Łomot pod Połtawą
Ta bitwa złamała mocarstwowość Szwecji i rozpoczęła potęgę Moskwy. Zaważyła także na losach Rzeczpospolitej. To pod Połtawą w 1709 r. ostatecznie przegraliśmy bój o dominację w Europie Środkowo-Wschodniej.

Początkowo dominowała Polska. Wchodząc do Moskwy w 1612 r. i osadzając jako cara Władysława Wazę pozostawiała po sobie nie tylko tragiczne zgliszcza, ale – choć może zabrzmieć to paradoksalnie – przełamała starą chorobę Moskwy: jej izolację. Za panowania Fiodora III (1676–1682) moda, obyczaje, język polski podbiły dwory moskiewskie.

Jednakże polski system sprawowania władzy nie nadawał się do zastosowania w samodzierżawiu. To były dwa różne światy. Ponadto, wraz z postępującym kryzysem wewnętrznym, coraz mniej Polacy mieli do zaoferowania Moskwie w sferze wojskowości, gospodarki, rzemiosła. Wyniszczona przez najazdy szwedzkie, moskiewskie, tatarskie, siedmiogrodzkie, tureckie, potwornie złupiona Rzeczpospolita ledwie wydobywała się z ruin. W XVII w. mocarstwem stała się Szwecja, licząca ledwie 1,5 mln mieszkańców, za to znakomicie zorganizowana i zdyscyplinowana, o świetnej armii, zahartowanej od czasów walk z Polakami w Inflantach i w wojnie trzydziestoletniej, dowodzonej przez wojskowych geniuszy: Gustawa Adolfa i Karola X Gustawa.

Ich następca, niespełna 16-letni Karol XII, od 1697 r. król Szwecji, budził początkowo wątpliwości co do talentów dowódczych. Zapowiadał się na hulakę, ale też w wieku 10 lat nauczył się znakomicie strzelać i polować na niedźwiedzie; wertował także dzieła o wielkich wodzach i czytał Biblię. Wytworzyło to mieszankę piorunującą: pod pozorami skromności i prostoty wyrósł megalomański, milczkowaty mizogin i abnegat.

Rok przed intronizacją Karola XII na tronie polskim w 1696 r. zasiadł August II Wettin. Unia Rzeczpospolitej z Saksonią stwarzała nadzieję na odnowę mocarstwowej pozycji Polski. August nie tylko imponował wzrostem, rycerską postawą oraz umiejętnościami picia alkoholu i uwodzenia pań, ale – jak sądzono – zdolnościami militarnymi. Podobnie jak jego moskiewski i szwedzki kolega na tronie, był postawnym mężczyzną, mierzył ponad 190 cm. Wszyscy też mieli szalone osobowości. Dla Piotra I liczyły się tylko jego plany przekształcenia Rosji w nowoczesne imperium. Karol XII uznał się za miecz w ręku Boga, który miał wprowadzić luterski ład w Europie. August wierzył w misję stworzenia imperium polsko-niemieckiego i zdobycie cesarskiej korony.

Błyskawiczna kampania

Gdy Karol XII wstępował na tron, Piotr odbywał słynną podróż edukacyjną po Europie Zachodniej. To wtedy pojął, że obyczaje i technikę rosyjską od zachodniej dzieli przepaść. Przeciął zdecydowanie wpływy polskie na rzecz niemieckich. Petersburg, który Piotr rozkazał zbudować spędzanym tu chłopom, stał się największym cmentarzem nowożytnej Europy. W podobny sposób budowano manufaktury, huty i fortyfikacje.

Nowa datacja (1 stycznia 1700 r. wprowadził Piotr kalendarz juliański) zbiegła się z wybuchem wojny północnej. O jej genezę spierają się historycy, jednakże pewne jest, że uczynienie z Bałtyku „jeziora szwedzkiego” wywołało reakcję państw leżących nad morzem. August II zobowiązał się wobec Polaków odzyskać awulsy, czyli ziemie utracone, w tym Inflanty. Rosja chciała wyrąbać sobie okno na świat, zajmując Ingrię i Estonię. Dania dążyła do zdobycia Holsztynu i powrotu do roli klucznika Bałtyku. Brandenburgia chciała odzyskać Pomorze ze Szczecinem.

Wydawało się, że młodziutki Karol XII nie wytrzyma presji wrogich wojsk, które go osaczyły z kilku stron. August II na czele Sasów wkroczył do Inflant i obległ Rygę. Piotr I, po zawarciu pokojowego rozejmu z Turcją, obległ Narwę. Szwecja zachwiała się, ale na krótko. Karol XII w błyskawicznej kampanii zmusił do kapitulacji wojska duńskie. Po czym przerzucił swą armię do Inflant.

Car w panice uciekł spod Narwy, ratując się przed niewolą czy śmiercią, gdy 3–4-krotnie mniejsza armia szwedzka pobiła w straszliwej śnieżycy oddziały rosyjskie, atakując je z marszu. Karol XII poszedł pod Rygę i w lipcu 1701 r. pobił także Augusta II.

Zaczął się nowy potop szwedzki. Karol XII zajął Kraków, Toruń i Poznań, a Polska zafundowała sobie dwóch królów, gdyż część szlachty w konfederacji warszawskiej zdetronizowała Augusta II i powołała na tron, w lipcu 1704 r., proszwedzkiego Stanisława Leszczyńskiego. Herbowi zaczęli biegać od Sasa do Lasa, a Karol XII przez Śląsk wszedł do Saksonii, narzucając Augustowi abdykację na rzecz Leszczyńskiego i upokarzające warunki pokoju w Altranstädt. Potęga szwedzka zdawała się decydować o wszystkim w tej części Europy; nawet Austrii narzuciła w 1707 r. upokarzające warunki.

Marsz na Moskwę

Piotr I uznał, że Szwed ugrzązł w Polsce, więc jest czas na wzmocnienie armii. Dzwony cerkiewne przelewano na armaty, powstawały ośrodki hutnicze, znad soch powoływano rzesze rekrutów, budowano twierdze nadbałtyckie i kanał łączący Wołgę z Bałtykiem. Efektem tych działań były krwawo tłumione powstania chłopskie. Piotr I zdołał utworzyć w 1708 r. nową stutysięczną armię. Ruszyła ona nad Bałtyk pod feldmarszałkiem Borysem Szeremietiewem, opanowując Dorpat, Narwę i ujście Newy. Sam Piotr I w 1705 r. wkroczył na Litwę, usiłując rozdawać karty polityczne w Polsce.

Tymczasem Karol XII powiększał swe wojsko w Saksonii niemieckimi najemnikami. Armia szwedzka odżywiła się, obszyła na saskim wikcie i pałała chęcią walki pod wodzem, który zachowywał się jak prosty żołnierz. Karol miał pod sobą 43 650 żołnierzy: niby niewiele, bo nawet konfederaci sandomierscy zgromadzili 40 tys. ludzi. Jednakże armia szwedzka była nowoczesna, a nadeszły wówczas czasy, gdy decydujące stało się wyszkolenie, precyzyjny manewr, siła ognia, nowoczesne flinty, z czego słynęli Szwedzi, ale nie Polacy, wychowywani w tradycji bezładnych walk podjazdowych.

7 września 1707 r. Karol XII ruszył z Altranstädt na ostateczną – jak sądził – rozprawę z głównym przeciwnikiem – Piotrem I. Popełnił pierwszy błąd myśląc, że będzie miał do czynienia z tym, którego zapamiętał z ucieczki spod Narwy w 1700 r. Drugim błędem było, iż Karol liczył, że król Stanisław Leszczyński, z pomocą korpusu szwedzkiego gen. Ernesta von Krassau (Krassowa), z łatwością pobije polską armię hetmana koronnego Adama Mikołaja Sieniawskiego i wkroczy na ziemie rosyjskie. Trzecim – wiara w pomoc Kozaków hetmana ukraińskiego Iwana Mazepy, udającego przyjaciela Piotra I, który w rzeczywistości cichcem chciał się wyrwać z rosyjskich uścisków. Czwartym był plan marszu na Moskwę bez właściwego rozpoznania, z zamiarem detronizacji Piotra I.

Wojska Szweda, stojące od Bałtyku po Ukrainę, liczyły już w sumie 70 tys., naprzeciw 90–100-tysięcznej armii Piotra I. 26 czerwca 1708 r. główne siły Karola XII ruszyły na Moskwę, spędzając Rosjan z przepraw przez Berezynę. 14 lipca, w strugach przeraźliwego deszczu, król pobił pod Hołowczynem armię generała Nikity Repnina i Szeremietiewa, otwierając sobie drogę na Dniepr i zajmując Mohylew. Tutaj stanął, czekając na korpus gen. Adama von Levenhaupta, który w strugach ulewnego deszczu nadciągał ospale z Inflant. Ten korpus był ważnym elementem kampanii, gdyż wiózł żywność. Wyjadłszy wszystko, co było do zjedzenia, włącznie z trawą, zniecierpliwiony król ze swym wojskiem przebył Dniepr. Zbaczając nieco z traktu smoleńskiego, Szwedzi natrafili na tężejący opór Rosjan pod Malatyczami i 22 września pod Tatarskiem.

Na dodatek Rosjanie zaczęli stosować system spalonej ziemi. Szwedów przycisnął głód – i marsz na Moskwę przez Smoleńsk stał się nierealny. We wrześniu Karol XII postanowił skręcić na Ukrainę Siewierską. Tam miał na niego czekać hetman Mazepa z Kozakami. Szwed oczekiwał też dywersyjnych działań Tatarów krymskich i uderzenia tureckiego na Moskwę.

Ambitne plany

Wiele rzeczy nie układało się po myśli Karola XII. Nadeszły trzaskające mrozy. 9 października car zdołał rozbić korpus Levenhaupta! Ten, aby unieść cało swą głowę i pozostałych 6 tys. żołnierzy, spalił 6-tygodniowe zapasy żywności. Do głównych sił Karola XII dotarł bez prowiantu.

Nie mając żywności, król szwedzki skierował się na Ukrainę hetmana Mazepy. Tamże zmierzały też dwie armie rosyjskie – Szeremietiewa i feldmarszałka Aleksandra Mienszykowa. Mazepa, przerażony marszem Rosjan, przekroczył Desnę i schronił się pod skrzydła Karola XII z ledwie 4 tys. Kozaków, ale wreszcie z taborami pełnymi prowiantu. Pozostawił na pastwę losu swą stolicę Baturyn, który został 14 listopada zdobyty, spalony, a mieszkańcy wymordowani na rozkaz Mienszykowa. Przestraszeni bezwzględnością Rosjan Kozacy zaczęli przechodzić na ich stronę. Karol uświadomił sobie, że nie ma co liczyć na armię króla Stanisława Leszczyńskiego i swój korpus Krassaua, zajęty walkami z konfederatami sandomierskimi.

W ostatnich dniach 1708 r. fala silnych mrozów sparaliżowała niemal wszystko; nawet ptaki zamarzały w locie. W tych warunkach zwycięska szarża Karola na czele drabantów pod Oposzną i Krasnokuskiem, w pierwszych miesiącach 1709 r., przywróciła wiarę w opiekę Opatrzności nad królem i Szwecją. Zaraz jednak przyszły odwilże, więc Karol XII z bólem serca postanowił poczekać do wiosny.

Był to czas dyplomatycznych i militarnych zabiegów moskiewskich, by uniemożliwić pomoc dla Szwedów. Na rozkaz Piotra I Sicz Zaporoska została 25 maja 1709 r. zdobyta przez płk. Piotra Jakowlewa, a Kozacy wyrżnięci; znikło „przeklęte miejsce, które stanowiło korzeń zła i nadzieję dla nieprzyjaciela” – ucieszył się car.

Ziemia już obeschła, pojawiła się świeża pasza dla koni, a Karol XII zdecydował się obrać Połtawę i Perewołoczną oraz linię Worksli za główną odskocznię operacyjną przed marszem na Charków, Kursk i Moskwę. Jego plan zakładał oblężenie Połtawy i zmuszenie cara do marszu z odsieczą pod tę twierdzę. Wtedy Karol zamierzał rzucić wszystko na szalę w jednej bitwie i zgnieść ostatecznie Piotra I.

Mrukliwy Szwed nikomu nie zdradził tego planu, nawet generalnemu kwatermistrzowi kierującemu oblężeniem Axelowi Gyllenkrookowi. Tymczasem car dotarł z odsieczą, rozciągając swe siły na drugim brzegu Worskli, sypiąc ogromne szańce i nękając wypadami Szwedów. 19 maja 12-tysięczna dywizja Mienszykowa usiłowała z marszu zdobyć Oposznę. Ani Szeremietiew, ani Mienszykow nie chcieli jednak zaryzykować walnej bitwy z Karolem XII. Domyślali się, że król szwedzki gotuje zasadzkę.

Piotr I zjawił się koło Oposzny 26 czerwca i szybko zdecydował się przekroczyć rzekę. 28 czerwca o godz. 8.30 rano, podczas ostrej wymiany ognia, wystawiającego się bezustannie na niebezpieczeństwo Karola XII raniono w stopę. Powiedział o tym jedynie gen. Levenhauptowi i dotrwał z tą raną do godz. 11. Kulę wyjęto, ale wieść, że Karol został ranny, zachwiała pewnością siebie Szwedów. Gwałtowne zmiany temperatury po mroźnej zimie i gorącej wiośnie wywoływały groźne osłabienia i podatność żołnierzy na rozmaite zakażenia: przez dwie doby, 1 i 2 lipca, chory król walczył o życie. W dowodzeniu zastąpił go feldmarszałek Karl Gustav Rehnsköld, podczas gdy Piotr I przeprawiał w Pietrowce swe oddziały przez Worsklę.

Naprzeciw 22 tys. żołnierzy szwedzkich stanęło 43 tys. Rosjan. Car jednak nie palił się do walki. Zmienił jedynie pozycję obozu, podchodząc z wojskami bliżej Szwedów i fortyfikując się w niespotykanym dotąd tempie. Karolowi XII znów zaczęło brakować żywności i dlatego zdecydował się wydać generalną bitwę 8 lipca 1709 r.

Plan króla i Rehnskölda przewidywał sformowanie szyków naprzeciw redut rosyjskich pod osłoną ciemności. Nie było to proste i tej nocy maszerujące na pozycje cztery kolumny batalionów wpadały na siebie; nie dotarła też na czas jazda gen. Karla Gustawa Creutza. Mimo to Karol nakazał o godz. 4 rano nacierać. Jego oddziały przeszły gładko przez pierwsze reduty rosyjskie. Ale ogień artylerii rosyjskiej był huraganowy: lektyka, w której niesiono króla, została podziurawiona jak sito przez kule kartaczów.

To była zapowiedź klęski. Gdy generał Roos zorientował się, że utracił 40 proc. ludzi, nie mogąc odnaleźć reszty armii szwedzkiej, zawrócił w najgorszym kierunku, jaki mógł wybrać, na wschód, do lasku jakowieckiego. Tamże dopadło go 5 pułków kawalerii i 5 pułków piechoty rosyjskiej pod dowództwem Mienszykowa. Szwedzi bronili się dzielnie, wierząc, że niebawem ich ukochany król nadciągnie. Ale nie doczekali się. Roos, przyparty do Połtawy, złożył broń. „Właśnie wtedy rozstrzygnął się zarówno los bitwy pod Połtawą, jak i los całej wojny” – zauważył biograf Karola XII Zbigniew Anusik.

Krwawa konfrontacja

Król szwedzki leżał bezradny w lektyce, gdy Piotr I cwałował po polu bitwy. Wiedząc o klęsce Roosa, Piotr I wyprowadził do generalnego starcia całe swoje siły z 70 armatami, podczas gdy Rehnsköld miał ich tylko 4! Na dodatek kłótnie między Rehnsköldem a Levenhauptem pogłębiały chaos w dowodzeniu nadmiernie ścieśnionych oddziałów szwedzkich. Decydujące starcie zaczęło się o godz. 10 rano. Naprzeciw 42 batalionom Piotra I ruszyło ledwie 10 batalionów piechoty szwedzkiej. By dorównać frontowi Rosjan, Levenhaupt rozciągnął swe wojsko w jedną linię. Ale przewaga liczbowa moskwian sprawiła, że Szwedzi, wdarłszy się głębiej, byli otaczani i wyrzynani. Kawaleria szwedzka, wychodząca z bagien i mająca osłaniać skrzydła, spóźniła się, krwawiąc w walce z jazdą moskiewską i strzelającą bezustannie piechotą.

Po godzinnej walce, o 11.00, wszystko było już przesądzone. Karol otoczony przez Rosjan rozkazał przedarcie się gdziekolwiek. Wtedy płk Stanisław Poniatowski zatrzymał pułk Horna i na jego czele przebił się przez rosyjski front. Niebawem kula armatnia roztrzaskała kolejną lektykę Karola XII, ale ten znów wyszedł bez szwanku. Aby utworzyć mur z piersi żołnierzy dla ochrony króla, Poniatowski musiał ciąć jakiegoś opierającego się oficera, za co król awansował Polaka na stopień generała majora.

Dopełniał się ostatni akt dramatu. W 12 godzin po złożeniu swemu królowi uroczystej przysięgi, że będzie się starał uratować armię szwedzką, 12 lipca skapitulował przed carem Levenhaupt. Z 17-tysięcznej armii walczącej pod Połtawą 10 tys. straciło życie bądź dostało się do rosyjskiej niewoli. Straty Rosjan wynosiły 1345 zabitych i 3290 rannych. Armia szwedzka przestała istnieć, a król w asyście Poniatowskiego zaczął przedzierać się przez bezkresne stepy do tureckich Bender.

Europa wkraczała w nową epokę. Mimo że wojna północna będzie się toczyć jeszcze do 1721 r., wielkim wygranym został imperator Wszechrosji, odtąd dyktujący warunki już nie tylko Rzeczpospolitej. Zmierzch Polski i Szwecji stał się jednocześnie świtem rosyjskiej potęgi.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj