Historia

Na i za podium

materiały prasowe
W naszym konkursie rygor jest jeszcze ostrzejszy niż w rywalizacji sportowej, bo w każdej kategorii miejsce na podium jest tylko jedno.
Polityka
materiały prasowe
materiały prasowe
materiały prasowe

Zapewne to spojrzenie subiektywne, ale przede wszystkim powinienem zwrócić uwagę na opublikowany w minionym roku „Dziennik” Dawida Sierakowiaka (oprac. Ewa Wiatr, Adam Sitarek, wyd. ŻIH; w ub.r. ukazał się ten dziennik również w wydawnictwie Marginesy). Tu dygresja. W swoim czasie próbowaliśmy z Leszkiem Kołakowskim zrobić listę najważniejszych pamiętników żydowskich z czasów Zagłady. A oto jego wskazania: wspomnienia Calka Perechodnika („Spowiedź”, wyd. Karta), Mariana Berlanda („Dni długie jak wieki”, wyd. NOWA), dziennik Dawida Sierakowiaka.

Habent sua fata libelli. Wiemy, jak powszechną lekturą stał się dziennik Anny Frank. Całe szczęście, bo dla wielu ludzi na Zachodzie był to klucz do otwarcia wiedzy o Zagładzie. Ale dziennik Sierakowiaka jest o wiele głębszy i dostarcza nieporównanie więcej informacji źródłowych: o postawach całej społeczności gettowej (łódzkiej), o stanie samowiedzy na temat własnego losu, o strukturach wolą okupanta narzuconych państewku żydowskiemu, o narodzinach ruchu oporu i jego formach. A przede wszystkim jest to wyjątkowego znaczenia studium głodu. Na własnej osobie. Niestety, autor zmarł w getcie wskutek wycieńczenia głodowego i gruźlicy już w 1943 r. Miał zaledwie 19 lat, ale był to już ukształtowany intelektualista, o czym świadczą jego przemyślenia i lektury. Prowadził dziennik od lata 1939 r. Na pierwsze dwa zeszyty natrafiono w 1948 r.; przekazano je do Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie i znakomicie opracowane zostały przez Lucjana Dobroszyckiego. W latach 70. odnaleziono kolejne trzy zeszyty – losy pozostałych są nieznane. Tak więc wiemy na pewno, że dysponujemy tekstem dziennika od początku jego prowadzenia (lato 1939 r.) do – z przerwami – kwietnia 1943 r. I znów przerwa, a wiemy, że autor zmarł w sierpniu. Za pierwsze wydanie nagrodziliśmy w 1960 r. Lucjana Dobroszyckiego (późniejszego profesora w YIVO w Nowym Jorku). Ale trzeba przyznać, że obecne wydanie – pięciozeszytowe – jest bardzo ważnym poszerzeniem tego źródła.

Przy okazji uwaga metodologiczna. Kiedy na półkach księgarskich widzimy nowość zatytułowaną: Dziennik, automatycznie kwalifikujemy ją do kategorii „pamiętniki, relacje i wspomnienia”. Ale granica między tą kategorią a źródłami jest płynna i w istocie rzeczy umowna. Bywają dzienniki, które z powodzeniem moglibyśmy zaliczyć do źródeł. Myślę, że i w bieżącym roku mogliśmy rozpatrywać w tej kategorii 20-letnią (1915–35) sagę dziennikową Juliusza Zdanowskiego, wybitnego polityka prawicy, bliskiego współpracownika Dmowskiego (Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego „Minerwa”). Powtórzę za Wiesławem Władyką: „Był (Zdanowski) uczestnikiem wielu ważnych zdarzeń politycznych, obracał się w elitach i w salonach, wiele widział i wiedział. Wieczorami niejako sam dla siebie spisywał swoje myśli i wrażenia, bez zamiaru ich udostępniania. Tak oto powstało fantastyczne źródło, które było wcześniej znane historykom, a teraz staje się dostępne dla wszystkich, których interesują dzieje II RP i epoka poprzedzająca jej odrodzenie”. Nie byłoby nieuzasadnione wpisanie tej ważnej pozycji do kategorii wydawnictw źródłowych. Być może spieralibyśmy się wtedy, czy właśnie ona nie powinna zostać nagrodzona.

Inna nieobecność na listach nominacyjnych: „Sten pod pachą, bimber w szklance, dziewczyna i… Warszawa” Agnieszki Cubały (Wyd. Bellona). Opowieść o codzienności powstańczej Warszawy. Czytelnicy lubią książki „o życiu codziennym”. Powstanie to, oczywiście, formowanie się jednostek bojowych, barykady, walka na śmierć i życie, zbrodnie niemieckie. Ale za barykadą są inne problemy – codzienne: jak zdobyć jedzenie, jak je upitrasić, jak i gdzie się umyć, jak i w co się ubrać, jak przedstawia się życie towarzyskie i uczuciowe, jak się bawić, co pić, z czego i z kogo się śmiać, co i kiedy śpiewać…? Agnieszka Cubała sięgnęła do archiwów (Akt Nowych, Muzeum Powstania Warszawskiego, Studium Polski Podziemnej, Wojskowego Instytutu Historycznego), do wydanych wspomnień, sama też przeprowadziła ankietę i wywiady wśród kombatantów.

Książka ogromnie ciekawa, ale bez rygorów naukowych (może dlatego czyta się świetnie), typowa popularyzacja wiedzy historycznej. Od lat mamy w naszej kapitule problemy z tym zagadnieniem. Nagroda w tej kategorii nazwana jest: „za prace naukowe i popularnonaukowe”, ale de facto od paru dziesiątków lat żadna praca popularnonaukowa nie znalazła się na podium. W pierwszych dekadach – owszem, takie prace były wyróżniane, ale wtedy przyznawaliśmy i kilkanaście nagród. Co oczywiście wartość nagrody dewaluuje, więc obecna praktyka, wymagająca selekcji, broni się. Ale problem istnieje.

Kolejna nieobecność to „Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980” Anny Machcewicz (wyd. Europejskie Centrum Solidarności). Wbrew pozorom ten sierpień gdański 1980 r., a więc czas, miejsce i okoliczności narodzin Solidarności, nie zaowocował do tej pory monografią naukową, choć bardzo dużo – wręcz dziesiątki i setki – jest przyczynków do tego wydarzenia. Istniejący stan posiadania Anna Machcewicz wzbogaciła o własne poszukiwania archiwalne (m.in. KW PZPR w Gdańsku). To praca o tym, jak dokonuje się rewolucja: szczęśliwe „zestrzelenie” procesów społecznych ze świadomą działalnością ludzi opozycji, zrzeszonych w różnych organizacjach, nielegalnych lub półlegalnych. Przyznam, że wiele dały mi do myślenia słowa autorki: „Zapewne, gdyby tej Polski, która narodziła się między innymi w Gdańsku na stoczniowej agorze, nie zniszczył potem na długo stan wojenny, bylibyśmy inni, być może lepsi, mocniej zakorzenieni w demokracji, bardziej doświadczeni w obywatelskim, wspólnotowym działaniu”.

Dlaczego zatem jury nie rozpatrywało omawianej książki? Z dążenia do poszerzenia kręgu kandydatów do nagrody POLITYKI. Gdy okazało się, że Anna Machcewicz jest silną kandydatką w innym dziale – w którym ostatecznie zdobyła nagrodę – zrezygnowano z rozpatrywania pozycji „Bunt…”. Może niesłusznie.

Na zwiedzających Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN duże wrażenie robią – w galerii poświęconej dwudziestoleciu międzywojennemu – półki z prasą wówczas wydawaną. Wśród nich zadziwia obfitość i różnorakość prasy żydowskiej w języku polskim. Ale monografii na ten temat polski czytelnik musiał szukać w języku angielskim lub niemieckim. Dlatego z przyjemnością chciałbym tu odnotować pracę polskiej uczonej, prof. Anny Landau-Czajki „»Polska to nie oni«. Polska i Polacy w polskojęzycznej prasie żydowskiej II Rzeczypospolitej” (wyd. ŻIH). Zamierzeniem autorki było „odtworzenie obrazu Polski i Polaków, swojego miejsca w społeczności polskiej, nie tyle deklarowanego oficjalnie w trakcie politycznych polemik, ale odczuwanego subiektywnie…”. Ta książka jest znakomitym przyczynkiem do problemów całkowicie współczesnych: kto określa siebie samego jako Żyda z Polski albo – Polaka żydowskiego pochodzenia, albo po prostu – Żyda i Polaka zarazem. Przydałyby się prace komparatystyczne z Niemcami, Czechami, Francją i USA.

Również – co jest bardziej zaskakujące – można by skonstatować, że więcej chyba za granicą powstało prac mówiących o zmianie statusu kobiety polskiej po drugiej wojnie. To cały kompleks spraw, które w PRL zwykło się obejmować hasłami-wytrychami: awans kobiet, produktywizacja kobiet, wpływ industrializacji na pozycję kobiety w społeczeństwie. Dzisiaj posługujemy się innym językiem. „…Powojenne bezrobocie w Polsce miało »płeć«”, „…Na dłuższą metę bez kategorii gender nie sposób uprawiać historii kobiet” – to zdania wyjęte ze świetnej książki, napisanej przez Natalię Jarską, „Kobiety z marmuru. Robotnice w Polsce w latach 1945–1960” (Wyd. IPN). Za Marcinem Zarembą powtórzę główne pytania badawcze tej pracy. „(Autorkę) interesował proces wchodzenia na rynek pracy wcześniej nieobecnych na nim kobiet, w dużej mierze pochodzących ze wsi. Jakie cele przyświecały komunistycznym władzom, które starały się ten proces przyspieszyć? Jakie bariery stały na jego przeszkodzie – kulturowe, ekonomiczne, socjalne? Jak kobiety radziły sobie w nowych warunkach? Jakich miały sojuszników? Czym zakończył się ten kobiecy exodus ze wsi do miast…”.

Na zakończenie subiektywne impresje. Bardzo się cieszę, że nagrodziliśmy poruszające i nader wnikliwe poznawczo listy więzienne Zofii i Kazimierza Moczarskich (Towarzystwo Więź). Lektura tych listów dodaje otuchy, nadziei i wzmaga potrzebę empatii. I – nie będę ukrywał – jestem dumny z tego, że ze zbiorem swoich notatek z więzienia Kazimierz Moczarski zjawił się swego czasu właśnie w POLITYCE, w kierowanej przeze mnie redakcji historycznej. Że razem usiedliśmy nad zapiskami, adiustowaliśmy je i redagowali. I że po raz pierwszy (sześć lat przed drukiem w „Odrze”) część z nich opublikowaliśmy w POLITYCE (nr 26 z 1968 r.) pt. „Rozmowy z katem”.

***

Laureaci Nagród Historycznych Polityki 2016

W kategorii prac naukowych i popularnonaukowych nagrodę otrzymał Jan Olaszek, „REWOLUCJA POWIELACZY. NIEZALEŻNY RUCH WYDAWNICZY W POLSCE 1976–1989” (Trzecia Strona, Warszawa 2015). Nagrodzona praca to fascynująca historia drugiego obiegu wydawniczego w PRL. Nigdzie na świecie tego rodzaju działalność nie przybrała nawet porównywalnych rozmiarów.

W kategorii pamiętników i wspomnień nagrodę otrzymała Anna Machcewicz za opracowanie „»ŻYCIE TAK NAS GŁUPIO ROZŁĄCZA…« LISTY WIĘZIENNE 1946–1956” Zofii i Kazimierza Moczarskich (Towarzystwo Więź, Warszawa 2015). O wyjątkowości tej publikacji decyduje opis doświadczania krańcowych sytuacji, zróżnicowanych przeżyć małżonków, ich emocji, doświadczenia stalinowskiej rzeczywistości za więziennymi kratami.

W kategorii wydawnictwa źródłowe jury przyznało nagrodę Karolinie Szymaniak za opracowanie i tłumaczenie „PISM Z GETTA WARSZAWSKIEGO” Racheli Auerbach (Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2015). Jest to odczytany na nowo i ocalony od zapomnienia ważny dokument źródłowy w postaci dziennika z getta pisarki i psycholog, która współtworzyła podziemne archiwum getta warszawskiego, tzw. Archiwum Ringelbluma.

Za Najlepszy debiut jury uznało książkę Adama Sitarka „»OTOCZONE DRUTEM PAŃSTWO«. STRUKTURA I FUNKCJONOWANIE ADMINISTRACJI ŻYDOWSKIEJ GETTA ŁÓDZKIEGO” (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi, Łódź 2015). Praca ta zbiera szczegóły i fakty dotyczące tworzenia i działalności administracji getta łódzkiego. Jest ważnym przyczynkiem do dyskusji o tzw. Judenratach.

***

Skład Jury Nagród Historycznych POLITYKI:

prof. dr hab. Włodzimierz BORODZIEJ, prof. dr hab. Dariusz STOLA, dr hab. Bożena SZAYNOK, red. Marian TURSKI (przewodniczący), prof. dr hab. Wiesław WŁADYKA, dr hab. Marcin ZAREMBA.

***

Nagrodzone książki do kupienia na: www.sklep.polityka.pl

Z laureatami będzie się można spotkać 18–21 sierpnia w Sopocie podczas Festiwalu Literacki Sopot (www.literackisopot.pl). Zapraszamy wszystkich zainteresowanych najnowszą historią Polski.

Polityka 20.2016 (3059) z dnia 10.05.2016; Historia; s. 64
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama