Recenzja gry: „Blacktail”
Mimo potknięć całkiem udany debiut, warto dać tej grze szansę.
Mimo potknięć całkiem udany debiut, warto dać tej grze szansę.
Oszałamiające rozmachem, profesjonalnie wyreżyserowane. Dzieła, które pompują adrenalinę litrami. Autorskie podsumowanie 2022 roku na rynku gier.
Atutem gry jest wierność realiom historycznym, konsultowali ją eksperci.
Bóg wojny Kratos wraz z synem Atreusem dalej przemierzają krainy Północy, mając za wroga samego Odyna.
Wciąż ta sama, zręcznie wyreżyserowana przygoda.
Wielbiciele kanonicznych, pierwszych przygód z serii będą wniebowzięci.
Świat skrywający pod naskórkiem sztampowej fantastyki tajemnice, które chce się zgłębić i opowieści, które chce się doczytać/dopisać do końca.
Jest poprawnie, bywa ciekawie, ale kopista nie potrafi dorównać mistrzowi.
Napisana i wyreżyserowana przez Neila Druckmanna „The Last of Us”, najważniejsza gra wideo 2013 r. i jedno z najwybitniejszych osiągnięć w historii interaktywnego medium, doczekała się gruntownej renowacji.
Dzięki retrospekcjom pozwalającym bliżej poznać przedstawione postacie przekonujemy się, że na pozór banalny motyw napadu i negocjacji to zaledwie wierzchołek góry lodowej i dzieje się tu więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.
Chyba szykuje się nowy klasyk. Howgh.
Nawet osobliwe piękno dystopijnego miasta wyglądającego jak zapuszczone peryferie wymarłego Kioto mają urok, któremu trudno się oprzeć.
Minimalistyczne, konturowe kadry w pastelowej tonacji dobrze służą narracji, bywając wartością samą w sobie.
Gdyby to miała być praca zaliczeniowa na pierwszym roku studiów projektowania gier wideo, niezbędne byłoby podejście do egzaminu w kolejnym terminie.
Gra kosztuje mniej niż ciastko w kawiarni. Błędem byłoby ją przeoczyć.
Letni obóz w leśnej głuszy nad jeziorem, po zakończeniu turnusu wychowawcy zostają na jeszcze jedną noc, rozświetloną pełnią Księżyca.
Blizzard po latach znów zaprasza do świata „Diablo”, by tradycyjnie stawić czoło inwazji hord demonicznego zła.
Pierwsza gra z Kangurkiem Kao ukazała się ponad dwie dekady temu, zatem weterani tamtej przygody, wtedy nieletni, dziś mogą przekazać pałeczkę swym dzieciom.
Magiczny rok ’69 – czas lądowania na Księżycu i Lata Miłości – wydawał się początkiem nowej epoki.
Kolejna próba stworzenia strategii turowej na miarę pierwszych gier z serii „Heroes of Might & Magic” sprzed ćwierćwiecza.