Kraj

Dramat we Włoszech, nowe zakażenia w Polsce. Podsumowanie czwartku

Lekarze i pielęgniarki w szpitalu w Bresci Lekarze i pielęgniarki w szpitalu w Bresci Matteo Biatta/Ropi / Forum
W Polsce jest 355 osób zakażonych SARS-CoV-2 (wliczając pięć osób, które zmarły). Wieczorem w czwartek dramatyczne informacje przyszły z Włoch. Okazało się, że w wyniku Covid-19 zmarło tam już więcej osób niż w Chinach.
Szpital w Puławach przekształcony w szpital zakaźnyJakub Orzechowski/Agencja Gazeta Szpital w Puławach przekształcony w szpital zakaźny
Korki na przejściu granicznym w KołbaskowieCezary Aszkielowicz/Agencja Gazeta Korki na przejściu granicznym w Kołbaskowie

Codziennie relacjonujemy najważniejsze wydarzenia związane z epidemią koronawirusa w Polsce i na świecie.

  • Liczba potwierdzonych przypadków zakażeń w Polsce: 355 (w tym pięć zmarłych osób)
  • Liczba potwierdzonych przypadków zakażeń na świecie wynosi ponad 240 tys.
  • Pamiętajcie, jeśli macie wątpliwości w sprawie swojego stanu zdrowia, dzwońcie na całodobową infolinię NFZ: 800 190 590

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w czwartek do południa o 38 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem w Polsce (najwięcej – bo 13 osób – z województwa dolnośląskiego). W kolejnym, wieczornym komunikacie o następnych 32 (16 osób z województwa mazowieckiego). Jednocześnie okazało się, że 2 osoby z Wałbrzycha i Białegostoku, uważane do tej pory za zakażone, nie są chore (wykazały to powtórne testy). To oznacza, że od początku wybuchu epidemii mamy w Polsce 355 przypadków zakażenia SARS-CoV-2 (wliczając pięć osób, które zmarły). – Co do kwarantanny, to 32 tys. osób zostało skontrolowanych. Ponad 99 proc. było obecnych w miejscu kwarantanny – mówił na konferencji minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Według RMF FM prezydent, jego żona, rzecznik prezydenta i szef BBN wykonali test na koronawirusa, bo kontaktowali się z zakażonym gen. Jarosławem Miką. Wyniki ich testów są negatywne.

Koronawirus. We Włoszech już więcej zgonów niż w Chinach

W piątek nad ranem CNN podało, że według danych John Hopkins University (śledzi i zbiera wszystkie przypadki zgłoszone do Światowej Organizacji Zdrowia), globalna liczba ofiar spowodowanych koronawirusem sięgnęła 10 000.

Dzień wcześnie poranne nagłówki serwisów internetowych donosiły, że Chiny nie zgłaszają żadnych nowych przypadków tzw. lokalnych zakażeń. Wprawdzie odnotowały 34 nowe przypadki chorych, ale wszystkie uznawane są za te, które dotyczą osób przyjezdnych. Serwis „China Daily” poinformował nawet, że blokada Wuhanu, gdzie pandemia miała swój początek, może zostać zniesiona, jeśli nie będzie żadnych nowych zakażeń przez 14 dni. Gorsze wiadomości nadeszły w czwartek z Korei Południowej, która – jak podał CNN – ma 152 nowych zakażonych. Liczba ta znowu zaczęła rosnąć, choć przez kilka ostatnich dni Korea Płd. zgłaszała już mniej niż 100 przypadków zachorowań dziennie. W związku z tym WHO ostrzega przed możliwą drugą falą zakażeń w Azji.

Wieczorem zeszły bardzo smutne dane z Włoch, gdzie minionej doby w wyniku zakażenia koronawirusem zmarło kolejnych 427 osób. To oznacza, że liczba ofiar pandemii w tym kraju wzrosła do 3405 - to więcej niż w Chinach (tam odnotowano ich 3245).

O pierwszym zgonie spowodowanym koronawirusem poinformowano w Rosji - zmarła 79-letnia pacjentka szpitala w Moskwie. Ministerstwo zdrowia Hiszpanii podało natomiast, że w wyniku Covid-19 umarło w tym kraju od początku epidemii już 767 osób.

Czytaj też: Pandemia to nietypowa katastrofa. Różnie reagujemy

Książę Albert i Michael Barnier zakażeni koronawirusem

Główny negocjator UE ws. wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty Michel Barnier o pozytywnym wyniku testu napisał na Twitterze. Zapewnił, że „dobrze sobie radzi i jest w dobrym humorze”. Dodał, że starał się przestrzegać wszystkich środków ostrożności razem ze swoim zespołem. Zakażenie Barniera sprawia, że kolejna runda negocjacji UE–Wielka Brytania została całkowicie odwołana. Następną zaplanowano na 6 kwietnia, ale i jej losy nie są przesądzone.

Po południu okazało się, że zakażony SARS-CoV-2 jest także książę Monaco Albert. Rzecznik pałacu przyznał w rozmowie z korespondentem CNN, że test, jak wykonano u 62-letniego księcia, dał wynik pozytywny, ale stan zdrowia księcia nie budzi niepokoju.

W czwartek także poinformowano, że z powodu epidemii w 2020 r. nie odbędzie się Grand Prix Monaco Formuły 1 . Rozgrywany od 66 lat wyścig jest legendarnym wydarzeniem w świecie motosportu odbywającym się na krętych ulicach księstwa. Tydzień temu nie odbył się już wyścig o Grand Prix Australii, który miał rozpocząć tegoroczny cykl. W maju nie odbędzie się też Festiwal Filmowy w Cannes, ale organizatorzy liczą, że uda się go przenieść na późniejszy termin.

Czytaj też: Koronawirus już w Polsce. Jeszcze więcej pytań i odpowiedzi!

USA i Europa szykują plany awaryjne dla gospodarek

Szefowa Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagard ogłosiła w czwartek, że EBC zacznie skupować aktywa z rynku, dzięki czemu wpompuje w europejską gospodarkę 750 mld euro. Ma to pomóc w stabilizacji gospodarki w ramach przyjętego w środę Pandemicznego Awaryjnego Programu Skupu Aktywów (Pandemic Emergency Purchase Program). W ramach PEPP skupowane mają być zarówno obligacje państw strefy euro, jak i komercyjne długi. Akcja ma być przeprowadzona do końca 2020 r. „Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych działań. Nie ma limitów dla naszych zobowiązań wobec euro. Jesteśmy zdeterminowani, by wykorzystać pełny potencjał naszych narządzi, zgodnie z naszym mandatem” – napisała na Twitterze Christine Lagarde.

Z kolei w USA prezydent Trump i republikańscy senatorowie pracują nad prawdopodobnie największym w historii planem ratunkowym dla gospodarki, wartym 1 bln dol. (a być może nawet dwa razy tyle). 500 mld może być wypłacane najbardziej potrzebującym bezpośrednio w czekach, a druga połowa ma być przeznaczona na wsparcie firm, w tym sektora lotniczego.

Czytaj też: W szkołach wszyscy są wściekli i skołowani

Państwa opuszczają szlabany. Elżbieta II: Sprostamy wyzwaniu

Świat coraz bardziej się zamyka, próbując ograniczyć rozprzestrzenianie SARS-CoV-2. W nocy czasu polskiego Australia i Nowa Zelandia ogłosiły, że zamykają granice dla wszystkich, którzy nie są ich obywatelami lub rezydentami. Australijska linia Quantas momentalnie odwołała wszystkie loty międzynarodowe. Podobną decyzję podjął Izrael.

Z kolei, jak podaje „Guardian”, w Londynie ogłoszono, że z powodu koronawirusa zamknięte na czas nieokreślony zostaną dziesiątki stacji metra, które jest kluczowym środkiem transportu w stolicy Wielkiej Brytanii. „Ludzie nie powinni w żaden sposób podróżować, chyba że naprawdę muszą” – powiedział burmistrz miasta Sadiq Khan. Wielka Brytania szykuje się też do zamknięcia szkół.

Premier Boris Johnson powiedział w specjalnym wystąpieniu, że wydaje się, iż koronawirus „jeszcze nie reaguje na działania władz i wprowadzone obostrzenia”. Ale - jego zdaniem - zastosowane środki powinny pozwolić Wielkiej Brytanii nadrobić zaległości w walce z wirusem w ciągu 12 tygodni. „Nie mogę tu powiedzieć, że do końca czerwca ​​będziemy na zboczu [spadku krzywej zachorowalności]. Nie wiemy, gdzie jesteśmy, jak długo to potrwa, ale mogę powiedzieć, że to się skończy, że może odwrócimy los w ciągu następnych 12 tygodni ”.

Królowa Elżbieta II podziękowała naukowcom, lekarzom i służbom publicznym zaangażowanym w walkę z epidemią. „W takich chwilach przypominam sobie, że historię naszego narodu ukształtowali ludzie i grupy, które jednoczyły się we wspólnym celu " – napisała w oświadczeniu. Królowa dodała, że „wielu z nas będzie musiało znaleźć nowe sposoby na kontaktowanie się i zapewnienie bezpieczeństwa bliskim. Sprostamy temu wyzwaniu".

Czytaj też: Koronawirus nad Wisłą – relacja na żywo z miast i wsi

KE apeluje do Netflixa i innych platform

Europejski komisarz ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton wezwał Netflixa i inne platformy streamingowe do działań, które zmniejszą zatory w sieci w związku z rosnącym korzystaniem z internetu przez ludzi, którzy zostają w swoich domach. Jak pisze „Guardian”, Breton przekazał Reedowi Hastingsowi z Netflixa, że ta firma i inni operatorzy powinni m.in. przejść z wysokiej na standardową rozdzielczość emisji programów w internecie.

W oświadczeniu po spotkaniu czytamy też, że „Komisja chciałaby, aby internauci zmniejszyli zużycie danych, przechodząc na Wi-Fi czy zmniejszając rozdzielczość pobieranych treści. Koronawirus spowodował bowiem gwałtowny wzrost korzystania z sieci: rodzice pracują w domu, a dzieci logują się na lekcje online lub gry cyfrowe”. „Guardian” pisze też, że np. Vodafone, drugi co do wielkości operator komórkowy na świecie, odnotował ostatnio nawet 50-proc. wzrost korzystania z internetu w krajach europejskich.

Kilka godzin później Netflix zapowiedział, że ograniczy przepływ streamingów w Europie przez 30 dni. „Szacujemy, że zmniejszy to nasz ruch w sieciach europejskich o około 25 procent, zapewniając jednocześnie naszym odbiorcom dobrą jakość usług” - oświadczyła platforma.

Czytaj też: Koronawirus w Polsce. Jeszcze więcej pytań i odpowiedzi

Kłopoty z powrotem do Polski

Minister Szumowski stwierdził w Radiu ZET, że „na początku przyszłego tygodnia zapadnie decyzja ws. ewentualnego przedłużenia społecznej kwarantanny”. Wcześniej szef MEN Dariusz Piontkowski zasugerował, że szkoły, przedszkola i żłobki mogą być zamknięte do świąt wielkanocnych.

Wciąż olbrzymie kłopoty mają Polacy, którzy chcą wrócić do kraju po tym, jak władze zdecydowały o zamknięciu granic. Wielu rodaków korzysta z rządowej akcji „Lot do domu” (od niedzieli 15 marca poza czarterami i lotami organizowanymi specjalnie przez narodowego przewoźnika żadne inne linie nie mają prawa nad Wisłą latać). Zła sytuacja jest na drogowych przejściach granicznych, gdzie dodatkowe kontrole spowodowały gigantyczne korki, czasem – np. na granicy polsko-niemieckiej – sięgające kilkudziesięciu kilometrów.

W środę rząd zdecydował, że otworzy cztery dodatkowe przejścia, a w czwartek szef MON Mariusz Błaszczak poinformował, że podpisał decyzję, która umożliwia wojsku udzielanie pomocy służbom i policji w kontrolowaniu przestrzegania kwarantanny.

Czytaj też: Co zrobić, gdy mam objawy infekcji? Krótki poradnik

Grozi nam gigantyczna inflacja?

- Niestety myślę, że szczyt jest jeszcze przed nami, będziemy prawdopodobnie mieli kilka tysięcy przypadków, jeśli nie więcej. To trzęsienie ziemi dla gospodarki - przyznał w czwartek w wywiadzie dla CNN premier Mateusz Morawiecki.

Dzień wcześniej rząd pokazał opracowany w porozumieniu z prezydentem i różnymi instytucjami pakiet antykryzysowy, nazwany „tarczą antykryzysową”. Składa się z pięciu filarów i zakłada m.in. rządowe dopłaty do pensji w firmach, które popadną w tarapaty (do 40 proc. średniego wynagrodzenia), zasiłki dla osób na tzw. umowach śmieciowych, zapewnienie firmom płynności, gwarancje kredytowe, mikropożyczki, 7,5 mld zł na wsparcie służby zdrowia i 30 mld zł na inwestycje publiczne. Premier zapowiedział, że cały pakiet jest wart 212 mld zł – to równowartość niemal połowy planowanych wydatków budżetowych w 2020 r. (435,3 mld zł). Ale tylko 70 mld zł ma pochodzić bezpośrednio z budżetu państwa, resztę mają zapewnić inne instytucje, m.in. BGK, PFR czy NBP.

Pakiet jest potrzebny i oczekiwany, jednak – jak obawia się Joanna Solska – jeśli wpompuje się do nieprzygotowanej na taki kryzys gospodarki dodatkowe 212 mld zł bez pokrycia, to czeka nas gigantyczna inflacja, przy której blednie obecna drożyzna. Sytuacji nie poprawi także obniżka stóp procentowych NBP. Wygląda na to, że obecna ekipa jedną zarazę chce leczyć inną, nie mniej groźną dla całej gospodarki, a przede wszystkim dla ludzi – ostrzega publicystka „Polityki”.

Czytaj też: Kogo testować? Opinie ekspertów są podzielone

Opozycja domaga się stanu klęski żywiołowej

Wprowadzenie takiego stanu przewidzianego w konstytucji mogłoby być podstawą do przeniesienia zaplanowanych na 10 maja wyborów prezydenckich. Opozycja twierdzi, że nie można prowadzić kampanii w sytuacji, gdy rozprzestrzenia się w kraju epidemia koronawirusa. „Gdy inni kandydaci na prezydenta zawiesili kampanie, prezydent Duda wciąż ją prowadzi. Liczy na to, że w ten sposób zdystansuje konkurentów” – mówił w „Gazecie Wyborczej” szef Platformy Obywatelskiej Borys Budka.

Jednak rządzący konsekwentnie powtarzają, że nie widzą potrzeby zmiany terminu wyborów, powtórzył to po raz kolejny premier Mateusz Morawiecki, a także rzecznik prezydenta Błażej Spychalski i marszałkini Sejmu Elżbieta Witek. Politolog Rafał Chwedoruk przestrzega dziś w wywiadzie dla Gazeta.pl, że w tej sytuacji „trudno przewidzieć, co będzie się działo w świadomości społecznej za trzy, cztery tygodnie. Reżyserem wydarzeń będzie wirus, a nie żaden polityk”.

Czytaj też: Pozamykane urzędy, banki, sądy. Jak załatwiać swoje sprawy

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama