REPORTAŻ: Wyspy Owcze z bliska

Farerski sprawdzian
Archipelag 18 wulkanicznych Wysp Owczych to jeden z najmniej opisanych krajów Europy. Dla Farerów nastały tłuste lata. Z tej perspektywy Polska jawi się jako kraj tanich dentystów
Miłośnicy piłkarskiej drużyny NSI Runavik w dniu zdobycia przez ich klub mistrzostwa Wysp Owczych.
Maciej Wasielewski, Marcin Michalski/Polityka

Miłośnicy piłkarskiej drużyny NSI Runavik w dniu zdobycia przez ich klub mistrzostwa Wysp Owczych.

Pracowity dzień w Vestmannie.
Maciej Wasielewski, Marcin Michalski/Polityka

Pracowity dzień w Vestmannie.

U podnóży zielonego wzgórza, łączącego osady Miðvágur i San­­davágur, stoi samotnie czerwonoceglany budynek szkoły podstawowej. Gdy opadnie mgła, widać bliskość oceanu.

W listopadzie, gdy dochodzi ósma, na dworze jest jeszcze ciemno. Jak zwykle o tej porze, na betonowym placu przy szkolnym budynku panuje zgiełk. Syczą otwierające się drzwi żółtego autobusu, który właśnie przywiózł dzieci z dwu okolicznych osad. Warczą silniki skuterów, którymi dumnie podjeżdżają starsi uczniowie. Jaspur, Bjarni i Miriam, przyjaciele z dziewiątej A pędzą, by zdążyć na pierwszy dzwonek. Już za kilka chwil cała trójka będzie doskonalić się w geometrii.

Kraj tanich dentystów

–  Dziś mamy gości z Polski – wita nas Oddmar, nauczyciel matematyki i języka duńskiego. Poznaliśmy go w Sandavágur podczas uroczystości z okazji zakończenia sezonu piłkarskiego. – Margit, pokaż, proszę, na mapie, gdzie leży Polska.

Czternastolatka wstaje i bez wysiłku znajduje kraj, do którego raz w roku podróżują jej rodzice. Przylatują nad Wisłę leczyć zęby. Polska dla Farerów jest przede wszystkim krajem tanich dentystów.

–  Ale nie tylko – wtrąca Jón, blondwłosy chłopiec, którego sportowe sympatie zdradza piłkarska koszulka Liverpoolu­. – Z Polski pochodzi przecież Jerzy Dudek. Nigdy nie zapomnę, jak wytańczył Puchar Europy dla mojego ulubionego klubu.

–  A słyszałeś o innych słynnych Polakach? – pytam Jóna. Nie słyszał. Jego koledzy, starsze rodzeństwo i najpewniej rodzice, oni wszyscy także nie wiedzą nic o Wałęsie, Miłoszu, Sendlerowej, Rodowicz, Wodeckim i producentach suchej krakowskiej. Karol Wojtyła to postać kompletnie nieznana, a Jan Paweł II był dla nich wyłącznie obywatelem Rzymu.

Uczniowie Oddmara nie wymienią nazwisk słynnych Polaków, choć w tak młodym wieku biegle mówią w trzech językach (farerski, duński, angielski), uczą się kolejnego (hiszpański lub francuski), chętnie porozmawiają o kierunkach rozwoju gospodarki („Trzymajmy się ryb, w rybach nasza przyszłość. W przetwórni pracują zresztą moja mama i co trzecia ciotka”), mają też własne poglądy polityczne („Dania jest fajna. Gdybym miał skończone osiemnaście lat, zagłosowałbym na Sambandsflokkurin". (Farerska Partia Unii, prezentuje poglądy liberalne, opowiada się za dalszą zależnością Wysp Owczych od Danii. Lider partii Kaj Leo Johannesen objął 26 września 2008 roku urząd premiera Wysp Owczych.); albo: „W moim domu spluwamy na Koronę Duńską. Dlatego sympatyzuję z ­Tjóð­veldi. (Partia Republikańska, prezentuje poglądy centrolewicowe. Opowiada się za całkowitą separacją Wysp Owczych od Danii).

–  To z czym wam się kojarzy Polska? – pytam.

–  Z niczym.

–  Z Rosją.

–  Z biedą.

–  U nas sprząta pani z Polski, Grażyna. Smaży pyszne placki z ziemniaków i jest bardzo miła.

–  Z budowlańcami w Tórshavn. Boję się ich.

–  Z piłką nożną. Macie bardzo silną reprezentację.

–  Z piłką ręczną. Ale się cieszyłam, gdy pokonaliście Duńczyków.

–  Z trenerem Piotrem Krakowskim. Czy każdy Polak po czterdziestce nosi wąsy?

Nauczyciel jak kumpel

Oddmar wyciąga spod biurka sfatygowany album geograficzny. Na okładce wyłuszczone złotawe litery w języku farerskim: Europejskie stolice. Między fotografiami Pragi, Bonn i Berlina odkrywamy Warszawę lat sześćdziesiątych. Z dawną Rotundą, która pogrzebała w 1979 roku czterdzieści dziewięć osób. Z niewymyślonym jeszcze Rondem Dmowskiego, za to z tramwajami skręcającymi w lewo, z Alej Jerozolimskich w Marszałkowską. – Ten atlas służy uczniom od początku istnienia szkoły, od 1961 roku. Wyspy Owcze zmieniły się nie do poznania przez te cztery dekady. A Warszawa? – puszcza do nas oko.

–  Co się u was zmieniło najbardziej? – nie chcę odejść od tematu.

Oddmar zastanawia się przez moment i odpowiada.

–  Oddalamy się od siebie.

Do końca lekcji pozostało jeszcze dwadzieścia minut. W ruch poszły linijki, cyrkle i ołówki. Levi, klasowy prymus i samochwała, ziewa z aktorskim zacięciem, jakby chciał powiedzieć, że obliczenie wysokości trójkąta różnobocznego to dla niego pestka. Egzamin roczny zda zapewne na najwyższą notę – trzynastkę. Dziesiątkę przyjąłby z lekkim rozczarowaniem. Jak każdy młody Farer, przez pierwsze siedem klas otrzymywał tylko oceny opisowe. Lubi się uczyć, więc nie grożą mu 03 lub 00.

Poli nie radzi sobie z zadaniem. Nie waha się jednak zapytać o rozwiązanie wyrozumiałego belfra, który krąży między ławkami niczym Zsuzsa Polgár podczas symultany.

–  Dbam, by relacja nauczyciela z uczniem była relacją partnerską. Nauczyciel ma być starszym kumplem, do którego zawsze można przyjść po radę, któremu można opowiedzieć niewybredny dowcip – tłumaczy Oddmar, wskazując na Katrin. Dziewczyna od dłuższej chwili wyleguje się w buńczucznej pozie na nauczycielskim biurku. – Materiał przerabiamy wyłącznie w trakcie lekcji. Nie zadajemy prac domowych, bo po szkole jest czas na odpoczynek i sport.

–  Opowiem ci żart – zagaja mnie Jaspurek. Buzia piękna, szlachetna, aż może się przyśnić. – No więc na Sandoy żyło sobie małżeństwo…

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną