70 lat temu: Japoński Zero rozpracowany
Myśliwiec z Akutan
20 września 1942 r., marynarze służący w położonej nieopodal San Diego bazie lotniczej North Island mogli podziwiać niezwykłe widowisko. Na pasie amerykańskiego lotniska grzał silnik, szykując się do startu… japoński myśliwiec.
Myśliwiec Zero podoficera Kogi, zdobyty przez Amerykanów na wyspie Akutan, 11 czerwca 1942 r.
Wikipedia

Myśliwiec Zero podoficera Kogi, zdobyty przez Amerykanów na wyspie Akutan, 11 czerwca 1942 r.

Zdobyczny A6M2 załadowany na barkę.
Wikipedia

Zdobyczny A6M2 załadowany na barkę.

Sprawne Zero z Akutan w bazie North Island, z amerykańskimi znakami rozpoznawczymi.
Wikipedia

Sprawne Zero z Akutan w bazie North Island, z amerykańskimi znakami rozpoznawczymi.

Za sterami noszącej znaki US Navy maszyny model 21, najlepiej znanej jako Zero, siedział komandor porucznik Eddie R. Sanders, rozpoczynający właśnie serię ważnych testów, mających wskazać słabe punkty złowrogiego supermyśliwca, który budził przestrach w szeregach alianckich pilotów.

Historia myśliwca Zero rozpoczęła się pod koniec 1937 roku, od specyfikacji, zawierającej wygórowane wymagania dowództwa japońskiej wobec nowego myśliwca pokładowego, niezbędnego do prowadzenia brutalnej, choć niewypowiedzianej wojny toczonej przez Cesarstwo w Chinach. Zaprojektowania i wyprodukowania samolotu myśliwskiego, który miał mieć przewagę szybkości, zwrotności, uzbrojenia i - przede wszystkim - zasięgu nad każdym możliwym przeciwnikiem, podjął się koncern Mitsubishi. Prace postępowały szybko – 16 marca 1939 roku ukończony został pierwszy prototyp. Wkrótce maszynę rozmontowano i na platformach ciągnionych przez zaprzęg wołów (cóż to musiał być za widok!) przetransportowano na lotnisko armii.

Latająca legenda
Zero zadebiutował w walce 13 września, kiedy to 13 maszyn A6M2 zaatakowało 30 chińskich Polikarpowów I-152/153 i I-16, strącając bez strat własnych 27 z nich! Od tego momentu zaczęła rosnąć legenda tego samolotu, który w ciągu dwóch lat stał się narzędziem bezwzględnej supremacji japońskiego lotnictwa w Azji i na Pacyfiku. Szybko okazało się, że Zero radzi sobie znakomicie nie tylko z przestarzałymi maszynami z Rosji, ale również z samolotami Aliantów. Kolejne bitwy i kampanie: atak na Pearl Harbor, bronione przez Amerykanów Filipiny, Indie Holenderskie czy brytyjski Singapur – wszędzie tam japońskie siły lotnicze po krótkich walkach zdobywały panowanie w powietrzu.

Jednak legendarne już możliwości myśliwca Zero i jego przewaga jakościowa nad wyraźnie słabszym i maszynami przeciwnika, były tylko jedną z przyczyn sukcesu. W początkach wojny na Pacyfiku Japończycy mieli również przewagę liczebną oraz doświadczenie bojowe, zdobyte w trakcie długotrwałej kampanii w Chinach. Choćby najlepiej szkoleni Amerykanie nie mieli początkowo szans z weteranami, mającymi na swoim koncie setki lotów bojowych i dziesiątki pojedynków.

Aliantów wciąż jednak zdumiewały możliwości japońskiej konstrukcji. Zdobycie w miarę sprawnego egzemplarza myśliwca Zero wydawało się najlepszym sposobem na zbadanie jego tajemnic. Z tego niebezpieczeństwa zdawało sobie sprawę i japońskie dowództwo, nakazując bezwzględnie niszczyć wszystkie rozbite na terytorium wroga maszyny. Ale przy takim natężeniu działań prędzej czy później jakiś stracony Zero musiał wpaść w ręce Amerykanów.

Pech podoficera Kogi
W czerwcu 1942 roku, organizując dywersję mająca odwrócić uwagę sił amerykańskich od planowanej inwazji na Midway, Japończycy zaatakowali Aleuty. 4 czerwca z pokładu lotniskowca Ryujo wystartowały myśliwce A6M2, mające wziąć udział w bombardowaniu miejscowości Dutch Harbor. Jeden z nich pilotował Tadayoshi Koga, zaledwie dziewiętnastoletni podoficer cesarskiej marynarki. Koga i jego dwaj przyboczni zestrzelili w pobliżu Dutch Harbor łódź latającą Catalina, po czym zaczęli ostrzeliwać ratujących się rozbitków. W trakcie tego ataku pocisk obrony przeciwlotniczej uszkodził instalację olejową myśliwca Kogi. Zgodnie z wydanymi wcześniej rozkazami pilot, osłaniany przez skrzydłowych, udał się nad wyspę Akutan, w pobliżu której oczekiwał japoński okręt podwodny. Podchodzący do lądowania awaryjnego Koga źle ocenił właściwości terenu; maszyna z wypuszczonym podwoziem zaryła w podmokłym gruncie, a samolot skapotował. Skrzydłowi, bojąc się o życie kolegi, zignorowali rozkaz dowództwa i nie otworzyli ognia do uszkodzonego Zero. Jak miało się później okazać, Koga zginął w czasie nieudanego lądowania.

Przez ponad miesiąc drogocenny myśliwiec leżał niezauważony i, być może, pozostałby do końca wojny grobowcem podoficera Kogi, gdyby nie szczęśliwy dla Amerykanów przypadek. 10 lipca porucznik William „Bill” Thies, pilot łodzi latającej Catalina, operującej z Dutch Harbor, popełnił błąd nawigacyjny i zgubił się nad oceanem. Szukając jakiegoś punktu orientacyjnego, przeleciał nad wyspą Akutan, gdzie jeden z członków załogi dostrzegł wrak japońskiego samolotu.

Drogocenny łup
11 lipca Thies powrócił na Akutan, by dokonać oględzin wraku (przy okazji pochowano japońskiego pilota). Okazało się, że maszyna, poza uszkodzeniem statecznika pionowego, steru kierunku, owiewki kabiny i śmigła, jest w dość dobrej kondycji. Cztery dni później Zero zostało podniesione z użyciem dźwigu, przeniesione na barkę, po czym przetransportowane najpierw do Dutch Harbor, następnie zaś do bazy North Island, gdzie dokonano niezbędnych napraw (drogocenny wrak był przez cały czas pilnowany przez żandarmów MP).

Loty zdobycznego Zero, wykonywane od 20 września 1942 r., dostarczyły Amerykanom cennych informacji o właściwościach japońskiego supermyśliwca, w tym przede wszystkim o jego wadach – przerwach w pracy silnika w ostrym nurkowaniu (był to skutek użycia gaźnika przepływowego), trudnościach w sterowaniu przy prędkości przekraczającej 200 mil na godzinę; japoński myśliwiec w takiej sytuacji znacznie szybciej wykonywał zakręt w lewo, niż w prawo. Te obserwacje pozwoliły opracować taktykę ucieczki (wprowadzić maszynę w ostre nurkowanie, przy prędkości 200 mil wykonać gwałtowny zwrot w prawo), mającej uratować życie wielu amerykańskim pilotom.

Zero odczarowany
Część historyków zajmujących się wojną lotniczą twierdzi, że ten pierwszy, zdobyty przez Amerykanów sprawny egzemplarz myśliwca Zero, w znaczącym stopniu przyczynił się do przełamania japońskiej dominacji w powietrzu. Krytycy tego poglądu argumentują, że skuteczna taktyka walki została wypracowana przez pilotów US Navy zanim zdobyto Zero z Akutan. Na przebieg wojny w powietrzu miały zaś największy wpływ: zdobycie doświadczenia bojowego przez pilotów marynarki, nowe typy samolotów wprowadzone do służby oraz klęska Japończyków pod Midway, gdzie stracili oni dużą część ze swoich najbardziej doświadczonych pilotów myśliwskich. Jednak z całą pewnością badania przeprowadzone na zdobycznej maszynie pomogły ją „odczarować”. Okazało się, że Zero jest co prawda świetnym samolotem, ale doświadczony pilot może sobie dać z nim radę.

Paradoksalnie, wielki sukces myśliwca A6M2 okazał się w konsekwencji szkodliwy dla samych Japończyków. Zauroczeni jego możliwościami, odsunęli oni plany budowy nowocześniejszych konstrukcji, mogących podjąć równorzędną walkę z nowymi maszynami Amerykanów. Metoda ciągłego modernizowania myśliwca Zero okazała się w końcu drogą donikąd.  

Słynne Zero z Akutan nie doczekało końca wojny –  w lutym 1945 zostało pocięte na kawałki śmigłem bombowca Curtis SB2C Helldiver.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj