Kraj

Aby pamięć nie była hucpą

Cmentarz Żydowski we Wrocławiu Cmentarz Żydowski we Wrocławiu Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
„Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką” (tak w oryginale) byłby może i ideą zacną, gdyby nie służył niecnym celom i w efekcie nie sprowadzał się do fałszowania pamięci.

Inicjatywa nowego święta państwowego powstała półtora roku temu w głowie albo w środowisku prezydenta Andrzeja Dudy, a następnie stosowną ustawę szybciutko przegłosował parlament. Od razu można się było domyślać, o co chodzi. Wiele mówiła już frazeologia: słowo „narodowy” akurat w tym przypadku zgrzytało przecież szczególnie. Zresztą sami pomysłodawcy nie ukrywali zbytnio swoich celów: tzw. polityka historyczna aktualnej władzy sprowadza się wszak do utwierdzania suwerena w dobrym samopoczuciu przez wskazywanie jedynie jasnych stron narodowych dziejów (podlane na dodatek patetycznym sosem) i pięknej twarzy Polaków.

Czytaj także: Jak w Polsce żyje się mniejszościom, zwłaszcza Żydom?

Prawda o Polakach ratujących Żydów

W kwestii stosunków polsko-żydowskich sprowadza się to do lansowania tezy, jakoby podczas okupacji pomoc Żydom była zjawiskiem wśród Polaków oczywistym i niemal powszechnym. Jeśli zaś nawet zdarzała się obojętność, to wynikała z naturalnego przecież ludzkiego strachu. Szmalcownictwo zaś czy zwłaszcza mordowanie żydowskich współobywateli należało do absolutnego marginesu, było dziełem społecznych mętów i spotykało z ogólnym potępieniem.

Rzecz w tym, że wizja ta (za którą idą liczne konkretne propagandowe działania: artykuły, książki, programy w TVP i publicznym radiu) jest – m.in. w świetle ustaleń historyków związanych z Centrum Badań nad Zagładą Żydów, ale nie tylko – kompletnie fałszywa. Więcej: w istocie obraża pamięć właśnie tych Polaków, którzy wtedy odważyli się podać rękę żydowskim sąsiadom.

Bo aby należycie docenić bohaterstwo polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, trzeba znać warunki, w jakich decydowali się oni pomagać Żydom. Nie jedynie to, że za działalność taką groziła kara śmierci, ale także że mieli przeciwko sobie okupanta, a często także niechętnych rodaków. A zdarzało się, że i wydające ich Niemcom, napuszczające na nich bandy rabunkowe czy narodowe podziemie, i po wojnie szykanujące ostracyzmem.

I tylko przez pokazanie tej strony polskiej twarzy (w tym przypadku właściwsze byłoby słowo „gęby”) można oddać pełny hołd tym, którzy faktycznie zdali egzamin z człowieczeństwa.

Jan Hartman: Czy Polacy pomagali Niemcom w zagładzie Żydów?

Dzień Polaków ratujących Żydów, czyli PiS urządza hucpę

Obecna władza nie jest do tego zdolna. Czy to wynik politycznego cynizmu i rachowania nastrojów suwerena, czy może jednak efekt stanu jej świadomości? Znamienne bowiem, że ekipa PiS (oraz jej coraz częstsze narodowe przyległości) nie tylko urządza kolejną fasadową hucpę, ale też siłą państwowych instytucji (ministerstwa kultury, Instytutu Pamięci Narodowej) systematycznie uderza w historyków, m.in. właśnie z Centrum Badań nad Zagładą Żydów, próbujących odtwarzać okupacyjne realia.

PS Najnowsze przejawy tej ofensywy opiszę tu niebawem.

Czytaj także: Żyd. Instrukcja obsługi

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Radosław Sikorski dla „Polityki”: Świat nie idzie w dobrą stronę. Ale Putin tej wojny nie wygrywa

PiS wyobraża sobie, że przez solidarność ideologiczną z USA Polska może być takim Izraelem nad Wisłą. Że cała Europa będzie uwikłana w wojnę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, a Polska jako jedyna traktowana wyjątkowo przez Waszyngton. To jest ryzykowne założenie – mówi w rozmowie z „Polityką” szef polskiego MSZ Radosław Sikorski.

Marek Ostrowski, Łukasz Wójcik
18.04.2025
Reklama