Dialektyczne podejście do Sądu Najwyższego
Wychodzi na to, że samo należenie do PZPR i/lub orzekanie w stanie wojennym dyskwalifikuje kogoś jako sędziego SN.
Sąd Najwyższy
Jerzy Dudek/Forum

Sąd Najwyższy

I kto by pomyślał, że dobra zmiana zacznie stosować dialektykę nie w sensie logiki formalnej, ale w myśl wskazań Hegla i klasyków marksizmu, tj. jako metodę uzgadniania wszystkiego ze wszystkim przy pomocy zasady jedności przeciwieństw i rozwoju po spirali? Pan Sasin bardzo udatnie zastosował tę procedurę, wyjaśniając, dlaczego trzeba zmienić Sąd Najwyższy.

Otóż, jak wyliczył, pierwszych 20 proc. obecnych sędziów SN należało do PZPR i/lub orzekało w czasie stanu wojennego. Pan Morawiecki (premier) orzekł nawet, że wydawali haniebne wyroki, aczkolwiek nie podał przykładu. Pan Duda stwierdził: „Wierzę w to głęboko, że większość mieszkańców Gdyni jest oburzona, że do dzisiaj w SN orzekają ludzie [w innym miejscu dodał – zbrodniarze], którzy w stanie wojennym wydawali wyroki na podziemie, i to zostało udowodnione”.

Głęboka wiara p. Dudy jest przypuszczalnie jedynym dowodem jego socjologicznego odkrycia. W obecnym składzie SN jest dwóch sędziów (na 93 etaty obsadzone do momentu obecnych zmian), którzy wyrokowali w stanie wojennym. Tak więc zdolności rachunkowe p. Sasina i jemu podobnych stanowczo ustępują jego talentom dialektycznym. Dialektyka p. Dudy jest tym bardziej ujmująca, że sam mianował p. Iwulskiego (jednego z tych wyrokujących w stanie wojennym) na pełniącego obowiązki I Prezesa SN. Jeśli ktoś nie pamięta, czym miała być dialektyka tezy, antytezy i syntezy, znajdzie znakomity przykład w streszczonym stanowisku p. Dudy.

Czytaj także: PiS wojuje z Sądem Najwyższym za pomocą Trybunału Konstytucyjnego

Potrzeba mechanizmu weryfikacyjnego

Wychodzi na to, że samo należenie do PZPR i/lub orzekanie w stanie wojennym dyskwalifikuje kogoś jako sędziego SN. Zapytano p. Sasina o p. Kryżego (to sędzia skazujący „za podziemie”, wiceminister sprawiedliwości w latach 2005–06) i o p. Piotrowicza (oskarżał „za podziemie”). Rzeczony praktykant dialektyki odparł, że to co innego, gdyż pp. Kryże i Piotrowicz to politycy weryfikowani w ramach wyborów, a sędziowie nie są sprawdzani przez nikogo, co uzasadnia potrzebę odpowiedniego mechanizmu weryfikacyjnego. Odezwał się też p. Dera, prawdziwy maestro dialektycznego prawoznawstwa, który oznajmił, że jeśli p. Gersdorf uważa, wbrew przepisom (aczkolwiek zapomniał o Konstytucji RP), że jest prezesem, to on nie może. Nie określił, co wykracza poza jego możności, ale chyba nie miał na myśli stosunku zwykłej ustawy do zasadniczej. Ale można dodać, że tego właśnie nie rozumie.

„Polska wolna od komunistów”

Z drugiej strony p. Sasin (modelowy egzemplarz stosujący dialektykę) zapomniał o istotnych drobiazgach. Konstytucja, a także kodeks pracy nie zawierają żadnego ograniczenia w sprawie wykonywania jakiegokolwiek zawodu z uwagi na członkostwo w PZPR czy aktywność zawodową w czasie stanu wojennego. Sędziowie SN podlegają ogólnym rygorom lustracyjnym, ale te nie dotyczą ani członkostwa w PZPR, ani orzekania w okresie stanu wojennego. Żaden przepis prawa polskiego nie stanowi, że wiceminister czy poseł ma więcej (lub mniej) praw obywatelskich od sędziego SN, w szczególności że ten drugi jest automatycznie dyskwalifikowany za swoją przeszłość, a pierwszy nie jest.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj