Zwycięstwo obrońców praworządności czy fakt bez znaczenia?
Rząd PiS opublikował trzy wyroki Trybunału Konstytucyjnego z 2016 r. Zrobił to w ramach ustępstw na rzecz Komisji Europejskiej, która prowadzi wobec Polski procedurę ochrony praworządności.
Po tej publikacji punkt unijnych zaleceń – opublikować wszystkie wyroki TK – został zrealizowany.
Kancelaria Prezesa RM

Po tej publikacji punkt unijnych zaleceń – opublikować wszystkie wyroki TK – został zrealizowany.

Podziałało: dzień po publikacji wyroku Komisja miała dyskutować o zmianach w polskim sądownictwie. Debatę odroczono – część komisarzy doceniła starania polskiego rządu.

Po tej publikacji punkt unijnych zaleceń – opublikować wszystkie wyroki TK – został zrealizowany. W sierpniu 2016 r. rząd opublikował 21 zaległych wyroków TK, których publikować nie chciał, bo zapadły w składzie bez dublerów sędziów, co – zdaniem PiS – było nielegalne. Wcześniej premier Beata Szydło opublikowała dwa wyroki z grudnia 2015 r. – najważniejsze, z których wynika, że dublerzy są w Trybunale nielegalnie. Teraz rząd opublikował ostatnie trzy wyroki Trybunału, dotyczące nieobowiązujących „ustaw naprawczych”, które PiS uchwalał raz po raz w 2016 r., żeby przejąć Trybunał (co w końcu, w grudniu 2016 r., mu się udało). Te trzy wyroki dotyczyły:

  • ustawy „naprawczej” nr 1, która miała sparaliżować prace Trybunału, przewidującej m.in. obowiązek orzekania w kolejności wpływu spraw, większością dwóch trzecich głosów i w składzie przynajmniej 13 sędziów. I zabraniała osądzać sprawy przed upływem pół roku od ich wpływu.
  • ustawy „naprawczej” nr 2, m.in. nakładającej obowiązek dopuszczenia do orzekania trzech dublerów.
  • ustawy naprawczej nr 3, której celem było takie ustawienie głosowania w Trybunale nad kandydaturami na prezesa TK, by wymusić zgłoszenie osób umieszczonych w Trybunale przez PiS.

Jakie znaczenie ma publikacja wyroków Trybunału Konstytucyjnego?

Z punktu widzenia rządu jest to argument w negocjacjach z Komisją: patrzcie, ile mamy dobrej woli. Z punktu widzenia prawa – nie ma to kluczowego znaczenia. Wyrok Trybunału obowiązuje – według konstytucji – od jego wydania. Publikacja jest dopełnieniem procedury, ale nie warunkiem ważności. Argumenty PiS, że wyrok nie obowiązuje bez publikacji, nigdy nie miały oparcia w konstytucji.

Na wszelki wypadek PiS usiłował odebrać znaczenie opublikowanym w poniedziałek wyrokom, opatrując je komentarzem w Dzienniku Ustaw, że zostały wydane z naruszeniem prawa i dotyczą ustaw, które już nie obowiązują. Tylko to drugie jest prawdą. Ale jakiekolwiek zastrzeżenia opublikowane obok wyroku Trybunału przez władzę wykonawczą i tak nie mają żadnego znaczenia.

Czytaj także: Jak się w Trybunale Konstytucyjnym manipuluje składami orzekającymi

Pociągnąć władzę do odpowiedzialności

Polityczne i prawne znaczenie publikacji tych trzech ostatnich wyroków Trybunału z 2016 r. może być takie, że w razie gdyby premierzy Szydło i Morawiecki stanęli kiedyś przed Trybunałem Stanu, trudniej będzie im skutecznie postawić zarzut nieopublikowania wyroków TK.

Z punktu widzenia odpowiedzialności konstytucyjnej prezydenta Andrzeja Dudy kluczowe znaczenie mają opublikowane już na początku 2016 r. dwa wyroki TK dotyczące dublerów: nakładały na prezydenta obowiązek zaprzysiężenia prawidłowo wybranych sędziów, z którego do dziś się nie wywiązał.

Czytaj także: Pięć najbardziej kuriozalnych decyzji prezes TK Julii Przyłębskiej

Czy publikacja wyroków ma jakiś sens?

Tak: moralny. Jest zwycięstwem tych, którzy od dwóch lat domagali się publikacji wyroków. Jest też dopełnieniem procedury, która w państwie prawa jest kluczowa dla funkcjonowania państwa i ochrony praw i wolności obywatelskich.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną