryki się nie oszuka, a i sam napastnik daje od jakiegoś czasu do zrozumienia, że zrobił, co mógł – przynajmniej jego zdaniem – i teraz niech wykażą się następcy.

Reklama

Czytaj także

Kraj

Kasa z chorych, czyli bogaci lekarze w biednych szpitalach. Sprawa Kacprzyka to wierzchołek góry

Oświadczenie majątkowe radnego Dawida Kacprzyka to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Mamy informacje o jeszcze większych milionowych zarobkach innych radnych lekarzy. Generalnie system płac w ochronie zdrowia ma liczne cechy patologii. I niewielkie szanse na terapię.

Joanna Solska
23.06.2026
Reklama