Recenzja płyty: Stone Temple Pilots, „High Rise EP”

Nowe życie po rozwodzie
Popowo-rockowe melodie, opatrzone silnie wyeksponowanym brzmieniem gitar.
materiały prasowe

Po rozwiązaniu współpracy z prowadzącym bardzo niesportowe życie wokalistą Scottem Weilandem, pozostali członkowie grupy Stone Temple Pilots musieli podjąć decyzję o swojej dalszej przyszłości. Ku wielkiemu zdziwieniu swoich miłośników, STP zaprosili do swego grona kogoś, kto wydawał się całkowitym przeciwieństwem nieprzewidywalnego Weilanda, mianowicie Chestera Benningtona, wokalistę rockowej grupy Linkin Park. Dobra wola wszystkich zainteresowanych doprowadziła jednak do pogodzenia różnych charakterów, temperamentów i estetyk – i oto jest pierwsza próbka nowego wizerunku STP zatytułowana „High Rise”. To na razie jeszcze mała płytka z pięcioma utworami, ale już słychać, że eksperyment z zamianą wokalisty zakończył się powodzeniem. Popowo-rockowe melodie, opatrzone silnie wyeksponowanym brzmieniem gitar, wyśpiewane wysokim głosem Benningtona, dają nadzieję na to, że marka budowana przez 20 lat utrzyma swój poziom.

 

Stone Temple Pilots, High Rise EP, Spinefarm

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj