Kraj

Jak dziennikarz TVP3 śmiecił, żeby czyścić

Reporter TVP3 na lubelskim placu Reporter TVP3 na lubelskim placu Miasto Lublin / Facebook
Na lubelskim placu Lecha Kaczyńskiego było akurat czysto, a „po linii” miało być brudno. Czy prawda nie jest ważniejsza od przypadkowego, aktualnego stanu faktycznego?

Różne bywają kompromitacje i załamania karier. Jaki VIP, taki upadek. Redaktor TVP3 z Lublina Tomasz Zalewa został zwolniony z pracy, gdy monitoring przyłapał go na rozrzucaniu śmieci ze śmietnika na placu im. Lecha Kaczyńskiego w Lublinie. Celem było ubarwienie i ubogacenie kadru służącego za ilustrację tezy o niskim poziomie utrzymania czystościowego owego newralgicznego politycznie (i alkoholowo) placu. Ot, taka krytyka władzy, jak to za PRL bywało – tu ktoś zapił, tam nabrudził, lecz tak ogólnie to partia czuwa.

Czytaj też: Nawet szef KRRiT z PiS przyznaje, że TVP sprzyjała Dudzie

Czysto? Nie po linii

Na placu było akurat czysto, a „po linii” miało być brudno. Czy prawda nie jest ważniejsza od przypadkowego, aktualnego stanu faktycznego? Trawnik co do zasady, by nie powiedzieć: historiozoficznie, jest trawnikiem brudnym. Jeśli w danej chwili akurat był wysprzątany, to był takowym wbrew prawom bytu i historii, a więc w zasadzie nieprawdziwie, czyli fałszywie.

Redaktor Zalewa miał szczęście pracować na odcinku partyjno-telewizyjnym w terenie trudnym, gdzie kandydaci głoszący idee patriotyczne i prawdziwie chrześcijańskie nieoczekiwanie przegrali z kosmopolitami i innym niepewnym elementem tworzącym władze miasta. Miasta, którego chlubą jest wszak Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II… Niestety, współobecność UMCS musiała wycisnąć swoje piętno na skołowanych umysłach mieszkańców.

Nad ich naprawą bardzo dzielnie pracował red. Zalewa. I pracowałby nadal, gdyby nie złośliwie rozmieszczone przez nastawionych antyrządowo włodarzy miasta kamery monitoringu. Zamiast tropić przestępców, LGBT, tęczę i w ogóle zajmować się poważnymi sprawami, kamery zamulają pamięć nic nieznaczącymi drobiazgami, rozdmuchiwanymi potem do rozmiarów nie wiadomo jakich afer.

Czytaj też: TVP z Kurskim w tle

Rozrzucanie śmieci i kalumnii

Reportaż red. Zalewy „w dobrej wierze” telewizja wyemitowała. Teraz się kaja. A czemuż to kaja się z powodu takiego drobiazgu, podczas gdy jej sumienie i rzecznicy pozostają niemi po bezczelnie stronniczej, pełnej kłamstw, insynuacji i prostackiej agitki kampanii promowania Andrzeja Dudy jako kandydata na urząd prezydenta? Czymże jest rozrzucanie śmieci w porównaniu z rzucaniem kalumnii i oszczerstw pod adresem Rafała Trzaskowskiego i opozycji?

Sprawa jest śmieszna, żenująca i błaha. Może najlepiej podsumował ją lubelski ratusz: „Hej, TVP3 Lublin! Nie nadążymy sprzątać śródmieścia, jeśli tak będziecie robić swoje »dziennikarstwo«”. Faktycznie, szkoda nerwów na oburzanie się. Pan Zalewa przejdzie do annałów polskiego dziennikarstwa. Bardzo mu współczuję, bo w zasadzie wszystko, co zrobił w swej karierze, zostało puszczone w niepamięć przez taką, powtórzmy, błahostkę.

Czytaj też: Kampania w TVP. „Wiadomości” przekroczyły wszelkie granice

Inscenizacja i selekcja

Na pocieszenie chciałbym jednak Panu Redaktorowi i wszystkim czytelniczkom oraz czytelnikom powiedzieć jedną rzecz. W reportażu przyjęła się zasada, iż nie wolno w kadrze niczego inscenizować. Jednak jeśli chodzi o samo kadrowanie zdjęć oraz – szerzej – wybieranie typowych i pomijanie nietypowych bądź nieistotnych okoliczności, panuje zgoda co do tego, że dziennikarz ma tu pewne pole manewru (bo przecież nie da się pokazać wszystkiego!).

Tymczasem selekcja materiału i kadrowanie zdjęć może być równie kłamliwe i w błąd wprowadzające jak ingerowanie w kadr. Zalewa popełnił poważny występek, lecz wielu innych dziennikarzy popełnia niewiele mniejsze – całkiem bezkarnie. Sądzę, że zbyt dużo wagi przywiązujemy do czystości i autentyczności obrazu, a za mało do jego integralności i kontekstu. Ale to już na inną rozmowę…

Czytaj też: Tydzień przed TVP. Duda Dudę Dudą pogania

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Prof. Marcin Król: Obyśmy znów nie byli głupi

Prof. Marcin Król, historyk idei, o tym, że czeka nas koniec starego świata i nic dobrego z tego na razie nie wyjdzie.

Jacek Żakowski
01.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną