Kaczyński nieobecny – dobry znak!
Dziś nie tylko Kaczyński nie stanął do minuty ciszy, lecz również radni Łodzi. Podobnie będzie zapewne w wielu innych miejscach. Zresztą nietrudno to będzie władzom PiS wyegzekwować.
Minuta ciszy w Sejmie dla prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Minuta ciszy w Sejmie dla prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza

Nie było dobrego rozwiązania – widok Kaczyńskiego i Terleckiego roniących krokodyle łzy nad śmiercią jednego z najbardziej znienawidzonych, szkalowanych i nękanych przez propagandę PiS i podległy rządzącej partii aparat państwa polityków byłby nie do zniesienia dla uczciwych i szczerych ludzi, stanowiących większość opinii publicznej.

Wystarczająco obłudna była obecność wierchuszki PiS na mszy żałobnej w archikatedrze warszawskiej. Kaczyński nie mógł przyjść na salę plenarną Sejmu, wysłuchać patetycznego i siłą rzeczy oskarżycielskiego przemówienia Grzegorza Schetyny, a potem wraz z posłami opozycji czcić pamięć prezydenta Pawła Adamowicza minutą ciszy. Nie przyszedł nie dlatego, że stchórzył, lecz z rozsądku. Jednak nieobecność również była znamienna i rzucała się w oczy.

Kaczyński zasłużył sobie na problemy

Nie zazdroszczę Kaczyńskiemu tzw. problemu wizerunkowego. Wszelako solidnie sobie na niego zasłużył. Gdyby PiS miał klasę (gdyby ciocia miała wąsy), to rzecznik partii wyjaśniłby, że nieobecność była zaplanowana i powodowana wyłącznie troską o zachowanie pokojowej atmosfery w obliczu tragedii. Jednak PiS starczyło konceptu wyłącznie na niemądre i zupełnie niewiarygodne oświadczenie rzeczniczki partii Beaty Mazurek, iż nieobecność była przypadkowa. Doprawdy żenujące. Albo chcieli być i wtedy spóźnienie byłoby zawstydzającą niefrasobliwością i gapiostwem, za które od razu trzeba by było przeprosić, albo sprawa ich nie interesowała, więc faktycznie nieobecność była przypadkowa. W tym drugim przypadku wypadłoby jeszcze gorzej – już nie gapiostwo, lecz wzgarda i lekceważenie.

Czytaj także: Gdańsk bez Adamowicza, WOŚP bez Owsiaka

Tak czy inaczej bardzo dobrze się stało, że trójca dygnitarzy rządzącej partii, obwiniającej środowisko polityczne, do którego należał prezydent Adamowicz, o zamordowanie prezydenta RP i 95 innych osób, a także prowadzącej za pośrednictwem mediów wieloletnią kampanię oszczerstw przeciwko prezydentowi Gdańska oraz szefowi WOŚP, nie była obecna w Sejmie w podniosłej chwili upamiętniania ofiary szaleńca i bandyty, który nasłuchał się kłamstw o swojej ofierze, serwowanych przez lata przez reżimową telewizję.

Miejmy nadzieję, że nie będą mieli czelności, by stawić się na pogrzebie. Byłoby to nie do zniesienia i należałoby to uznać za skandal. Bo siedzenie cicho to dziś jedyna znośna rzecz, którą PiS może zrobić. Niestety, sądząc z materiałów TVP oraz niektórych wypowiedzi przedstawicieli obozu rządzącego, nie zanosi się na to, że powściągliwości starczy więcej niż na parę dni. Na razie na kotle wrogości i frustracji góra PiS trzyma pokrywę. Udział partii w uroczystościach żałobnych jest i nadal będzie ograniczony – dziś nie tylko Kaczyński nie stanął do minuty ciszy, lecz również radni Łodzi. Podobnie będzie zapewne w wielu innych miejscach. Zresztą nietrudno to będzie władzom PiS wyegzekwować. Adamowicza PiS tak serdecznie nie cierpiał, że dla działaczy partii oddawanie mu pośmiertnej czci byłoby emocjonalnie trudne, jeśli nie wręcz niemożliwe.

PiS się pogubił i jest w defensywie

Jednakże skoro PiS stać było na coś tak idiotycznego jak oświadczenie, że nieobecność Kaczyńskiego na uroczystości upamiętnienia Pawła Adamowicza w Sejmie była przypadkowa, to znaczy, że w ogóle nie umie się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Wycofanie się z wyborów uzupełniających w Gdańsku jest oczywistością – nie mieliby żadnych szans. Nie ma też mowy o nieuchwaleniu budżetu i przyspieszeniu wyborów parlamentarnych. Ale co teraz będzie z planami kampanii? Czy wyrzucić Kurskiego? A jeśli tak, to kim go zastąpić? Jaka ma być teraz propaganda? Kto ma zastąpić Owsiaka w roli łownej zwierzyny tej propagandy? A co ze śledztwem? Przecież opinia publiczna nie pogodzi się z tym, aby odpowiadał za nie Ziobro i reżimowi prokuratorzy.

Paweł Adamowicz stał się bohaterem i męczennikiem sprawy polskiej demokracji i obalenia reżimu Kaczyńskiego. Kaczyński umie walczyć z żywymi, lecz ze zmarłym bohaterem i symbolem oporu może mu pójść znacznie gorzej. Dzisiejszy żenujący epizod z nieobecnością w Sejmie przywódcy PiS, tłumaczoną jako przypadek, może wskazywać na to, że PiS się pogubił w sytuacji, która go przerasta. Już od jakiegoś czasu PiS przegrywa i wycofuje się z kolejnych akcji. Jest dziś zdecydowanie w defensywie. I tak już będzie do jesieni. Zwyciężymy. Jesteśmy to winni sobie. Jesteśmy to winni Pawłowi Adamowiczowi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj