Awantura z ambasador Mosbacher a strategiczne ubóstwo PiS
PiS zantagonizował już Brukselę i większość krajów UE, później rozpętano awanturę z Izraelem, teraz z USA. Jak tak dalej pójdzie, to w polityce zagranicznej zostanie nam tylko jedna opcja: zbliżenie z Rosją.
Georgette Mosbacher
Jacek Szydłowski/Forum

Georgette Mosbacher

Zagraniczni obserwatorzy często zachodzą w głowę, dlaczego rząd PiS ma tak odmienne relacje ze światem zewnętrznym od rządu PO, bo przecież jeśli chodzi o priorytety, to wydaje się, że niewiele się różnią. Obie partie są nastawione sceptycznie wobec Rosji, obie są proamerykańskie, obie mówią dużo o regionie. PiS oczywiście inaczej wypowiada się o Unii Europejskiej, ale jak na razie nie zapowiada polexitu (choć jego działania do niego prowadzą). W polskiej polityce zagranicznej powinno być więc sporo kontynuacji. Tak jednak nie jest. W rzeczywistości mamy gwałtowną, wyraźną zmianę w relacjach Polski ze światem. PiS różni się od poprzedników fundamentalnie nie pod względem programu, lecz tym, że nie ma polityki zagranicznej, a jego działania są podporządkowane interesom partyjnym.

Donaldzie Trump, jesteś dla nas bohaterem

Ostatnia awantura z ambasador USA Georgette Mosbacher jest tego ewidentnym przykładem. Do niedawna w PiS obowiązywała proamerykańska wykładnia. UE może nas nie lubić, ale Amerykanie nas kochają – przesłanie w tym tonie płynęło z Nowogrodzkiej. Raczej mało skory do happeningów Jarosław Kaczyński chętnie fotografował się w czapeczce bejsbolowej ze sloganem kampanii Trumpa „Make America Great Again”. Przypomnę o euforii, jaka ogarnęła PiS po wizycie Donalda Trumpa. Bard (mówiło się kiedyś o bardach partii komunistycznej) Andrzej Rosiewicz wyśpiewywał: „Donald, jesteś dla nas bohaterem”. Później padł pomysł ustanowienia stałej bazy amerykańskiej o nazwie Fort Trump.

Georgette Mosbacher, wyróżnienie dla Polski

Trump do skromnych nie należy i uwielbia, gdy mu się schlebia. Dlatego zadbał o wysłanie do Warszawy w charakterze ambasadora bliskiej znajomej, która skutecznie zbierała dla niego fundusze podczas kampanii w 2016 r. Było to poważne wyróżnienie dla naszego kraju.

Zaczęło się obiecująco, ale i szybko skończyło. Amerykanie mniej niż Europejczycy przejmują się łamaniem w Polsce konstytucji, ale bezwzględnie dbają o interesy swoich firm. PiS tymczasem wypowiedział wojnę TVN, która jest de facto firmą amerykańską (Scripps ma w stacji większość udziałów). Żaden amerykański ambasador nie będzie się takim praktykom biernie przyglądać, a na pewno nie człowiek biznesu i reprezentujący prezydenta-biznesmena.

PiS się cofa i upokarza ambasador USA

PiS, jak wiadomo, ma złą passę w polityce wewnętrznej, jego zwolennicy spod znaku Radia Maryja i Macierewicza szczególnie to zauważają. Wyniki wyborów samorządowych były zdecydowanie poniżej oczekiwań partii Kaczyńskiego, a porażka we wszystkich dużych i średnich miastach to wręcz upokorzenie. Ostatnio PiS wycofał się rakiem z walki o Sąd Najwyższy, do której zaprzągł najtwardszy z twardego elektoratu. Potem wtopa z TVN. Przesłuchiwanie operatora, który wypełniał swoją misję, obnażając nazistowską organizację w Polsce, musiało spotkać się z oburzeniem cywilizowanego świata, w tym oczywiście ambasador USA. Wycofanie się PiS z atakowania producentów tego dokumentu z kolei wzburzyło fundamentalistów w partii. Tak więc dla odwrócenia uwagi swoich wyborców w PiS postanowiono uderzyć w ambasador USA, upubliczniając jej oficjalną korespondencję z premierem Morawieckim.

Kto będzie lobbował w USA na rzecz polskich interesów

Posunięcie PiS jest grubymi nićmi szyte i nie można się łudzić, że relacje polsko-amerykańskie z tego powodu nie ucierpią. Sprawa baz amerykańskich, pozwolenie na dostawy energii z amerykańskich firm czy wreszcie zniesienie wiz dla Polaków – to wszystko wymaga bezpośredniego dojścia do prezydenta i intensywnego lobbingu w Kongresie.

Ambasador Mosbacher dojście do prezydenta ma i potrafi skutecznie lobbować. Pytanie, czy po obraźliwych wypowiedziach członków rządu pod jej adresem, nie wspominając o chamskich wpisach Krystyny Pawłowicz, będzie mieć jeszcze ochotę sprzyjać polskiemu rządowi.

Polska zbrata się z Rosją?

PiS zantagonizował już Brukselę i większość Unii Europejskiej, później rozpętano awanturę z Izraelem, teraz z USA. Strategiczny sąsiad, Ukraina, jest stale ignorowana, Niemcy i Francja obrażane, partnerzy w regionie pomijani. Jak tak dalej pójdzie, to faktycznie PiS nie będzie miał wyboru innego niż ten, który sugeruje partii ojciec premiera Kornel Morawiecki – zbliżenie z Rosją. Przy czym nawet ten wybór wymaga jakiejś polityki zagranicznej. Jak dotąd jej nie widać.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj