Senatorska głębia i polityczna codzienność
Tako toczy się światek prawa i sprawiedliwości w odpowiednio sprzyjającej atmosferze...
Teza, że wszystko jest we wszystkim, stanowi trywialną tautologię.
Randall Honold/Unsplash

Teza, że wszystko jest we wszystkim, stanowi trywialną tautologię.

Trudno oczekiwać filozoficznej głębi od politycznej prozy, a nawet poetyki. Zdarzają się jednak spektakularne wyjątki. Jeden z nich jest dziełem p. Jackowskiego, senatora PiS. Rzekł on tak: „Jeśli wszystko ma być we wszystkim, to nic nie jest we wszystkim”. Ponieważ nie mogę oprzeć się profesjonalnej skłonności do filozoficznej analizy, postanowiłem bliżej zająć się treścią zacytowanej wypowiedzi. Proszę Czytelników o wybaczenie, że w mojej analizie pojawią się terminy specjalistyczne.

Wszystko jest we wszystkim

Pan Jackowski sformułował zdanie warunkowe, tj. połączone spójnikiem „jeśli, to” o poprzedniku „wszystko ma być we wszystkim” i następniku „nic nie jest we wszystkim”. Przypuszczam, że w senatorskiej intencji (to hipoteza, ponieważ semantyczne zamiary p. Jackowskiego mogą być niezrozumiałe dla filozofa) rzeczone zdanie warunkowe ma wyrażać to, że następnik wynika logicznie z poprzednika. Kiedyś Bertrand Russell rozważał, czy ze zdania „Jerzy IV wiedział, że Walter Scott jest autorem powieści »Wawerley«” wynika zdanie „Jerzy IV wiedział, że Walter Scott jest Walterem Scottem”, ale zauważył, że trudno przypuścić, aby rzeczony monarcha był nadmiernie zainteresowany zasadą identyczności. Podobnie można żywić wątpliwości, czy p. Jackowski interesuje się relacją wynikania logicznego, ale to nie przeszkadza w analizie jego bezcennych wypowiedzi.

Jeśli mamy zbadać, czy jakieś B (np. „nic nie jest we wszystkim”) wynika logicznie z jakiegoś A (np. „wszystko jest we wszystkim”), trzeba ustalić znaczenie tych zdań. Rozpatrzmy tekst „wszystko jest we wszystkim”. Załóżmy, że coś jest wszystkim. Wówczas w owym cosiu jest wszystko, tj. nic nie może być poza nim. Tak więc mamy równość: „coś = wszystko”.

Nic nie jest we wszystkim

Teza, że wszystko jest we wszystkim, stanowi trywialną tautologię. Niewykluczone, że p. Jackowski zdziwiłby się, że sformułował tautologię, podobnie jak niejaki p. Jourdain, bohater jednej z komedii Moliera, był zdumiony, że mówi prozą. So far, so good – jak powiadają Anglicy. Prawdziwe schody zaczynają się dopiero, gdy przejdziemy do następnika, gdyż sens zwrotu „nic nie jest we wszystkim” jest tajemniczy sam w sobie, a nie tylko dlatego, że użył go jeden z najelegantszych parlamentarzystów RP. Język polski jest osobliwy, jeśli chodzi o przeczenia. Anglik powiedziałby: „nothing is in everything”, a ponieważ „nothing” już wyraża negację, słowo „no” jest niepotrzebne.

U nas jest inaczej, chociaż można powiedzieć: „nic jest we wszystkim”. Dalej jednak nie wiadomo, co znaczy całość: „nic nie jest we wszystkim”. Przyjmijmy, że sens tej wypowiedzi daje się przedstawić zdaniem „niczego nie ma we wszystkim”. W konsekwencji wychodzi na to, że p. Jackowski wytworzył okres warunkowy: „jeśli wszystko jest we wszystkim, to niczego nie ma we wszystkim”.

Zgodnie z założeniem zdanie „niczego nie ma we wszystkim” ma wynikać ze zdania „wszystko jest we wszystkim”. To jednak jest niemożliwe, bo jeśli uznamy drugie za tautologię, pierwsze nie może z niego wynikać, gdyż nietautologie nie wynikają z tautologii. Można nieco zmienić zarysowaną argumentację przez pominięcie tautologiczności i uznanie, że zdanie „wszystko jest we wszystkim” jest prawdziwe (bo jest), a zdanie „niczego nie ma we wszystkim” jest fałszywe (bo jest), a jeśli tak, to drugie nie może wynikać z pierwszego, ponieważ prawda nie może logicznie implikować fałszu. Tak czy inaczej nie jest tak, że następnik analizowanego okresu warunkowego wynika z jego poprzednika.

Byt jest w bycie

Niemniej nasuwa się jeszcze jedna interpretacja analizowanego okresu warunkowego. Przypuszczam, że p. Jackowski, zgodnie ze swym światopoglądem, zapoznał się z elementami filozofii klasycznej i wie, co to jest ens qua ens (byt jako byt). Można uznać, że wszystko to tyle co byt. Stwierdzenie „byt jest w bycie” jest trywialnością ontologiczną. Ale znowu mamy problem z następnikiem, teraz o postaci „nic nie jest w bycie”. Wprawdzie, jak kiedyś zauważył p. Szekspir, są na ziemi i niebie rzeczy, które nie śniły się filozofom, filozofia ma niekiedy do zaoferowania rzeczy, które, mówiąc ostrożnie, rzadko śnią się niefilozofom.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj