Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Niewidzialny helikopter, trójząb i tajny pies

Fragment helikoptera zniszczonego podczas akcji komandosów. Fragment helikoptera zniszczonego podczas akcji komandosów. Ahmad Kamal/Xinhua/ZUMAPRESS / Forum
Osamę ibn Ladena zgładzili żołnierze z Morskiej Grupy Rozwoju Specjalnych Technik Bojowych, w skrócie DEVGRU.

Dawniej Szósta Grupa SEAL, czyli komandosów marynarki wojennej USA, w 1987 r. została wydzielona jako osobna jednostka do najtajniejszych zadań. Wraz z lądową Delta Force DEVGRU przyjmuje rozkazy z pominięciem hierarchii wojskowej, w tym bezpośrednio od prezydenta, wiceprezydenta i sekretarza obrony USA. Komandosi tej jednostki uczestniczyli m.in. w interwencji w Grenadzie, zatrzymaniu porywaczy liniowca „Achille Lauro”, dwa lata temu uwolnili kapitana tankowca uprowadzonego przez somalijskich piratów. Wtedy również nie wzięli jeńców.

Pakistański wywiad głowi się nad tym, jak Amerykanie zdołali niepostrzeżenie wlecieć tak daleko w głąb kraju, a następnie opuścić go nie niepokojeni przez obronę przeciwlotniczą. Wyjaśnienie kryje zapewne złom po jednej z maszyn, która została uszkodzona przy lądowaniu, a potem wysadzona na podwórku willi ibn Ladena. Według miłośników lotnictwa są to szczątki nieznanej wcześniej wersji śmigłowca Black Hawk w technologii stealth – tak zmodyfikowanej, by maszyna była cichsza i trudniejsza do wykrycia przez radary.

Bohaterem grupy szturmowej stał się tajny pies, który towarzyszył komandosom. W szeregach armii amerykańskiej służy około 3 tys. czworonogów, rekrutowanych przede wszystkim ze względu na nosy, 40 razy czulsze od ludzkich. Psy-żołnierze bez strachu skaczą ze spadochronem, bywają wyposażone w kuloodporne kaftany, kamery, a nawet słuchawki, przez które słyszą komendy przewodników. W Abbottabadzie pies mógł zostać użyty do szukania bomb lub narkotyków, a może nawet tropienia samego ibn Ladena.

Całej operacji nadano kryptonim Trójząb Neptuna, zaś samemu Osamie pseudonim Geronimo. Teraz kongres amerykańskich Indian domaga się przeprosin za zrównanie legendarnego wodza Apaczów z saudyjskim terrorystą.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną