Perełki z internetu. Prawica o Mosbacher, Wałęsie i TVN
Hucpa prorządowej propagandy jest bliska propagandzie sukcesu późnego Gomułki.
Władzy PiS chodzi o Wolność Prawdziwą, a nie wolność zwykłą.
Craig Sunter/Flickr CC by 2.0

Władzy PiS chodzi o Wolność Prawdziwą, a nie wolność zwykłą.

Waldemar Żyszkiewicz, poeta, filozof, publicysta: „Osobiście w propagowaniu biegania widzę jedną z dopuszczalnych wizerunkowo form zachęty do depopulacji globu. Inne to aborcja, eutanazja, masturbacja, szczepionki z rtęcią, związki jednopłciowe, gender etc.”.

Życie jest warunkiem nieśmiertelności

Pan Żyszkiewicz przeoczył co najmniej dwie z przyczyn szczegółowych, mianowicie bycie cyklistą i smog (to drugie pominął zapewne z przyczyn ideowych, bo to wina nie tylko Tuska), i przyczynę ogólną, czyli życie, bo tylko ci umierają, którzy wcześniej żyją. Jak rzekł Lec: „Pierwszym warunkiem nieśmiertelności jest śmierć”. Stosując prostą logikę: życie jest warunkiem nieśmiertelności, a więc p. Żyszkiewicz ma wielkie perspektywy przed sobą.

Kłamstwo czymś większym niż prawda

Ryszard Majdzik, opozycjonista z czasów PRL, działacz opozycji antykomunistycznej, związkowiec, samorządowiec, świadek historii z ramienia IPN, wyjawia: „Kasta sędziowska i totalna opozycja traktują Wałęsę jak swój relikt. To jest ich relikt zaprzaństwa, kłamstwa, przestępczości. Oni zawsze będą tego reliktu bronić. To człowiek, który zawsze szedł w zaparte, zawsze kłamał. Kłamstwo dla tych ludzi jest czymś więcej niż prawdą. My jesteśmy, którzy zawsze głosimy prawdę. Bolek wie o tym, że prawda zwycięży, ale idzie w zaparte, bo zawsze część szczujni TVN-owskiej chce zniszczyć dobrą zmianę, która rządzi Polską. Proszę nie wierzyć w to, że ten człowiek, ta kanalia, ten łobuz, agent SB będzie cokolwiek rozumiał i chciał dobrego dla Polski. Dla mnie w tym człowieku, w Bolku, tkwi bestia w ludzkim ciele, to coś okropnego. To się w głowie nie mieści”.

Określenie kłamstwa jako czegoś większego od prawdy jest wprawdzie odkrywcze i mieści się w ludzkim ciele, ale nie w głowie p. Majdzika. Znaczy, że głowa p. Majdzika nie mieści się w ciele ludzkim. Co było do okazania.

Mosbacher się odzywa

A niżej dialog z bloga dr. inż. Krzysztofa Wojciecha Pasierbiewicza, emerytowanego nauczyciela akademickiego, tłumacza, publicysty niezależnego, autora (pisarza), tenisisty, narciarza, człowieka wolnego, oddanego prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa.

Zbigniew Korus, opozycjonista z czasów PRL, dziennikarz, krytyk sztuki, organizator wystaw, plenerów, sympozjów literackich: „Dwie wiedźmy (z wyglądu, choć ta druga fatalnie zliftingowana), żydówy. (...) Pierwszą litwaczkę mają ponoć odwołać, czyli Azarii, a tu już pałeczkę przejmuje i się odzywa Mosbacher. (...) (Ostrzegano, że jest bezczelną polakożerczynią; były nawet nawoływania, żeby polski rząd oprotestował jej nominację). (...) Mamy teraz (...) kolejne upokorzenie władzuni, co już nawet na kolanach nie może warować, tylko ma leżeć plackiem i łba nie podnosić”.

Dr inż. KWP zgadza się, ale zauważa, że odpuszczenie „wiedźm” byłoby wskazane z uwagi na „byłoby lepiej i skuteczniej”. Pan Korus kontynuuje: „Chodziło mi od początku o wygląd, zapamiętany strach dziecka przed babą jagą. Już drugi raz, po ustawie ipeenowskiej o honorze Polski upodlający nas UsRael to jednia”.

Jednia pp. Korusa i Pasierbiewicza (w salonie literackim z udziałem obu rozmówców) robi spore wrażenie. Mamy honor, lepiej i skuteczniej.

„Obłudne pryncypia Trzeciej Rzeczypospolitej”

Pan Pasierbiewicz, doktor nauk technicznych etc., wspomina: „Przypomniałem sobie, jak z okrzykiem na ustach »Wałęsa!«, »Wałęsa«, mimo wżerającego się w oczy gazu łzawiącego, granatów hukowych i armatek wodnych, nie bacząc na niebezpieczeństwo, stawałem oko w oko z uzbrojonymi po zęby zomowcami, krzycząc na całe gardło: »Solidarność!«, »Solidarność!«, »Solidarność!«. A po wybuchu stanu wojennego poszedłem na strajk, jaki ogłosiła moja Almae Matris Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, mimo że na mocy dekretów Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) straszono za to wtedy karą śmierci. A jak się to skończyło, powiedziałem odważnie i otwarcie w obecności Jego Magnificencji Rektora AGH moim koleżankom i kolegom w mowie pożegnalnej z uczelnią w dniu mojego przejścia na uczelnianą emeryturę, cytuję: »Zbliżała się Solidarność. Zaczęły się strajki i uliczne demonstracje«. (...) Biliśmy się z ZOMO pod Arką w Nowej Hucie, a potem trwaliśmy na naszym uczelnianym strajku po wybuchu stanu wojennego. Niestety, życie pokazało, co się stało z etosem, o który walczyliśmy. (...) Gdy jedni się bili o wolność, narażając życie, cwani dekownicy tworzyli na sępa obłudne pryncypia Trzeciej Rzeczypospolitej...”.

Można przyjąć, że zagrożenie karą śmierci zostało przez p. Pasierbiewicza wymyślone dla udramatyzowania jego czynów i funkcjonuje jako licentia poetica (wszak jest pisarzem). Z drugiej strony wygląda na to, że najpierw cierpiał z powodu granatów hukowych i armatek wodnych podczas wznoszenia (na całe gardło) przywołanych okrzyków, a potem poszedł na strajk (w swojej Almie Matris) z powodu stanu wojennego, w czasie którego owe urządzenia pohukiwały. Wiadomo, że upływ czasu jest rzeczą względną.

I co z tego, że Wałęsa dostał Nobla

Znany nam już okryw, aparatura p. Bukowskiego, doktora filozofii, nieugięcie walczącego o imponderabilia narodowe, przytacza kawał: „Podekscytowany student spotyka na ulicy kumpla z grupy. Ty, stary, widziałeś kiedyś rektora z dwoma ch*jami? To niemożliwe! Jak się pospieszysz, to zobaczysz to cudo za rogiem. Drugi student pędzi we wskazanym kierunku. Rzeczywiście, sam rektor, nikt inny, ale jak sprawdzić, czy kumpel mówił prawdę? Mój głęboki szacunek dla Jego Magnificencji, ale czy... hm... Jego Magnificencja byłby łaskaw opuścić spodnie? Ty gówniarzu, ty bezczelny chamie! Ja mam świadków tej werbalnej napaści. Obok mnie stoją profesorowie Hartman i Woleński!”.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj